Vinales zakończy karierę w MotoGP!? „Jestem wypalony”

Czy Maverick Vinales jest bliski zakończenia kariery w MotoGP? Po ostatnim wywiadzie chyba nie ma już wątpliwości. Po tym, jak fabryczny KTM postawił na innych kierowców, a Hiszpan znajduje się w otwartym konflikcie z szefostwem Tech3 KTM, praktycznie nie ma już miejsca dla „Top Guna” w stawce klasy królewskiej. Pewne też wydaje się odejście Enei Bastianiniego z francuskiej ekipy. Włoch nie zdradził, gdzie idzie, jednak podkreślił, iż „podjął dobrą decyzję”. Faworytami do zastąpienia „Bestii” i „Top Guna” są Luca Marini i debiutant – Senna Agius i Manuel Gonzalez.

W udzielonym wywiadzie Maverick otwarcie przyznał, że czuje się wypalony i nie sądzi, by kontynuował karierę w MotoGP! Potwierdził też, że nie toczy już rozmów z KTM-em na temat nowego kontraktu: „Nie, już nie. Myślę, że zeszły tydzień był ostatnim okresem. Dlatego też po tym okresie już nie rozmawiam”. Na pytanie, czy widzi się dalej w klasie królewskiej, odpowiedział: „Nie wiem. Myślę, że w wyścigach motocyklowych zrobiłem wszystko, co mogłem”. „Top Gun” nie myśli już nawet o zbliżającym się GP Niemiec, a przerwie wakacyjnej: „Może są dobre okazje, a może nie. Tego nie wiem. Nawet ich nie szukam… w tej chwili niczego nie szukam. Szukam tylko wielkich wakacji!”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Co ciekawe, jeszcze podczas GP Katalonii drogą mejlową podpisał kontrakt z KTM-em! Później jednak oznajmiono mu, że umowa jest nieważna: Rzecz w tym, że po Montmeló (tj. w połowie maja – przyp. red.) KTM powiedział mi… No cóż, nie, wiedziałem z mediów, że di Giannantonio odejdzie, powiedzmy, na moje miejsce (tj. w zespole fabrycznym – przyp. red.). W związku z tym powiedziałem KTM-owi, co o tym myślę. Gdy przyjechałem do Mugello, wysłali mi kontrakt… e-mailem. Podpisałem to. No dobra, nie było to zbyt dobre, ale tak czy inaczej, chciałem się ścigać. Naprawdę wierzę w inżynierów KTM. Dlatego podpisałem to, nawet jeśli było to dla mnie niekorzystne. A po dwóch tygodniach powiedzieli, że to całkowicie nieważne”.

Vinales nie ukrywa, że jest całkowicie wypalony: Czego więc można się spodziewać po tym wszystkim? To znaczy, nie chcę tu zostać. To nie było poważne z ich strony. Dlatego też jestem naprawdę wypalony”.

MV12 zasugerował, że może spróbować sił w innej serii wyścigowej: Uwielbiam się ścigać. Uwielbiam motocross. Chciałbym w przyszłości wziąć udział w innych wyścigach. Przyglądałem się Jackowi w 8-godzinnym wyścigu Suzuka i myślę, że to naprawdę fajna zabawa. Chciałbym więc zrobić coś innego. Myślę, że w tym świecie jestem wypalony. Nie sądzę więc, żebym kontynuował tu karierę”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Upłynął czas, do którego Tech3 KTM mógł uruchomić klauzulę przedłużającą kontrakt Maverickowi Vinalesowi i Enei Bastianiniego. W związku z tym obaj są praktycznie poza strukturami francuskiej firmy. „Bestia” w jednym z wywiadów podkreślił, że podjął dobrą decyzję co do pracodawcy na przyszły rok: Tak. Podjąłem ją jakiś czas temu i to jest jasne, ale nie mogę o tym mówić. Nie mogę tego powiedzieć, ale podjąłem dobrą decyzję”. Wszyscy spodziewają, że „Bestia” trafi do Trackhouse Aprilii, gdzie będzie partnerować Raulowi Fernandezowi.

Faworytem do posady w Tech3 KTM jest Luca Marini. Kierowca Hondy HRC był wypytywany o swoją przyszłość. Odpowiedział lakonicznie: Mam nadzieję, że wkrótce będzie wiadomo, gdzie będę jeździł. Zobaczymy.”

Zespołowym partnerem Mariniego ma zostać debiutant. Faworytami są Senna Agius i Manuel Gonzalez. Póki co jednak nie wiadomo, na kogo postawi Guenther Steiner. Lider MŚ Moto2 miał wypaść z orbity Trackhouse Aprilii, a Tech3 jest jedyną szansą na awans do klasy królewskiej. Narodowość działa jednak na korzyść Agiusa, gdyż Jack Miller również nie utrzyma posady w Pramac Yamaha. Jego miejsce ma trafić w ręce Izana Guevary, wicelidera MŚ Moto2.

Źródło: gpone.com

Kliknij, aby pominąć reklamę

Powiązane artykuły

2 komentarzy

  1. Cyt.: „podpisał kontrakt z KTM-em! Później jednak oznajmiono mu, że umowa jest nieważna” – tak mi się wydawało, że umowa to papier, który stwierdza, że obie strony na coś się „umawiają”.

    Z tego co przedstawia zawodnik, to w ktm umowa nie jest umową tylko jakimś nie wiem… koncertem życzeń, który w każdej chwili można anulować.
    Ciekawe czy inni zawodnicy będą mieć to na uwadze w przyszłości. Kto wie być może takie historie mają miejsce nie tylko w przypadku tej marki?

Dodaj komentarz

Back to top button