Martin: „Przed rokiem chciałem stąd odejść!”
Jorge Martin ma za sobą wspaniały występ podczas GP Francji. Hiszpan zdobył komplet punktów za zwycięstwo w sprincie i wyścigu głównym, dzięki czemu traci już tylko jeden punkt do prowadzącego w tabeli MŚ Marco Bezzecchiego! Hiszpan nie krył łez po osiągniętym sukcesie. Przypomniał, że właśnie tutaj, na torze Le Mans, chciał odejść z Aprilii.
„Martinator” po zdobyciu tytułu Mistrza Świata MotoGP w barwach Pramac Ducati nie otrzymał posady u boku Francesco Bagnai w fabrycznym teamie. Hiszpan zdecydował się więc na przejście do Aprilii, gdzie zajął miejsce swojego przyjaciela, Aleixa Espargaro. Sezon 2025 okazał się jednak najtrudniejszym okresem w karierze sportowej Martina. Seria kontuzji, rozpoczęta w trakcie testów w Malezji, zniszczyła go nie tylko fizycznie, ale również psychicznie!
W udzielonym wywiadzie Jorge wspomniał o tym, że przed rokiem na torze Le Mans poinformował Massimo Rivolę o chęci odejścia z Aprilii! Pryncypał stajni z Noale zrobił jednak wszystko, aby „Martinator” nie opuścił włoskiej ekipy. 28-latek jest wdzięczny swojemu szefowi, że zdołał go zatrzymać w zespole:
„W zeszłym sezonie nie chodziło tylko o aspekt fizyczny, ale i psychiczny. Pamiętam, jak tu byłem i mówiłem Massimo, że chcę odejść. Bo wtedy myślałem, że to najlepsze rozwiązanie. Ale teraz jestem wdzięczny Massimo za to, że mnie zatrzymał. Jestem wdzięczny za moją decyzję, by w końcu zakończyć walkę i zostać w Aprilii. I naprawdę się cieszę, że wszystko idzie w dobrym kierunku” – podkreślił Jorge Martin.
JM89 dał do zrozumienia, że bardzo trudny ubiegły sezon uczynił go nie tylko lepszym sportowcem, ale i człowiekiem: „Jestem wdzięczny za wszystko, co mi się przydarzyło, bo to uczyniło mnie człowiekiem, którym jestem dzisiaj. To po prostu część procesu życia”.
W sobotnim sprincie Martin, dzięki atomowemu startowi, zdołał wyjść na czoło stawki w szykanie Dunlopa! Okoliczności wygranej w niedzielę były jednak zupełnie inne. Hiszpan rozpoczął wyścig bardzo spokojnie, zajmując po pierwszym okrążeniu dopiero siódme miejsce. Dzięki konsekwentnej jeździe i skutecznym manewrom wyprzedzania Jorge dogonił i wyprzedził Bezzecchiego:
„W zeszłym roku nauczyłem się nigdy się nie poddawać. Nie wystartowałem dobrze, ale nigdy się nie poddałem. Nawet jeśli nie czułem się dobrze, czołówka mocno przesuwała się w tyle za innymi zawodnikami – wczoraj, przy czystym powietrzu, było o wiele łatwiej. Ale starałem się wyprzedzać zawodnika po zawodniku i udawało mi się to przez pierwsze kilka okrążeń, więc pod koniec miałem coś więcej. Ale dałem z siebie wszystko. Pompa w moich ramionach krzyczała!” – podsumował swój występ „Martinator”.
Co ciekawe, Jorge po pierwszych okrążeniach nie nastawiał się na wygraną. Dlatego też postanowił zadbać o opony i nie naciskać za mocno na początku. To prawdopodobnie było kluczem do ostatecznego zwycięstwa: „Podczas pierwszych okrążeń myślałem sobie: pierwsza piątka będzie w porządku. Potem udało mi się wyprzedzić Diggię i zobaczyłem Pedra oraz Pecco. Kiedy Pecco się rozbił, pomyślałem: okej, podium jest idealne”.
Kontynuując wypowiedź, dodał: „Potem udało mi się wyprzedzić Pedra i w tym momencie, na dziesięć okrążeń przed metą, pomyślałem „Okej, dogonię Marco!”. Widziałem, że ma duże problemy z przyczepnością tylnej osi, więc po prostu wcisnąłem pedał gazu, zmieniłem kilka map i byłem gotowy do startu. Nie wiedziałem, czy po wyprzedzeniu uda mi się odjechać, ale udało mi się. To dało mi trochę odpoczynku na kilka ostatnich okrążeń”.
