Home / Inne / AMA Supercross FIM World Championships – Relacja z rundy 11 (Indianapolis).

AMA Supercross FIM World Championships – Relacja z rundy 11 (Indianapolis).

Jedenasta rudna z cyklu AMA SX przejdzie do historii głównie za sprawą niespotykanego w długoletniej historii mistrzostw Supercross, restartu głównego biegu w klasie Lites.  Będzie również często wspominana jako runda, w której odpadł kolejny wielki rider i pretendent do zgarnięcia tytułu Mistrza –  James Stewart. Będzie to w końcu runda, którą Ken Roczen chciałby jak najszybciej wymazać ze swej pamięci…

 

Klasa 250 EAST – Biegi eliminacyjne:

Heat 1 wygrał Darryn Durham, ale bój o pierwsze miejsce toczyli z nim na pierwszym metrach Tyler Bowers oraz Jake Canada. Ken „Kroc” Roczen po starcie zajmował czwarte miejsce. Holeshoter Durham robił jednak swoje i konsekwentnie zaliczał kolejne pętle toru w Indianapolis. Na drugim okrążeniu Bowers i Canada pozwolili się wyprzedzić riderowi KTM – Roczenowi – a tym pozwalając zbliżyć mu się do lidera wyścigu. Pomiędzy Krockiem i Darrynem wywiązała się walka, ale mimo wszystko na mecie jako pierwszy stawił się Durham. Roczen drugi, a Canada trzeci.

 

W Heat 2 znalazł się najszybszy rider kwalifikacji przed Indianapolis – Justin Barcia, który na swojej Hondzie wykręcił czas 52.63s. Drugi na liście był Kroc ze swoimi 52.66s. Barcia by utrzymać swój dobry rezultat kwalifikacyjny, nie mógł więc ani na chwilę odpuszczać gazu. Ale… Holeshota w biegu No.2 nie zdobył! O ułamki sekund uprzedził go Blake Wharton z zespołu Suzuki. Trzeci za linią pomiaru holeshota znalazł się Lemoine. Drugie okrążenie należało ciągle do Whartona, mimo coraz to bliższych spotkań z Barcią przy nawrotach. Za walczącym frontem sytuował się teraz Bogle, który miał dość sporą przewagę na czwartym Lemoine. Malcolm Stewart, który odnotował całkiem niezły start, zaliczył glebę, która pozbawiła go werwy do dalszej walki – opuścił tor. Tuż przed wjazdem na trzeci „laps” Barcia przypuścił szybki atak po wewnętrznej na Whartona i po przejechaniu jeszcze jednej prostej dopiął swego i objął prowadzenie. Od tego momentu zwiększał już tylko swoją przewagę, w efekcie czego na linię mety wjechał najszybciej z całej stawki. Wharton był drugi a Bogle trzeci.

 

Klasa 250 EAST – Bieg główny:

Wielka czarna tablica z białym napisem „Main Event” została seksownym krokiem przeprowadzona przed bramkami startowymi. Był to wyraźny sygnał, że za parę chwil rozpocznie się kolejna batalia o tytuł najlepszego w klasie EAST. Wielkie nadzieje pokładano oczywiście w Barcii, ale i także w Kenie Roczenie, którego forma i przygotowanie do sezonu są naprawdę wyśmienite. Sam „Kroc” nie zamierzał tej tezy obalać! Po opadnięciu bramek on i jego KTM jako pierwsi znaleźli się na końcu „pasu startowego”, a tym samym holeshot poleciał na ich konto. W opozycji do niego ustawili się riderzy zespołu Kawasaki – Bagget oraz Durham. Czwarty był #956, czyli Blake Wharton, a Bowers dopełnił piątki. Gdy Roczen i reszta czołówki opuściła pierwszy korner, to druga część peletonu zaliczyła zbiorową glebę.

 

Od samego początku wyścig przyjął dość szybkie tempo i nie długo trzeba było czekać na zamach na prowadzącego. A dopuścił się go Bagget, który na drugie okrążenie wjechał już jako lider wyścigu. Roczen nie odpuszczał i prowadził niezwykle zaciętą kampanię, której celem było odzyskanie, tego co „jego”. Durham pozostawał na trzecim miejscu, tuż przed Whartonem.

