„Diggia” nawiązał do żartu Rossiego z 2004 roku

Fabio Di Giannantonio dwukrotnie musiał zadowolić się najgorszym miejscem dla sportowca. Szczególnie bolesna była porażka w niedzielnym wyścigu o GP Czech. „Diggia” w zastraszającym tempie doganiał Francesco Bagnaię. Ostatecznie jednak zabrakło mu przynajmniej jednego okrążenia do skutecznego ataku na rodaku. Włoch zażartował, że „wraca do domu z dwoma drewnianymi medalami” i musi założyć drewniany kask, aby przełamać niemoc. Nawiązał w ten sposób do żartu Valentino Rossiego z 2004 roku.

Przed GP Włoch wyżej wspomniany „The Doctor” dwukrotnie przeciął linię mety na czwartym miejscu. Dlatego też postanowił zaprojektować drewniany kask, który nawiązywał do tamtych weekendów: We Włoszech mamy taki żart, że jeśli zajmiesz czwarte miejsce, dostaniesz drewniany medal. Po 23. podiów z rzędu, w dwóch ostatnich wyścigach byłem czwarty, więc postanowiliśmy zrobić drewniany kask z czwórką z przodu!”. Ostatecznie „Vale” przełamał niemoc, wygrywając przed własną publicznością na torze Mugello.

Kliknij, aby pominąć reklamę

„Diggia” nawiązał w wywiadzie po GP Czech do tamtego pamiętnego momentu: Wracam do domu z drewnianymi medalami za P4-P4. W związku z tym może w następnym wyścigu założę kask Valentino Rossiego z Mugello sprzed kilku lat!„.

Fabio oczywiście wyciąga pozytywne wnioski z weekendu na torze w Brnie. Włoch jest bowiem świeżo po operacji kontuzjowanego palca. Ponadto wywalczył kolejne solidne punkty: „Z pewnością w tak długich mistrzostwach czwarte miejsca są niezwykle ważne, jeśli nie da się osiągnąć czegoś więcej. Dlatego pod tym względem to pozytywny weekend, ponieważ zdobyliśmy wiele punktów”.

Warto odnotować, że kierowca VR46 Ducati traci już tylko 23. pkt do prowadzącego w tabeli Marco Bezzecchiego: Mistrzostwa są całkowicie otwarte, jest półtora wyścigu [w weekend] między pierwszym a siódmym miejscem”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Di Giannantonio stracił zaledwie 0,169 sekundy do Pecco Bagnai. Kluczem do przegranego podium był nieudany start i utknięcie za Pedro Acostą: „Popełniłem błąd na pierwszym okrążeniu, kiedy Marc mnie wyprzedził. Naprawdę chciałem być na czele. Ten brak cierpliwości sprawił, że na trzecim zakręcie nacisnąłem pedał gazu na początku i straciłem tył. Straciłem impet i w efekcie wiele pozycji. To właśnie wtedy zmarnowałem swój wyścig”.

Włocha cieszy najlepsze tempo pod koniec rywalizacji i rekordowe okrążenie wyścigu. Ma jednak świadomość, że nadal ma wiele miejsc do poprawy: „Z pewnością powrót na tor zawsze jest spektakularny. To świetny pokaz. Fajnie pobić nowy rekord okrążenia, ale za to nie ma punktów. Muszę być lepszy; muszę się uczyć”.

28-latek przyznał, że nadal nie czuje się w pełni komfortowo na Desmosedici GP26 w początkowej fazie wyścigu i tu widzi pole do porawy: To prawda, że ​​w całym wyścigu zawsze miałem trochę problemów na pierwszych okrążeniach. Staramy się też zrozumieć, co możemy zrobić z motocyklem, ponieważ balans zmienia się dość znacznie na dystansie wyścigu. Jestem znacznie szybszy na końcu. Ale poza tym myślę, że dzisiaj to był po prostu brak cierpliwości”.

Na pytanie, jak może się poprawić, zażartował: „Trochę jogi w domu”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Źrodło: Sky Italia

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button