Home / MotoGP / Jerez zostaje, spore zmiany w kalendarzu!

Jerez zostaje, spore zmiany w kalendarzu!

Pomimo wcześniejszych plotek, po tegorocznych zmaganiach w Jerez de la Frontera runda ta najprawdopodobniej nie zniknie z kalendarza Motocyklowych Mistrzostw Świata. Na Półwyspie Iberyjskim będziemy mieli jednak prawdopodobnie nie pięć, a trzy wyścigi w trakcie całego sezonu, a dodatkowo może zmienić się lokalizacja rundy rozpoczynającej sezon…!

Przynajmniej jeszcze w kolejnym sezonie na obiekcie w Andaluzji pojawi się cała karuzela Grand Prix. Chociaż organizacja tegorocznej rundy na tym torze, z powodów finansowych, stała pod ogromnym znakiem zapytania, zawodnicy Motocyklowych Mistrzostw Świata startować tam będą już w przyszły weekend.

Podczas oficjalnej prezentacji GP Hiszpanii w Madrycie, Carmelo Ezpeleta potwierdził, że Jerez znajdzie się w kalendarzu na sezon 2013. Dodatkowo szef Dorna Sports przyznał także, iż już od przyszłego roku na Półwyspie Iberyjskim będziemy mieli nie pięć, a jedynie trzy wyścigi, co może oznaczać jedynie przeniesienie się na pozaeuropejskie trasy.

O rundzie w Jerez wciąż jest głośno z powodu ogromnych długów samego obiektu. Wszystko przez niewypłacenie należnego wynagrodzenia firmie, która przeprowadzała przebudowę trasy jeszcze w 2001 roku! Chociaż nieoficjalnie mówiło się o usunięciu tegoż toru z kalendarza, źródła bliskie obiektu były pewne, że coś takiego się nie stanie. I chociaż oficjalne potwierdzenie mówi tylko o organizacji tam Grand Prix Hiszpanii 2013, o tyle przedłużenie kontraktu na kolejnych pięć lat wcale nie jest niemożliwe.

Jeśli weźmiemy więc pod uwagę potwierdzenie rundy w Andaluzji, a także niezwykle mocną pozycję w kalendarzu toru Motorland Aragon – zarówno ze względów kontraktowych jak i finansowych, lokalizacja trzeciej rundy na Półwyspie Iberyjskim stoi pod znakiem zapytania. Wydaje się jednak, że praktycznie na pewno będzie to Hiszpania, gdyż z powodu ogromnych problemów finansowych z kalendarza niemalże na pewno zniknie Grand Prix Portugalii na, położonym na obrzeżach Lizbony, torze Estoril.

Włodarze torów zarówno w Barcelonie jak i w Walencji chcieliby, by te rundy pozostały w kalendarzu, a z organizatorami wiążą ich kontrakty. Z powodu ograniczeń budżetowych rządu oba te wyścigi są w trudnej sytuacji finansowej, a wszystko przez wciąż mocno dający się we znaki w Hiszpanii kryzys finansowy. Teoretycznie w lepszej sytuacji pozostają zmagania rozgrywane oficjalnie pod nazwą Grand Prix Katalonii, ale rozwiązanie problemu może być prostsze, niż się wydaje.

Sporo wskazuje na to, że Dorna Sports pójdzie śladem włodarzy Formuły 1 i ustawi kalendarz tak, by na przemian co roku wyścigi odbywały się na Montmelo i Ricardo Tormo – każda trasa gościłaby więc Motocyklowe Mistrzostwa Świata raz na dwa lata. Rozwiązanie mogłoby być idealne, gdyby Carmelo Ezpeleta skoordynował wszystko z włodarzem F1 – Bernie Ecclestonem. W ten sposób zarówno Barcelona jak i Walencja co roku organizowałyby po jednej rundzie Grand Prix, z tym, że na przemian – raz na dwóch, a raz na czterech kołach.

Wiele wskazuje też na to, że dojdzie do sporych zmian jeśli chodzi o początek sezonu. Zarówno fani, jak i sam szef Dorny chcieliby, aby cykl zmagań Motocyklowych Mistrzostw Świata rozpoczynał się wcześniej. Przesunięcie jednak Grand Prix Kataru, otwierającego sezon od 2007 roku, na wcześniejszą datę jest jednak praktycznie niemożliwe. Wszystko przez panujące tam w nocy warunki, a mianowicie o mocno skraplające się powietrze i spadające temperatury w marcu.

Samo MotoGP, przy ogólnym poparciu producentów, chce otworzyć się na nowe rynki, a poza dołączeniem od 2013 roku do kalendarza rundy o Grand Prix Teksasu, wielu chciałoby ścigać się… w Indiach! Piorąc pod uwagę warunki klimatyczne panujące na torze Buddh International Circuit, położonym nieopodal stolicy kraju – New Delhi – to właśnie ta runda mogłaby zająć w kalendarzu miejsce Kataru jako zmagań otwierających sezon. Wydaje się to też prawdopodobne pod względem logistycznym – Doha funkcjonuje jako ważne centrum towarowe między Europą a Azją, tak więc sezon mógłby się rozpoczynać w Indiach, następnie karuzela Grand Prix przeniosłaby się do Kataru, a stamtąd do Europy – najprawdopodobniej do Jerez de la Frontera.

Nie wiadomo jednak jak zareagowaliby włodarze Losail International Circuit, gdyby runda na ich torze nie byłaby już tą otwierającą sezon. Oczywiście w Katarze nadal zawodnicy ścigaliby się w nocy, ale nie wiadomo, jak dużo Katarska Federacja Motocyklowa byłaby w stanie zapłacić za organizację rundy. Jak donosi dziennikarz serwisu MotoMatters.com, sumy te są obecnie tak duże, że pozwalają podobno na pokrycie praktycznie całego budżetu (jeśli chodzi o logistykę) na sezon! Czy zatem Indie byłyby w stanie ewentualnie ponieść aż takie koszta?

żródło: MotoMatters.com

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
174 zapytań w 1,178 sek