Home / Inne / Justyna Wacławik po fatalnym wypadku. Silna i nieugięta walczy o powrót do normalności.

Justyna Wacławik po fatalnym wypadku. Silna i nieugięta walczy o powrót do normalności.

O tym, że wyścigi motocyklowe potrafią być równie piękne co niebezpieczne wiedzą zapewne wszyscy. Czasem jednak ta druga strona przeważa i potrafi doprowadzić do naprawdę ciężkich chwil. Justyna Wacławik przeżyła koszmarny wypadek na torze Poznań, a teraz walczy o poprawę zdrowia i powrót do normalnego funkcjonowania. Poznajcie historię Justyny, która zadziwiająco twardo radzi sobie z obecną sytuacją.

Kliknij, aby pominąć reklamy

 

AUTOR: Gucio1846

komentarze 3

  1. Ktoś wie kto w nią wjechał? Musiał się nie popisać, skoro aż do sądu z tym idą.

    • Myślę, ze to nie ma wielkiego znaczenia jak sie zachował w kontekście samego kroku związanego z sądem.

    • A jakie ma znaczenie kto i gdzie? Z jakim skutkiem? Jest jakiś dziwny zwyczaj wśród torowiczów, że wjeżdżasz na obiekt na własną odpowiedzialność i jak coś się stanie, to zbijamy piątkę i cześć… No nie…

      Jak paździerz za 5k wbije się w torówkę za 100k, to raczej piątki nie będzie… W drugą stronę też nie działa logika „lewa w górę” – może ktoś ciężko pracował na skuter za 5k, w końcu osiągnął cel, a zarobkowicz ze swoim 5 Panigale rozbija się po torze… A co dopiero, gdy z czyjegoś błędu staje się krzywda drugiej osobie? Wyobrażasz sobie, że siadasz na wózek, a ktoś potem zbija piątkę i hej?

      Kwestie grup powinny być sztywne – małe pojemności jeżdżą oddzielnie od dużych, podział na grupy, oficjalny pomiar czasu (z przenoszeniem szybkich do wyższych grup), obowiązkowe ubezpieczenie OC i NNW, a najlepiej sportowe – ale nie te za 20zł na dzień.

      Ja rozumiem, że na torze każdy chce zrobić życiówkę, pokazać jakim to się jest zaje… ale jeżeli ja potrafię wyczekać moment na szybkie kółko, to każdy inny też potrafi ocenić, czy jest sens się wciskać pod łokieć – zwłaszcza Panowie w poklejonych laminatach, którym nie zależy, wciskający się na siłę, bo lukę widzi, a pędzi po złote kalesony. Jak jest taki za szybki w danej grupie, to dlaczego nie chce przejść wyżej?

      Na organizatorach też ciąży odpowiedzialność wypatrzenia „cwaniaków”, których trzeba spacyfikować, a że często to koledzy, czy systematyczni torowicze, to zwykle są te zachowania ignorowane. Dodatkowo te wszystkie oświadczenia, zdejmujące odpowiedzialność z organizatora – ja bym to zlikwidował. Skoro robi event – to jest odpowiedzialny za to, co się dzieje na torze i poza nim w obszarze trwania wydarzenia.

      Co prawda nie ma filmu z wypadku Justyny, ale wnioskując ze słów wypowiedzianych przez nią samą – wypchnęło ją na piasek, wróciła na nitkę, zostawiając dwa metry z lewej, czyli właściwie wróciła z piasku na środek (?), a jadący z tyłu Ktoś, patrzył w laptimer czy zegary (jadąc litrem, wiedząc, że są mniejsze pojemności na torze, na prostej start/meta). Jakie by nie były powody sprawy sądowej, w sądzie walczy się na argumenty, nie domysły, to co się mówi ma znaczenie w całym przebiegu, a po tych dwóch zdaniach powołany biegły może uznać, że wina jest obopólna :) Wpisze w raport, zrobi ze 3 symulacje (które zawsze są przekolorowane bardziej lub mniej), sąd powoła się na kwit i cześć. Świadków trzeba by przesłuchać „pod przysięgą”, żeby nie koloryzowali. Oby te trzy kamery przedstawiały pełny obraz sytuacyjny, w sposób jednoznaczny, inaczej sprawa będzie się ciągnąć latami.

      Życzę zdrowia i powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
149 zapytań w 1,314 sek