Diggia: „Czasem ryzykujemy zbyt wiele na starcie”
Fabio Di Giannantonio był jednym z ofiar szalonej jazdy Jorge Martina na dohamowaniu do pierwszego zakrętu toru Balaton Park. Włoch jako jedyny był w stanie kontynuować rywalizację. Ostatecznie kierowca VR46 Ducati zdołał przeciąć linię mety na dziesiątym miejscu. W ocenie „Diggii” pierwsze okrążenia wyścigu stały się zbyt niebezpieczne. Zawodnicy podejmują bowiem nadmierne ryzyko. Poddał przy tym krytyce zachowanie „Martinatora”.
W udzielonym wywiadzie „Diggia” łączył się w bólu z poszkodowanymi: „Przede wszystkim mam nadzieję, że wszyscy są bezpieczni. To jest najważniejsze. Ale z pewnością, cokolwiek stało się z Jorge, musimy tego unikać. Myślę, a mówię również o sobie, za każdym razem ryzykujemy zbyt wiele”.
Kontynuując wypowiedź, kierowca VR46 Ducati podkreślił, że ryzyko podejmowane przez kierowców na starcie czasem jest zbyt niebezpieczne: „Nie ryzykujemy tylko kraksą lub utratą prowadzenia dla siebie. Ryzykujemy narażeniem życia innych zawodników. Może się to bowiem skończyć o wiele gorzej. A to wcale nie jest dobre dla naszego sportu i dla naszego życia”.
Fabio uważa, że prawdopodobnie trzeba będzie karać dotkliwej za błędy na starcie. Sam Włoch zaczyna się bać dohamowań do pierwszego zakrętu: „Myślę więc, że jeśli nie rozumiemy tego w kontekście dobrych kar, musimy to zrobić w kontekście złych kar. Myślę, że to szaleństwo, że muszę się modlić przed wyścigiem – nie o dobry wyścig, ale o bezpieczeństwo po pierwszym zakręcie. Uważam, że to kompletne szaleństwo!”.
Ryzyko podejmowane przez zawodników na starcie wynika m.in. z trudności z wyprzedzaniem. „Diggia” wzywa jednak do większego rozsądku: „Może być z dowolnego powodu. Nie obchodzi mnie to. Chcę się po prostu ścigać. Chcę zaciekle walczyć o swoje miejsce, ale chcę wrócić do domu. Myślę, że w ostatnich latach doświadczamy szalonych rzeczy na startach. Zawsze powtarzam – i ja też muszę tak uważać, jeśli robię takie rzeczy – że to całkowicie niedopuszczalne!”.
MotoGP myśli o możliwościach poprawy bezpieczeństwa na starcie. Mowa m.in. o większych odstępach pomiędzy kierowcami, bliższym dojeździe do pierwszego zakrętu, a nawet ustawieniu ich w rzędzie podobnym do Formuły 1! Di Giannantonio popiera każde rozwiązanie, które sprawi, że będzie bezpieczniej: „Z pewnością jesteśmy bardzo blisko siebie na pierwszym zakręcie. A jeśli zawodnik dużo ryzykuje, nagroda jest w tym momencie naprawdę wysoka. Jeśli przyjedziemy z dużo większym dystansem, ryzykujemy wiele, żeby zająć tylko dwa miejsca. Może nie warto. A może po prostu tego nie robimy. Musimy więc znaleźć optymalne rozwiązanie w tej sprawie”.
Kierowca VR46 nie chce zrzucać winy na ciasny pierwszy zakręt toru Balaton Park. W jego ocenie zawodnicy MotoGP powinni sami zadbać o bezpieczeństwa na starcie. Są w końcu najlepszymi motocyklistami na świecie: „Są tory, które są bardziej krytyczne, niż inne, gdzie pokonujemy je z dużą prędkością czy coś w tym stylu. Ale myślę, że jesteśmy najlepszymi motocyklistami na świecie. Poradzimy sobie z tą sytuacją. Ale znowu, jeśli nie damy rady sami, większa przestrzeń, start bliżej pierwszego zakrętu czy coś w tym stylu, z pewnością pomoże”.
„Diggia” żałuje utraconej szansy na podium. Włoch wierzy, że byłby w stanie zajął przynajmniej trzecie miejsce: „Jeśli spojrzymy na wyścig, dopiero po drugim okrążeniu, to był dobry wyścig. Pierwsze kilka okrążeń było trudnych, bo czułem się źle po wypadku. Ale moje tempo było naprawdę dobre. Po drugim okrążeniu traciłem dwadzieścia sekund do Marqueza, a na mecie dwadzieścia osiem sekund. To oznacza, że podium było możliwe, bo Pecco finiszował jedenaście sekund sekund za nim”.
W przyszłym roku motocykle będą miały znacznie ograniczoną aerodynamikę. Ponadto system startowy zostanie zakazany. To powinno pomóc w wyprzedzaniu i zwiększeniu bezpieczeństwa w pierwszym zakręcie. Niewykluczone jednak, że Dyrekcja MotoGP wprowadzi odgórne zasady, które zmniejszą ryzyko kraks w pierwszym zakręcie.
Fabio Di Giannantonio zajmuje 3. miejsce w tabeli MŚ MotoGP, tracąc 42. pkt do liderującego Marco Bezzecchim. Ma jednak zaledwie sześć „oczek” zapasu nad Pedro Acostą.
Źródło: Motorsport




Trochę to słabe. Jak po koszmarnych wypadkach Alexa 73 i Zarco w Katalonii DiGia potem załapał się na podium to żadnej krytyki organizatorów nie było. Teraz jak podium poza zasięgiem to nagle taki ” razsądny” .