 

Kłopotliwy start odnotował Justin Barcia lokujący się po pierwszym okrążeniu za plecami ósmego Bogle’a. Do prowadzącego ridera Kawasaki tracił ponad 4,5s. Musiał więc ostro zakasać rękawy i brać się do roboty… Canada także nie najlepiej – 13. lokata i ponad 7s. straty. A na froncie wciąż trwała walka! Roczen swoim sprytnym wjazdem po wewnętrznej na dwa zakręty przed linią zamykającą pętlę w Indianapolis, odzyskał prowadzenie i zaczął wyrabiać sobie przewagę nad Baggetem. Po fantastycznym „przelocie” przez whoopsy jego przewaga rosła i wynosiła już blisko sekundę – wszystko więc szło po myśli młodego Niemca. Kolejne okrążenie przyniosło kolejny przyrost ułamków sekund, na korzyść Kena. Do głosu zaczął jednak dochodzić Blake Wharton z zespołu Suzuki, który coraz ewidentniej dochodził Baggeta.

 

Piąte okrążenie przyniosło nam też flagę z czerwonym krzyżem, tuż przy sekcji whoopsów, co mogło oznaczać tylko jedno – niefortunny wypadek wymagający interwencji sanitariusza oraz… RESTART WYŚCIGU! I nie musieliśmy długo czekać, aż powiała czerwona flaga sygnalizująca przerwanie wyścigu. Jak później się okazało, nieszczęśnikiem którego wypadek przyczynił się do takiego przebiegu spraw, był Kyle Cunningham.

 

Niepocieszony Roczen znów znalazł się za bramkami startowymi. Dla jednych restart wyścigu to dar od niebios i dodatkowa szansa, a dla drugich odebranie tej jedynej szansy…  Ale ten restart był inny!

 

Nie trzeba być bowiem znawcą supercrossu, by uznać restart wyścigu po 5 okrążeniach za sprawiedliwy. Organizatorzy jednak przewidzieli taką ewentualność i dlatego w Księdze Zasad AMA, jest to odnotowane. Dokładniej omówił to John Gallagher, jeden z członków zarządu odpowiedzialnego za organizację mistrzostw AMA/FIM Supercross. Z zapisu wynika jasno, że jeżeli wypadek, który będzie wymagał interwencji lekarza, nastąpi w pierwszych trzech okrążeniach, to wyścig zostaje przerwany i rozpocznie się startem z bramek startowych. Jeśli zaś takie wydarzenie ma miejsce, powyżej trzeciego okrążenia, to następuje restart z tzw. ciągu. Zawodnicy ustawiają się w takiej kolejności, jakie miejsce zajmowali podczas wyścigu. Ma to na celu umożliwienie w miarę sprawiedliwego wznowienia wyścigu. „W miarę”… start ten bowiem nie oddaje różnic czasowych, jakie były pomiędzy zawodnikami. Sytuacja z Indianapolis jest wyjątkowa, ponieważ nigdy wcześniej, taki restart nie miał miejsca!

 [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=T8NxDy58cfg&feature=related[/youtube]

Klasa 250 EAST – Bieg główny – RESTART:

Po wznowieniu startu, zawodnicy mieli do przejechania jeszcze 11 okrążeń (stan przejechanych okrążeń nie uległ wyzerowaniu). Roczen dał ostro w palnik w efekcie czego od pierwszych metrów zaczął budować sobie przewagę. Los uśmiechnął się też nieco do Justina Barcii, któremu wznowiony start umożliwił zbliżenie się do czoła stawki. Kroc miał coraz większą przewagę, ale wtem na szybkim zakręcie z małą hopą (tuż przy wjeździe na pas startowy)…ląduje na ziemi!!! Ken stracił przyczepność przedniego koła, zsunął się z siodła i wypuścił swojego KTM-a daleko do przodu! Pozbierał się w mgnieniu oka, ale ta sytuacja kosztowała go utratę wielu oczek w tabeli. Dodatkowo przyczyniła się do tego pozornie krótka wizyta u mechanika zespołu.