Jorge Martin (127. pkt) traci już tylko jeden punkt do prowadzącego w tabeli Marco Bezzecchiego. Zważywszy na kontuzję Marca Marqueza i nierówną formę kierowców Ducati, ciężko sobie wyobrazić, aby ktoś mógł zagrozić jeźdźcom Aprilii. Dlatego też to między Hiszpanem a Włochem najpewniej rozegra się walka o tytuł Mistrza Świata MotoGP. Pytanie tylko, czy jeśli faktycznie „Martinator” odchodzi do Yamahy, to czy stajnia z Noale pozwoli mu odejść z „jedynką”. Ducati dwa lata temu popełniło ten błąd. Aprilia może więc wyciągnąć z tego faktu wnioski. Miejmy jednak nadzieję, że walka o tytuł rozegra się w uczciwy sposób!
Źródło: speedweek.com




Ducati wobec Martina zachowało się wyjątkowo perfidnie. Najpierw postawili warunek : awans za mistrzostwo. Moim zdaniem warunek zaporowy bo zdobycie mistrzostwa w satelickim teamie to zdarza się rzadko. Ale kiedy Martin tego dokonał Ducati bez oporu zapomniało o obietnicy . A kiedy Martin przeszedł do Aprilli złośliwie zabronili mu treningów i testów na tym motocyklu do czasu zakończenia kontraktu, skutkiem czego Martin rozpoczął sezon zupełnie nie znając tej maszyny co na pewno miało wpływ na ryzyko kontuzji. Myślę że obecne zwycięstwa Martina na Aprilli mają dla niego wyjątkową wartość a dla Ducati wyjątkową gorycz.
@Peregrynus Ducati takie jest…
Ducati zagrało w ryzykowną grę: wziąć nie najmłodszego MM, który „na pewno” da im majstra za rok, czy może jednak postawić na walczaków żądnych krwi, ale nie do końca stabilnych wynikowo, którzy mogą się rozwinąć w perspektywie 2-3 sezonów.
Wybrali opcję nr1, stracili Martina, Beza i Pramaca.
Na rok się opłaciło, ale teraz są w poważnych tarapatach. Diggia solidnie, ale bez magii, pecco w lesie, marquez co chwila w szpitalu, alex w kratkę, fermin rozwija się ale poniżej oczekiwań, morbi pupilek Rossiego. Więc ten sezon to na przetrwanie w Bolonii
@KrisWo Nie zgadzam się. Ducati w końcu musi być pokonane, a z perspektywy czasu i tak wszystkim długo zajmuje dobicie do ich poziomu przy ich ograniczeniach. W sezonie 2024 mieli w zespołach Pecco i Bestie (ten drugi żadna rewelacja). W Pramacu był Martin i Morbi, czyli na dwa zespoły dwóch dobrych zawodników. W Gresini byli Marquezowie i ich nie stracili. W VR46 też nie mieli jakiś magików. Skład został praktycznie tak samo mocny. Doszedł Fermin i DiGia zaczął jeździć. Nadal to dużo lepszy lineup niż ma pozostałych. Spojrzmy na Hondę, KTM czy Yamahe. Aprillia ma równie dobry skład do Ducati.
Marc w lesie przez kontuzje jednak rekord toru w Q1 z śrubą uciskającą na nerw to jest coś wyjątkowego.
Jeśli MM wróci do formy bo operacji to jednak była to dobra decyzja – tez w kontekście przyszło rocznych zmian. Niestety taki sport nie da się przewidzieć kto co sobie kiedy złamie. A jak nie jeździsz na limicie to Twoje dane są bezużyteczne..
Może wygrał, ale dalej nie przeprosił… Do tego jest spora szansa, że zabierze zdobytą na Aprili jedyne do Hondy…
Ciekawe czy Aorilia do końca zachowa się fair jak dotychczas i do końca sezonu oba motocykle będę dostawały identyczne części.
To ponoć takie niedobre Ducati zadbało o to, aby do końca walki o mistrzostwo satelicki zawodnik miał taki sam motocykl jak fabryczny, a nie musiało wspierać odchodzącego zawodnika z odchodzącego zespołu.