„GP Stanów Zjednoczonych sygnałem ostrzegawczym dla Ducati”
Za nami trzy wyścigi sezonu 2026. Na czele klasyfikacji generalnej plasują się kierowcy Aprilii. Najwyżej sklasyfikowanym kierowcą Ducati jest z kolei Fabio DiGiannantonio, który do prowadzącego w tabeli Marco Bezzecchiego traci 31. pkt. Luigi Dall’Igna, dyrektor generalny Ducati, stwierdził że słaba postawa w GP Stanów Zjednoczonych jest „sygnałem ostrzegawczym” dla bolońskiej marki.
Na swoim profilu w Linkedin „Gigi” tak podsumował start Ducati w GP Stanów Zjednoczonych: „Grand Prix, które odzwierciedla prawdziwe wartości toru. Był to nijaki wyścig, który odbył się w ostatni weekend, z mieszanymi wynikami dla nas. I który trzeba traktować z wielką ostrożnością. W USA mieliśmy więcej problemów, niż powinniśmy. To sygnał ostrzegawczy, który musi nas zmotywować do powrotu na ścieżkę zwycięstw, z przekonaniem, że potem będzie jeszcze lepiej”.
Sobotnie kwalifikacje, które padły łupem Fabio DiGiannantonio, dawały nadzieje na przełamanie dominacji Aprilii. Marc Marquez w momencie ataku na Włocha zaliczył jednak uślizg przedniego koła. W konsekwencji obaj odpadli z rywalizacji. Za to przewinienie Hiszpan otrzymał karę dłuższego przejazdu w niedzielnym wyścigu. Pod koniec zmagań prowadzący w sprincie Francesco Bagnaia został wyprzedzony przez Jorge Martina. W niedzielę żaden z zawodników Ducati nie miał tempa na podium.
„Sobota rozpoczęła się od „Diggii” na pole position, a Pecco i Marc startowali z drugiego rzędu na starcie. Niestety, błąd Marca w sprincie kosztował go dotkliwą karę dłuższego okrążenia w wyścigu głównym, co zmusiło go do znacznej utraty pozycji nad najbliższymi rywalami, uniemożliwiając mu walkę o podium” – komentuje Dall’Igna.
Kontynuując wypowiedź, Luigi podkreśla że Marc nadal nie jest w swojej optymalnej formie. Piątkowy wypadek nie pomógł z kolei w tej sytuacji: „Marc jak zawsze był wytrwały i zdeterminowany. Udało mu się odrobić straty i zająć piąte miejsce, dając z siebie wszystko z hojnością i charakterem, które przystoją temu mistrzowi, który nigdy się nie waha. Marc nie był jednak w stu procentach gotowy po piątkowym wypadku i wciąż niepewnym wyczuciu motocykla, co wymagało poprawek i nie pozwalało mu być Markiem Marquezem, którego tak dobrze znamy i od którego tak wiele oczekujemy”.
Włoch dodaje, że znaczny postęp względem poprzedniego sezonu poczynili ich rywale: „Jeśli dodamy do tego wszystkiego stały postęp naszym przeciwników, śmiem twierdzić, że sytuacja staje się bardzo jasna”.
„Gigi” chwali postawę Bagnai w sprincie. Podkreśla, że jego rodak wykazał się dużą determinacją: „Bagnaia był bliski wygrania sprintu. To było wspaniałe i satysfakcjonujące widzieć go tak długo na prowadzeniu. W niedzielę nie wystartował dobrze, ale szybko to nadrobił zdeterminowaną i agresywną jazdą. Pierwsza połowa wyścigu była bardzo szybka i pewna siebie. Pokazał prawdziwą determinację, właściwą osobie, która chce być protagonistą. Potem niestety spadł gwałtownie w wynikach, przez co tracił coraz więcej pozycji i ostatecznie spadł na dziesiąte miejsce na mecie”.
Dyrektor generalny Ducati Corse bardzo docenia postawę Fabio DiGiannatonio: „Solidny Diggia, kończąc na czwartym miejscu, po raz kolejny okazał się najlepszym kierowcą Ducati w tym przypadku. Po trudnym początku nastąpił doskonały wyścig. Pokazał talent i dojrzałość”.
Dall’Igna nie ma wątpliwości, że Ducati musi poprawić osiągi motocykla. Ostatnie wyścigi pokazały, że mają nad czym pracować przez okres miesięcznej przerwy. GP Stanów Zjednoczonych był jasnym sygnałem ostrzegawczym: „Już jasne dla nas jest, że musimy ciężko pracować, aby się poprawić i dać naszym zawodnikom szansę na danie z siebie wszystkiego. Szczególnie teraz, kiedy nasi przeciwnicy okazują się tak bardzo konkurencyjni”.
Czy Ducati odpowie na znakomitą formę rywali? Najbliższą odpowiedź poznamy podczas GP Hiszpanii. Wielu ekspertów podkreśla, że to obiekt na torze Jerez de la Frontera najlepiej oddaje formę wszystkich zespołów. Jeżeli i tam Aprilia będzie na czele, wówczas Ducati czeka nie lada wyzwanie, aby uratować swoją sytuację.
Źródło: Linkedin, crash.net