 

Na 6. okrążeń do końca, Blake Wharton zajął miejsce Roczena i stał się liderem wyścigu. Darryn Durham zaraz za nim, a na trójkę wskoczył…Justin Barcia. Bagget na czwórce, a Bowers na piątce (później jednak odnotował on spadek i jego miejsce zastąpił Canada). Ostatnie 6. lapsów nie przyniosło nam więc zbyt wielu niespodzianek i w takiej oto kolejności powitaliśmy na mecie pierwszą piątkę. Lider wyścigu przez większą jego część – Ken Roczen – zakończył go na 16. lokacie, a tym samym odnotował też spadek w klasyfikacji generalnej. Z trzeciego miejsca, na piąte…

 

Bieg główny klasy 250 EAST był jednym z ciekawszych i dramatyczniejszych w tym sezonie. Niecodzienny restart z kolei sprawił, że byliśmy świadkami tworzenia się nowej historii…

 

Klasa 450 Supercross – Biegi eliminacyjne:

Rywalizacja supercrossowiczów przyniosła nam nie wiele mniej niespodzianek. Jedną z nich był fakt, że drugi co do szybkości przejazdu eliminacji rider – James Stewart – nie znalazł się w biegu głównym! Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał…

 

Stewart startujący w biegu eliminacyjnym (Heat 1) ruszył całkiem dobrze. Holeshota w prawdzie nie zgarną (zdobył go Brett Metcalfe), ale z pierwszego zakrętu wyszedł jako drugi. Po chwili jednak Bubba stracił nieznacznie panowanie nad swoją Yamahą i wylądował na bandzie. Na nieszczęście Stewarta wjechał w niego jedne z rideów zespołu Suzuki oraz Kelvin Windham. To przesądziło o końcu Stewarta w Indianapolis. Po chwili flaga z czerwonym krzyżem powiewała w powietrzu, a Bubba został przetransportowany do punktu medycznego…

 

Bieg wygrał natomiast Metcafle, następni byli M. Goerke oraz Justin Sipes. W Heat 2 popis dał z kolei Justin Brayton (zdobywca holeshota i zwycięzca wyścigu) ale także Villopoto, który ukończył bieg na drugiej lokacie i Millsaps – na trzeciej.

 

W biegu ostatniej szansy (LCQ) holeshoterem mianował się Kyle Regal. Stewart, któremu również przysługiwała walka o „złotą kartę” w LCQ nie stawił się na linii startu na wskutek ostrego poturbowania. Kelvin Windham, który był jednym z czynników wyeliminowania „Bubby” wygrał ten bieg, a tym samym zdobył przepustkę do biegu głównego 11. rundy Mistrzostw AMA/FIMSupercrossu. Kyle Regal był drugi i on również zdołał zakwalifikować się do Main Eventu.

 

Klasa 450 Supercross – Bieg główny:

Mike Alessi najszybciej znalazł się przy pierwszym zakręcie i najszybciej również ze stawki, go opuscił. Holeshot należał właśnie do niego! Justin Brayton, Brett Metcalfe, Marvin Musquin, Nico Izzi, Kevin Windham oraz Ryan Villopoto w takiej właśnie kolejności usadowili się za błotnikiem Suzuki Alessiego. Drugie okrążenie przyniosło już jednak przetasowanie i tak oto Musquin wskoczył na trzecią lokatę, Metcalfe spadł na czwartą, Villopoto awansował na piątą spychając tym samym Windhama na „szóstkę”. Izzi był siódmy, tuż przed Millsapsem.

 

Wraz z wjazdem na okrążenie 6. nastąpiła zmiana lidera wyścigu, a wszystko za sprawką Justina Braytona, którego najwidoczniej znudził widok pleców Alessiego i postanowił odesłać go na swój tylni błotnik. Jak widać – udało się. Metcalfe był w chwili obecnej trzeci, ale już po piętach deptał mu Villopoto. Rider zespołu KTM, Marvin Musquin spadł i to znacznie – był dopiero siódmy.

