Home / MotoGP / Tylko jeden trening będzie decydował o awansie do Q2

Tylko jeden trening będzie decydował o awansie do Q2

Organizatorzy MotoGP przed rundą o GP Wielkiej Brytanii wprowadzili zmianę do harmonogramu weekendu. Od weekendu na Silverstone, teraz o awansie do 2. części kwalifikacji – Q2 – decydować ma jedynie 2. piątkowy trening. Do tej pory decydujący był najlepszy czas z treningu FP1 lub FP2. Zawodnicy z najlepszymi 10. czasami awansowali do Q2, a reszta walczyła o pozostałe 2 miejsca w Q1.

Przypomnijmy, że przed sezonem 2023 aż trzy treningi – FP1, FP2 i FP3 – rozgrywane w piątek i sobotę, decydowały o bezpośrednim awansie TOP10 do Q2. Po wprowadzeniu Sprintów były to FP1 i FP2, a 3. trening FP3 był wolnym treningiem, tak jak poprzednio FP4. Jednak zawodnicy i zespoły żalili się, że w FP1 lepiej skupić się na szukaniu ustawień, a nie na uzyskiwaniu najlepszego czasu.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Czy to będzie dobre rozwiązanie? Takie skrócenie czasu decydującego o awansie (lub nie) do Q2 nałoży na zawodników dodatkową presję i sesja FP2 będzie czymś na kształt prekwalifikacji, gdzie zawodnicy o wiele bardziej niż wcześniej rywalizować będą o najlepsze czasy. Możemy być świadkami ostrzejszej niż wcześniej rywalizacji o czas nie tylko w końcówce, ale i całej sesji FP2.

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL regularnie od 2009 roku.

komentarzy 6

  1. Moimi zdaniem to wszystko zmierza w złym kierunku, nie mającym nic wspólnego z wyścigowym DNA. Jestem przedstawicielem pokolenia, które swoją przygodę z MotoGP rozpoczęło w czasach rozkwitu gwiazdy Valentino Rossiego i pomimo, że jestem otwarty na zmiany, to te mieszczą się w kategorii zbytecznych i niezrozumiałych. Najpierw jakieś sprinty, które kompletnie do mnie nie przemawiają, pomimo zachwytu dużej liczby fanów, a to dlatego, że są fragmentami prawdziwych wyścigów, na siłę chcące wydłużyć wyścigowy weekend. Z tego względu całe emocjonujące oczekiwanie na święto w postaci niedzielnego wyścigu szlag trafił. Teraz o wejściu do Q2 ( notabene świetne urozmaicenie trybu kwalifikacyjnego z podziałem na dwie części i uzależnieniem do trafienia poszczególnej sesji od uzyskania wyników w treningach wolnych) ma decydować wyłącznie jeden trening i to nie wiedzieć czemu akurat nr 2. Wcześniejsze rozwiązanie gdzie o awansie do czołowej dziesiątki decydowały łączne rezultaty z trzech pierwszych treningów było lepsze, gdyż wtedy oprócz testowania ustawień na zawodnikach ciążyła presja uzyskania najlepszego rezultaty i w sumie możliwość poprawiania czasu pojedynczego kółka, nawet jeśliby czasy bito się pod sam koniec sesji. Z pkt widzenia widza o wiele lepsze rozwiązanie niż patrzenie jak zespoły i zawodnicy będą teraz przez 3 dosłownie WOLNE treningi, swobodnie realizować założenia programowe.

    • A dokładniej 2 wolne treningi bo zapomniałem przecież , ze zabrali jeden trening zawodnikom MotoGP. I ten rak warm up dla niższych klas….

      • Świat się zmienia, a pieniądze muszą się zgadzać, w życiu nie ma sprawiedliwości jest tylko prawda lub fałsz .
        Sprinty są w moim odczuciu ok, faktycznie weekend jest zbyt długi, aby ograniczyć się jedynie do widowiska w niedzielę.
        A po wprowadzeniu sprintów wyścig główny nie stracił kompletnie nic z swojego uroku. Mamy różnych zwycięzców, podium się miesza ludzie oglądają.
        Z przywilejami dla Yamahy i Hondy, smutny temat, bo to zwyczajnie „niesprawiedliwe” zaledwie po półtora sezonu, na miejscu KTM -a Aprilli czy Ducati zwyczajnie byłbym totalnie wpieniony, że inni dostają coś niemal na tacy.

    • Masz trochę racji. Natomiast trzeba zrozumieć Dornę, że próbują nowych rozwiązań. Akurat mi pomysł sprintów się podoba. W obecnej zmianie też jest jakieś ziarnko sensu, bo w pierwszym treningu zespoły będą musiały się ogarnąć, a w drugim już pośladki zaciśnięte na maksa.
      Nie chcę ich bronić, ale poczekajmy z oceną i zobaczmy jak to wyjdzie w praniu. Jeśli zawodnicy / zespoły będą niezadowoleni, to może wróci stare.

      Na koniec dodam tylko jeszcze od siebie, że zmiana zasad i przywileje dla japońskich zespołów po zaledwie roku, maksymalnie dwóch dominacji Ducati jest farsą. Jak Honda czy yamaha odjeżdżały wszystkim to było cacy. Sami są sobie winni, pierwsi widzieli tylko dobre wyniki MM i sądzili, że tak będzie zawsze. Drudzy w sumie podobnie plus brak satelit. Stanęli w miejscu, zjadła ich pycha i życie przeszłością.

      Pzdr.

    • Kombinują, bo Dorna nie wychowała więcej złotych jaj. Z całym szacunkiem dla gridu, ale wciąż najbardziej rozpoznawalną postacią jest MM, któremu przecież się zdarzają długie pauzy.

      IMO sprinty po Portugalii, a szczególnie Argentynie (podajże w deszczu) stały się jedynie przedłużeniem weekendu, a widowiskowo wiele nie zmieniły. Zamiast przeanalizować budowę statków kosmicznych ( za daleko poszli w rozwój aero), to bawią się w sztuczność, aby tylko wydoić złamanego dolca. Naoglądali się F1 i popełniają takie same błędy, ale skoro hajs się zgadza, to będą promować nietrafiony pomysł.

  2. Osobiście to sprinty przypadły mi do gustu – wreszcie coś się dzieje. Zawodnicy wypoczęci, pełni werwy to i jadą. Długi wyścig jest po prostu za długi. Swoją drogą może lepsze dla widowiska byłyby dwa sprinty, jeden w sobotę a drugi w niedzielę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
155 zapytań w 2,041 sek