Home / MotoGP / Marc Marquez: „Impreza w boksie była taka sama.”

Marc Marquez: „Impreza w boksie była taka sama.”

To koniec! Marc Marquez zakończył dziś swoją karierę w zespole Repsol Honda! Nie w takim stylu chciał odejść z zespołu, z którym osiągnął największe sukcesy w swoim życiu, jako że ostatni wyścig skończył w żwirze, po zbyt optymistycznym ataku walczącego o tytuł Jorge Martina. 8-krotny mistrz świata zdobył wczoraj trzecie podium w Sprincie, a dziś jak sam stwierdził miał tempo na podium, więc możemy podejrzewać, że jest zadowolony ze swojego ostatniego weekendu w kolorach Repsola. Już we wtorek #93 rozpocznie nowy etap swojego życia. Podczas oficjalnego testu w Walencji Marc Marquez po raz pierwszy od 2013 roku zasiądzie na motocyklu innej marki, niż Honda.

„Cóż, nie najlepsze zakończenie. Szczerze mówiąc, podchodziłem do tego weekendu jakbym walczył o mistrzostwo świata; byłem bardzo skoncentrowany, próbowałem znaleźć najlepsze ustawienia. Wczoraj stanęliśmy na podium, a dzisiaj… okej, to nie był nasz błąd, Martin był trochę zbyt optymistyczny z tym manewrem w czwartym zakręcie, ale nie będę go jakoś obwiniał. W pełni rozumiem jego podejście, atakował na maksa, walczył o mistrzostwo, i jako zawodnik nie będę narzekał. Wiem, że on wie, że popełnił błąd, ale jest to akceptowalne, bo walczył o mistrzostwo.

 

Kliknij, aby pominąć reklamy

„Niestety nam się też dostało, dzisiaj była szansa na podium, bo miałem tempo, ale impreza w boksie była taka sama, mieliśmy dużo frajdy. To fakt, że byłem trochę… to był duży highside, i wciąż nie jestem w pełni skoncentrowany. Teraz czas na regenerację, by jutro rozpocząć nowy rozdział.”

„Przeprosił mnie [Jorge], w końcu to był jego błąd, to on był za mną. To prawda, że ja wtedy też atakowałem Zarco, przez co wjechałem w ten zakręt bardzo szybko, i w ostatnim momencie zobaczyłem koło, i chciałem podnieść trochę motocykl, ale było już za późno i zaczynałem już lot. Powiedziałem mu, walczyłeś o mistrzostwo, popełnił błąd w pierwszym zakręcie, chyba był zbyt agresywny, miał za gorącą głowę, ale to było jego podejście i rozumiem to.”

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: motogp.com

AUTOR: Maciej Marcinkowski

2007 | kontakt: [email protected]

komentarzy 6

  1. no muszę przyznać że Mark Marquez zaimponował mi tu swoją wyrozumiałością. Nie zawsze taką miał.

    • Tu widać jego mądrość i doświadczenie, bo w następnym roku jak on ostro pociśnie Martina to ten zostanie bez argumentów na kontrę.

  2. Dokładnie Return, szkoda że tak skończył ostatni w sezonie wyścig bo mógł zakończyć jak wczoraj ,miał tempo ale też jak to się mówi kto mieczem wojuje od miecza ginie,
    ktoś może powiedzieć karma wraca ale w tym wypadku się nie zgodzę
    Przyznał że walka o mistrzostwo, zbytni optymizm manewru czyli zrozumienie tego co sam wielokrotnie robił bez obciążania rywala, zero hipokryzji co nie częste w sporcie na najwyższym poziomie

  3. Tymczasem Bez płacze, że Marquez go przewrócił i nikt mu kary nie dał przez nazwisko i w ogóle. Szkoda, że Bezzecchi tak się nie biegał o karę jak Peco wywalił Aleixa, albo nawet dzisiaj Martin Marqueza. Nie słyszałam też, aby Martin narzekał na Zarco, przez którego stracił ważne podium.

  4. Witek ,on mówi o sytuacji która jego spotkała
    nie komentuje incydentów dotyczących innych,
    dla mnie w realu to cnota nie przywara
    Nie jestem i nie byłem nigdy jego kibicem ale tak to widzę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
154 zapytań w 2,557 sek