Szef Ducati zachowuje spokój pomimo porażki w Wielkiej Brytanii
Aprilia zdominowała weekend o GP Wielkiej Brytanii. Najlepszy z zawodników Ducati, Alex Marquez, zajął czwarte miejsce. Jego starszy brat, Marc, nie liczył się w walce o podium, przecinając linię mety dopiero na siódmej pozycji. Luigi Dall’Igna, dyrektor generalny Ducati Corse, zachowuje jednak spokój. Włoch ma bowiem świadomość, że Silverstone nigdy „nie leżało” Desmosedici GP.
Dall’Igna podsumował występ Ducati po GP Wielkiej Brytanii na swoim profilu w Linkedin. Dyrektor generalny Ducati Corse podkreśla, że Silverstone nigdy nie było obiektem, który sprzyjał konstrukcji bolońskiej marki:
„Silverstone po raz kolejny udowodniło, jak nieprzewidywalne jest to miejsce, mając dwunastego innego zwycięzcę w tyluż ostatnich wyścigach. To również potwierdza, że to dla nas trudny i wymagający tor. Mieliśmy słaby weekend, po którym musimy szybko się otrząsnąć, jednocześnie wyciągając niezbędne wnioski. No cóż, niewiele można powiedzieć. Tak naprawdę nigdy nie byliśmy w grze. Od kwalifikacji, aż po wyścig Grand Prix, z kilku powodów nie znaleźliśmy konkurencyjnego tempa i zawsze brakowało nam odpowiedniego wyczucia motocykla” – analizuje sytuację Dall’Igna.
Popularny „Gigi” zachowuje jednak spokój: „To nic szczególnie niepokojącego. Bierzemy pod uwagę tor, który nagle przywraca nas do rzeczywistości zaciętej walki o mistrzostwo z silnymi i nieustępliwymi przeciwnikami. Teraz priorytetem jest odzyskanie ducha sprzed wakacji i włożenie w to całego serca. A także, jak zawsze, danie z siebie wszystkiego”.
Luigi pochwalił za występ Alexa Marqueza i Fabio Di Giannantonio. Kierowcy fabryczni Ducati, Marc Marquez i Francesco Bagnaia, mieli jednak weekend do zapomnienia. Szczególnie Pecco powinien jak najszybciej zapomnieć o GP Wielkiej Brytanii.
Komentując występ Marca, podkreśla że mieli świadomość, iż tor Silverstone może sprawić mu wiele kłopotów: „Marc nigdy nie był w stanie dorównać tempu najlepszym, pomimo niefortunnych kwalifikacji, zepsutych przez „żółtą” flagę w jego ostatniej próbie. Z oczywistych powodów nasz wynik był zupełnie inny, niż ten z Niemiec. W rzeczywistości było wręcz przeciwnie. Sam Marc ostrzegał, że to będzie trudny weekend i dokładnie tak się stało. Mocno wystartował i utrzymywał się na podium tak długo, jak mógł, zanim stopniowo zaczął spadać w dół stawki. Choć walczył zaciekle, to ostatecznie musiał zadowolić się niezbyt imponującym wyścigiem, nie podejmując zbędnego ryzyka”.
Szef Ducati zachowuje optymizm przed kolejnymi wyścigami: „Na pewno nadejdą sprzyjające dni – ważne, żebyśmy byli gotowi, kiedy to nastąpi. W kalendarzu wciąż jest wiele wyścigów, a trudne chwile z pewnością dotkną każdego. W tak wspaniałych mistrzostwach, jak MotoGP, sukces odniosą ci, którzy najlepiej podołają wyzwaniom dnia”.
Źródło: Linkedin



