„Tytuł stracony”, ale Martin nie składa broni
Jorge Martin nie zamierza rezygnować z walki, choć po wycofaniu z GP Malezji bardzo pesymistycznie ocenia szanse na mistrzostwo. „Dla mnie jest już stracony” — powiedział o tytule w rozmowie z GPOne. Próba powrotu tydzień po złamaniu prawego nadgarstka zakończyła się po sobotnim FP2.
„Głównym problemem było hamowanie” — wyjaśnił Martin. „Nie miałem siły” — dodał, opisując trudności na motocyklu. W komunikacie Aprilii wyjaśnił: „Nie potrafiłem nawet przejechać dwóch okrążeń z rzędu”. Według relacji Hiszpana ból wracał po krótkiej jeździe, a utrzymywanie tempa przez pełne 20 okrążeń nie było realne. Zespół i zawodnik zdecydowali o przerwaniu weekendu.
„Na pewno będę walczył do końca” — zapowiedział zawodnik Aprilii na łamach GPOne. Za nim pozostają zespół i kibice, dla których chce podejmować kolejne próby powrotu. Po sobotnim sprincie strata Martina do Marca Marqueza wzrosła z 10 do 19 punktów. Wycofanie z rundy oznacza, że Hiszpan nie wystąpi również w niedzielnym wyścigu na Sepang.
„Proces rekonwalescencji postępuje szybko, ale nie na tyle szybko, bym był konkurencyjny” — ocenił Martin w komunikacie zespołu. Jego plan obejmuje powrót do domu jeszcze w sobotę i wznowienie terapii w niedzielę. Celem pozostaje GP Kataru w dniach 6–8 listopada, jednak udział nie jest przesądzony. Hiszpan zastrzegł w rozmowie z GPOne, że przy samopoczuciu takim jak w Malezji ponownie musiałby się wycofać.
Źródło: gpone.com, piaggiogroup.com, motogp.com




To trochę zabawne, że rok temu chciał uciekać, zrywać kontrakt a teraz zapowiada walkę dla kibiców i zespołu. Chłop zostawił niesmak w Ducati, pozostawia niesmak w Aprili (chodź tu głównie za zeszły sezon), ciekawe co zrobi za rok w nowym zespole? Szkoda tylko, że teraz wszystkim szkoda że ma kontuzje i nie może powalczyć o majstra chociaż nikt nic nie mówi, że szkoda Marca który przebimbał początek sezonu. To nie przypadek że odrobił 100 punktów i dołożył kolejne 20 przewagi. Marc może przegrać majstra chyba tylko tym, że nie pojedzie do Kataru i dostanie bana na dwie rundy
@JKML_fresh Zapomniałeś, że w zeszłym roku oznajmił, że nie przeprosi zespołu 😉
@JKML_fresh Marquez nic nie odrobił, to głównie Bezzecchi oddawał punkty w bardzo głupi sposób, a zaczęło się od nieukończonego wyścigu na Węgrzech, potem kara w Brnie i niedopuszczenie do wyścigu, następnie nieukończony wyścig w Assen, złamanie obojczyka i absencja w Sachsenringu, no i domowy wyścig w Misano, gdzie miał tempo na niemal pewne zwycięstwo. To prawdopodobnie ostatni sezon gdzie Marquez pewnie zdobędzie tytuł. W przyszłym roku z Acostą już tak prosto nie będzie.
@sebas1232 Dziwny sposób rozumowania czyli jak Mark stracił 100pkt przez kontuzje to Bez nie uciekł ?? To jest taki sport ktoś traci ktoś zyskuje. MM ma ponad przeciętny talent i potrafi się dostosować i wykorzystać każdą okazję trzeba się cieszyć że taki gość jeździ bo prędko kolejnego nie będzie bo pozostała stawka to po prostu dobrzy kierowcy ale nie kosmici.
Natomiast przyszły sezon to wielka niewiadoma jak Honda będzie dobra to Fabio Quartararo będzie lepszym konkurentem aniżeli Acosta
Jeszcze nie koniec sezonu, więc wstrzymam się z konkretnym komentarzem. Jednak w tym sezonie, wszyscy zawodnicy tracili w jakimś stopniu punkty. Czy to przez kontuzje (Marquez, Ogura, Alex, Fernandez), czy błędy (Bezzechi, Acosta), czy przyczyny zewnętrzne jak wypadki (Bezz, DiGia, Ogura, Fernandez). Jedynym, który uniknął kontuzji i wypadków aż do teraz jest/był właśnie Jorge Martin. To dzięki temu tak naprawdę jest w walce o tytuł, więc jak to mówią – oliwa sprawiedliwa. Tak naprawdę gość powinien lepiej wykorzystać potknięcia kolegi z zespołu i meldować się czesciej na czele, a tego nie było. W tym czasie Raul i AI robili robotę w Aprilli.
Ze złamaną ręką jest już niestety poza walką o tytuł, ale poprzez stabilną jazdę w trakcie sezonu być może zachowa drugie miejsce.
Największym przegranym sezonu jest jednak sama Aprilia, która nie potrafiła zdyscyplinować swoich zawodników do współpracy. Wypadek na Węgrzech to katastrofa, bo nie ukończyli go trzej fabryczni zawodnicy Aprili. Można powiedzieć, że sami pozbawili siebie tytułu, a kolejna szansa może pojawić się nie tak szybko.