Home / MotoGP / MotoGP bliżej wodoru niż elektrycznych motocykli

MotoGP bliżej wodoru niż elektrycznych motocykli

Szef organizującej cykl wyścigowy MotoGP Dorny – Carmelo Ezpeleta – przyznał, że nie jest na razie rozważana możliwość przejścia w królewskiej klasie na technologię elektryczną. Motocykle cały czas używają silników spalinowych, a nowością ostatnich miesięcy jest stopniowe przejście na paliwo syntetyczne. Do 2027 roku, ma być ono wykorzystywane w 100%.

Ukłonem w stronę ekologii jest towarzysząca MotoGP seria MotoE, od niedawna również posiadająca rangę mistrzostw świata, gdzie wszyscy zawodnicy dosiadają jednakowych maszyn elektrycznych. Cykl na dobre zagościł w ramach Motocyklowych Mistrzostw Świata, zyskując wielu fanów. I wygląda na to, że tak też będzie w kolejnych sezonach, bo Ezpeleta na razie jasno odrzuca możliwość przejścia na elektryki w MotoGP.

„Taka możliwość jest obecnie bardzo odległa. Ja jestem bardziej zwolennikiem próby osiągnięcia zerowej emisji zanieczyszczenia poprzez stosowanie paliwa syntetycznego. Obecne motocykle MotoE nie mają nic wspólnego z tymi sprzed pięciu lat.” – powiedział Hiszpan.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Nie oznacza to jednak chęci zmian. Ezpeleta zwraca bowiem uwagę na inną technologię, która jeśli zostanie odpowiednio rozwinięta, może być alternatywą dla elektryfikacji. „Jeśli wodór stanie się kiedyś rozwiązaniem możliwym do wykonania, zobaczymy, co będzie można zrobić. Zawsze zależy to od producentów.” – skomentował Ezpeleta. Ze światowych gigantów motoryzacyjnych, z wodorem coraz lepiej radzi sobie Toyota, której 2. generacja modelu samochodu Mirai zadebiutowała jakiś czas temu na rynku.

Póki co elektryfikacja w sportach motorowych raz idzie do przodu, a raz konieczne jest wykonanie kroku w tył. Cennym osiągnięciem technicznym w wykonaniu „elektryków” jest bez wątpienia styczniowe zwycięstwo Carlosa Sainza w Rajdzie Dakar za kierownicą hybrydowego Audi RS Q e-tron. W samochodzie do napędu zastosowano silniki elektryczne z Formuły E plus dodatkowo „na pokładzie” jest silnik spalinowy 2.0 TFSI, wykorzystywany jako generator energii.

Z drugiej jednak strony, w ruszającej właśnie topowej rajdowej serii mistrzostw świata WRC organizatorzy musieli obrać odwrotny kierunek i częściowo zrezygnować z hybryd: od tego roku, samochody najwyższej kategorii Rally1 nie muszą już być hybrydami – zamiast tradycyjnego układu hybrydowego będzie możliwe zamontowanie jego atrapy o takiej samej wadze. Ma to pozwolić prywatnym ekipom na dołączenie do rywalizacji. Samochody z układami hybrydowymi stały się po prostu zbyt drogie, a stawka mistrzostw świata mocno uszczuplała względem poprzednich generacji wozów WRC.

Źródło: Marca, motorcyclesports.net, wrc.net.pl
Fot. LCR

Kliknij, aby pominąć reklamy

komentarzy 9

  1. E tron Saintza to auto hybrydowe gdyby chciał się ścigać na samym akumulatorze odcinki musiały by mieć po 50km. Audi zwycięzcy Dakaru ma 2.0l silnik tfsi, 3 silniki elektryczne i baterię 52kWh.

  2. Jak bardzo Moto GP jest daleko od silników elektrycznych to pokazuje klasa Moto E, gdzie czasy okrążeń są zbliżone do Moto 3. To jest ciągle przepaść.

  3. Może jeszcze uczciwie napiszmy że na wynik Sainza miała wpływ jazda zespołowa. Zarówno Peterehansel jak i Ekstrom w momencie kiedy nie mieli już szans na wygraną pojechali na Sainza oddając mu m in. swoje opony i pomagając w serwisie. Nie pamiętam na którym odcinku była sytuacja, że wszystkie trzy Audi stały razem i 6 ludzi naprawiało auto Sainza żeby mógł pojechać dalej. Bez tego Sainz w życiu nie wygralby tego Dakaru. Ten rajd w tym roku wygrały 3 załogi jadace na jeden wynik a nie jedna zaloga. Zrobili wszystko, żeby wygrało Audi. Gdyby startował jeden samochód każdego producenta to Audi skończyło tak jak Huntery. Nie ukończyłby rajdu.

  4. Ło Panie Ezpeleta, toż Yamaha z Kawasaki już bodajże końcem 2021 ogłosiły zawiązanie wspólnego projektu nad budową wspólnego motocyklowego silnika zasilanego wodorem. I z tego co już wiadomo to sam silnik nie jest jakimś kosmicznym wyzwaniem, a natomiast „zbiornik paliwa”.

    • „W teorii wodór ma mnóstwo zalet – jest świetnym nośnikiem energii, a produktem jego spalania jest para wodna. Tyle że w praktyce sprawia on sporo problemów – jego wytwarzanie jest energochłonne, zmieszany z powietrzem tworzy ekstremalnie wybuchową mieszaninę (tzw. gaz piorunujący), transport i składowanie wymagają nadzwyczajnych środków ostrożności”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
163 zapytań w 3,118 sek