 

Bieg przebiegał w miarę spokojnie… Tzn. Brayton prowadził, a Villopoto rzetelnie realizował swój plan, czyli piął się w górę. Zamykał już bowiem pierwszą trójkę. Od lidera dzielił go tylko Metcalfe. Mike Alessi – czwarty. Lekki skok adrenaliny wniósł do tego scenariusza rider zespołu Hondy – Faith, który wyleciał poza tor.

 

W końcu na 10 okrążeniu rozpętała się bitwa pomiędzy Ryanem Villopoto a Metcalfem. Mimo przewagi, która w starciu z Villopoto okazała się tylko pozorna, Brett musiał ulec Ryanowi. Po świetnie przejechanej sekcji whoopsów pozwolił się zaatakować po wewnętrznej, czego skutkiem było oczywiście utracenie pozycji. Przed „rozbrykanym” numerem #1 był już tylko Justin Brayton. Do worka emocji kilka groszy dorzucił też jadący z numerem #14 Kevin Windham, który zaliczył dość groźnie wyglądającą glebę po rytmicznej sekcji, tuż przed zakrętem. Mało brakło i razem ze sobą na dno pociągnąłby Mike’a Alessiego, o którego maszynę się lekko otarł. Lukę po Windhamie szybko jednak wypełnił Davi Millsaps.

 

Na 7. okrążeń przed końcem wyścigu Villopoto „usiadł” na ogonie Braytonowi i trzymał się go bardzo stanowczo. A wszystko po to, by podobnie jak Metcalfa, zapędzić go na szeroki nawrót za whoopsami i tam dokończyć dzieła! Pięć okrążeń do końca i liderem wyścigu staje się Villopoto. Od tego momentu już nikt nie mógł mu zagrozić. Nic więc dziwnego, że czerwona tabliczka z numerem #1 jako pierwsza przeleciała nad linią mety podnosząc efektowność tego wyczynu, konkretnym whipem! Drugi był Brayton, który po tym wyścigu nie miał się czego wstydzić. Miejsca na podium dopełnił Davi Millsaps. Brett Metcalfe i Cole Seely byli następni w kolejności – tuż przed Mikem Alessim i Musquinem.

 

Jedenasta rudna AMA Supercross FIM World Championships dobiegła końca, ale to nie powód do wylewania łez. W najbliższą sobotę chłopcy zawitają bowiem do Toronto, w Kanadzie, gdzie Supercrossowicze rzucą sobie rękawice po raz 12. EAST-ersi, uczynią to z kolei po raz szósty. Co przyniesie nam ten event? Tego nie wie nikt, bo to co dzieje się w supercrossie jest nie do przewidzenia. A wydarzenia z Indianapolis – ilustrują nam to chyba najlepiej…. Tak więc zachęcamy do oglądania oraz kibicowania! Osoby, którym natrętna żona lub inne czynniki (np. natrętna teściowa) nie pozwolą w spokoju obejrzeć tej relacji, niech zachowają spokój swej duszy. Bo pełną relację z Toronto, znajdziecie już po niedzieli na naszej stronie!

 

Klasyfikacja generalna: Klasy Lites 250 (EAST) – po 5 rundach:

1. Justin Barcia (Honda) – 120 pkt.

2. Darryn Durham (Kawasaki) – 98 pkt

3. Blake Wharton (Suzuki) – 97 pkt.

4. Blake Baggett (Kawasaki) – 80 pkt.

5. Ken Roczen (KTM) – 80 pkt.

6. Jake Canada (Honda) – 72 pkt.

 

Klasyfikacja generalna – Klasa Supercross 450 (po 11 rundach).

1. Ryan Villopoto (Kawasaki) – 246 pkt.

2. Ryan Dungey (KTM) – 192 pkt.

3. James Stewart (Yamaha) – 177 pkt.

4. Davi Millsaps (Yamaha) – 151 pkt.

5. Kevin Windham (Honda) – 146 pkt.

6. Justin Brayton (Honda) – 143 pkt.

fot. Frank Hoppen.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
167 zapytań w 0,534 sek