Acosta tłumaczy powód „oddania” pozycji Martinowi

Pedro Acosta po rozczarowującym GP Brazylii powrócił w wielkim stylu w Stanach Zjednoczonych. Hiszpan był jedynym zawodnikiem, który był zdolny nawiązać rywalizację z kierowcami Aprilii. Ostatecznie as KTM-a musiał pogodzić się z najniższym stopniem podium. Co ciekawe, Pedro dał się wyprzedzić Jorge Martinowi… przez zbyt niskie ciśnienie w przedniej oponie.

Przypomnijmy, że Acosta stracił podium w sprincie przez zbyt niskie ciśnienie w oponach. Problem powtórzył się również w niedzielnej rywalizacji, w związku z czym kierowca KTM-a zwyczajnie „przepuścił” Jorge Martina. Początkowo wyglądało to na wyprzedzenie przez błąd PA37: „Szczerze mówiąc, to nie był błąd. Byłem dokładnie w takiej samej sytuacji, jak wczoraj. Miałem po prostu niskie ciśnienie z przodu. Musiałem więc dać się wyprzedzić i jechać za kimś (tj. Jorge Martinem – przyp. red.)”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

21-latek próbował utrzymać się za „Martinatorem”. Kierowca Aprilii był jednak zbyt szybki. Hiszpan uważa, że podjął świadomą decyzję – utrzymaniem za wszelką cenę drugiej pozycji ryzykował bowiem karą czasową za zbyt niskie ciśnienie w przedniej oponie. Fabio DiGiannantonio nie stanowił z kolei zagrożenia, gdyż był za daleko: „Kiedy zauważyłem, że z tyłu już nie ma bałaganu, dałem się wyprzedzić Jorge. Spodziewałem się jednak, że może mi uciec. Próbowałem się za nim utrzymać, ale trochę się męczyłem. Nie potrafiłem już złapać rytmu. Ważne jednak, że udało mi się stanąć na podium”.

Acosta prowadził wyścig na pierwszym okrążeniu aż do jedenastego zakrętu. Przez silny wiatr Pedro pojechał tam jednak za szeroko, co wykorzystał Marco Bezzecchi. Między Hiszpanem a Włochem doszło do kontaktu, jednak bez większych konsekwencji: „Jeśli wyprzedzenie Martina było taktyczne, to Bezzecchiego z całą pewnością nie! Z pewnością nie jest to najprzyjemniejszy sposób na rozpoczęcie wyścigu. Ale wyścigi już takie są!”.

Kontynuując wypowiedź, kierowca KTM-a dał do zrozumienia, że naciskał zbyt mocno, aby utrzymać prowadzenie: „Problem polega na tym, że muszę grać kartami, a jedną z nich było staranie się być na czele i naciskać od pierwszego okrążenia. Może w tym momencie hamowania, z pełnym bakiem, naciskałem za mocno. Wyjechałem szeroko, a potem wiatr nie był łatwy, kiedy ktoś próbował zmienić linię toru jazdy. Na szczęście możemy powiedzieć, że wszystko skończyło się dobrze”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Na koniec Acosta podziękował swojemu zespołowi za naprawienie motocykla po upadku w rozgrzewce: „Znowu narobiłem bałaganu podczas rozgrzewki, muszę podziękować całej ekipie KTM-a, nawet chłopakom z Tech3, bo wszyscy przyszli mi pomóc i dali dwa motocykle na dzisiejszy wyścig. Jestem za to bardzo wdzięczny”.

Pedro Acosta (60. pkt) zajmuje 3. miejsce w klasyfikacji generalnej MŚ MotoGP, za jeźdźcami Aprilii.

Źródło: crash.net

Kliknij, aby pominąć reklamę

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button