Z czego wynika spadek formy Jorge Martina?
Jorge Martin ma za sobą kolejny bezbarwny weekend. Lider tabeli MŚ nie liczył się w walce o podium GP Niemiec, zajmując szóste miejsce w sprincie i piąte w wyścigu głównym. Hiszpan tłumaczy spadek formy od czasu zwycięskiego GP Francji.
Do czasu GP Włoch kierowcy fabryczni Aprilii wywalczyli cztery dublety. Hiszpan jedyne zwycięstwo osiągnął na francuskim torze Le Mans. „Martinator” podkreśla, że motocykl RSGP-26 jest daleko od osiągów, jakie prezentował na początku sezonu: „Myślę, że teraz jesteśmy dość daleko od motocykla, którego używaliśmy w pierwszej części sezonu w Austin, w Brazylii czy w Le Mans. Widzę, że inni zawodnicy są bardziej stabilni na swoich motocyklach. Wiedzą, co mają i po prostu jadą”.
Jorge zaznacza, że co weekend nie ma bazowych ustawień i musi dostosowywać maszynę do poszczególnych torów. Po sobotnim sprincie Hiszpan stwierdził, że w trakcie piątkowych treningów nie jest w stanie przygotować motocykla na czas. W okresie wakacyjnym JM89 skupi się więc na powrocie do formy i znalezieniu „złotego środka”: „Z mojego punktu widzenia zawsze staramy się dostosować motocykl do różnych torów, aby mi pomóc, ale może to nie jest droga dla Aprilii. Musimy to zrozumieć. Myślę, że wystarczy przeanalizować, kiedy byłem szybki, co działało, a kiedy byłem wolny, co nie działało. Następnie musimy rozpocząć drugą część sezonu w tym kierunku. To wszystko. Ciężka praca latem, szczerze mówiąc, niewiele dni odpoczynku, i staram się być silniejszy w drugiej części sezonu”.
Martin nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego w Barcelonie aż sześć razy zaliczył wywrotkę, natomiast na Mugello ponownie był konkurencyjny: „Myślę, że w Barcelonie, może po tylu kraksach, coś zaskoczyło, ale potem Mugello było supermocne”.
Po kraksie w GP Węgier „Martinator” narzekał na ból pleców. Wypadek wynikał m.in. z niebyt optymalnego czucia przodu: „Węgry to był trudny weekend. Potem miałem problem z plecami i może od tego momentu zacząłem tracić trochę pewności siebie. Ale dzisiaj nie chodziło o pewność siebie, tylko o limit. Musimy trochę przesunąć się do przodu, bo nie chodzi o to, że nie czuję się pewnie, tylko o to, że tracę przód. Musimy nad tym popracować, a może i nad moim stylem i spróbować zrozumieć, jak być szybszym”.
Kierowca Aprilii został również zapytany o pojedynek z Pecco Bagnaią o piątą lokatę. Hiszpan wspomniał sezon 2024, w którym zaliczył wywrotkę. Teraz jego celem było przede wszystkim uniknięcie błędu: „Ogólnie rzecz biorąc, to był trudny wyścig. Dałem radę do końca. Dałem z siebie wszystko. Udało mi się utrzymać Pecco z tyłu trochę, jak w 2024 roku. Dwa okrążenia przed końcemstarałem się nie wywrócić, nie popełniać tego samego błędu”.
28-latek ma świadomość, że musi poprawić tempo, aby utrzymać się na czele klasyfikacji generalnej MŚ MotoGP. Cieszy go jednak fakt, że motocykl Aprilii nadal jest konkurencyjny, co pokazują sateliccy kierowcy Trackhouse Racing: „Z pewnością solidne ukończenie weekendu jest ważne. Zawsze trzeba dojechać do mety. Zdobyłem maksymalną liczbę punktów, jaka była możliwa. W każdym razie jesteśmy bardzo daleko od reszty i bardzo daleko od innych Aprilii. Z jednej strony to dobrze, bo oznacza to, że motocykl działa. Ale jest coś, czego my nie rozumiemy do końca. Musimy to zrozumieć podczas tej przerwy wakacyjnej, żeby rozpocząć drugą część sezonu nieco mocniejsi”.
Jorge Martin (208. pkt) ma 14. pkt przewagi nad Aiem Ogurą oraz 18. pkt nad Markiem Marquezem.
Źródło: Motorsport



