Projekt silnika V4 przerasta Yamahę?
Yamaha wprowadziła w życie silnik V4 po wielu latach jazdy na „rzędówce”. Debiut nowej jednostki napędowej nie jest jednak usłany różami. Motocykl japońskiej konstrukcji odstaje poziomem od czołówki, tracąc więcej, aniżeli w ubiegłorocznym sezonie. Na ten temat wypowiedział się Massimo Meregali, dyrektor techniczny Yamahy
„Guru” techniczny producenta przyznaje, że projekt rozwoju Yamahy V4 jest trudniejszy, niż się spodziewali: „Z pewnością zdawaliśmy sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Muszę jednak przyznać, że myślałem, że będzie nieco łatwiej. Niestety, stoimy przed ścieżką, której być może się nie spodziewaliśmy, co nieco spowalnia proces rozwoju. Ale sam zespół jak zawsze daje z siebie wszystko”.
Meregali podkreśla jednak, że trudności związane z projektem Yamahy V4 nie psują atmosfery wewnątrz zespołu. Wszyscy są bowiem zmotywowani do tego, aby iść we właściwym kierunku: „Atmosfera, powiedziałbym, jest dobra. Kiedy pojawia się coś nowego, to już samo w sobie przynosi pozytywną energię i dodatkowy zastrzyk motywacji. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że odkąd zaczęliśmy ten sezon, myśleliśmy – i rozmawialiśmy o tym wewnętrznie – że pierwsza jego część będzie wymagająca i trudna”.
Massimo wierzy, że druga część sezonu przyniesie dużo lepsze wyniki: „Ale nadal wierzymy, że w drugiej części sezonu możemy zacząć widzieć inne rezultaty. Załóżmy więc, że jesteśmy dopiero na początku i jak dotąd jesteśmy tam, gdzie myśleliśmy, że możemy być”.
Obecne wyniki nie napawają optymizmem. Po czterech wyścigach sezonu Yamaha zdobyła bowiem zaledwie czternaście punktów, podczas gdy w ubiegłym roku było ich czterdzieści dwa. Zeszłotygodniowe GP Hiszpanii Fabio Quartararo zakończył ze stratą blisko pół minuty do zwycięzcy! W trakcie poniedziałkowych testów Francuz chwalił jednak zespół za wprowadzone poprawki.
Czas pokaże, czy projekt Yamahy V4 zda egzamin. Praktycznie pewne już jest, że Fabio Quartararo odejdzie w przyszłym roku do Hondy. Nowymi kierowcami japońskiej stajni mają z kolei zostać Jorge Martin i Ai Ogura. Póki co jednak nic nie zostało ogłoszone, głównie za sprawą przedłużających się negocjacji pomiędzy organizatorami serii a zespołami, w kontekście podziału zysków.
Źródło: speedweek.com



