Home / Artykuły / Oceniamy zawodników WSBK po sezonie 2018

Oceniamy zawodników WSBK po sezonie 2018

Dobiegł końca sezon 2018 w kategorii World Superbike. Choć mieliśmy kilka bardzo ciekawych wyścigów, to już praktycznie na półmetku sezonu mogliśmy nastawiać się na bicie kolejnych rekordów przez Jonathana Rea. Północnoirlandczyk znów zdominował zmagania, ale przynajmniej kilkukrotnie rywale starali się pokrzyżować mu plany. Zapraszamy do naszej oceny poszczególnych zawodników World Superbike na sezon 2018.

1. miejsce w klasyfikacji: Jonathan Rea
17 wygranych wyścigów, rekord punktów w sezonie, 11 zwycięstw z rzędu (również rekord). Rea był niepokonany od 23 czerwca aż do końca sezonu! Wszyscy chcieliby go zobaczyć w MotoGP na konkurencyjnym motocyklu, natomiast Dorna z pewnością widziałaby go, kłócącego się z innymi zawodnikami. Czterokrotny mistrz świata robi jednak swoje, nie zajmuje się kwestiami pozatorowymi, i nie ma konkurencji w WSBK. Przez kolejne dwa lata z pewnością wciąż będziemy go oglądać w czołówce. Sezon 2018 był perfekcyjny. Jedyny nieukończony wyścig to drugie starcie w Brnie, gdzie zaliczył upadek po zderzeniu z partnerem zespołowym.
Ocena: 10/10

2. Chaz Davies
Doświadczony Walijczyk nie miał tym razem tak błyskotliwego sezonu jak poprzednio i wygrał tylko dwa wyścigi – jak na niego, to bardzo słabe osiągnięciem, w końcu mowa o dwukrotnym wicemistrzu świata. W trzech poprzednich latach w barwach Ducati Davies wygrywał przynajmniej pięć razy w sezonie. Tym razem było inaczej i Davies nie stanowił zagrożenia w walce o tytuł dla Jonathana Rea. Wyglądało to tak, jakby Davies czekał już na nową broń Ducati w postaci Panigale V4, które dostanie w przyszłym roku. Na pewno stać go było na dużo, dużo więcej, choć to wciąż wicemistrzostwo świata…
Ocena: 7/10

3. Michael van der Mark
Aż trzy i pół roku, mimo wielu wcześniejszych miejsc na podium, potrzebował Holender na wygranie wyścigu w WSBK. Ale kiedy już to zrobił, to od razu dwukrotnie, triumfując na Donington Park. Poza tym dołożył jeszcze dziewięć miejsc na podium, co ostatecznie przełożyło się na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Van der Mark wygrał też – już czwarty raz – Suzuka 8 Hours, co ostatecznie dopełniło bardzo udanego sezonu. Nie ukończył tylko jednej rundy – we Włoszech, poza tym unikał błędów i zawsze meldował się w TOP10, choć w ostatnich trzech wyścigach już wyraźnie brakowało mu tempa na walkę o podium.
Ocena: 8/10

4. Tom Sykes
Brytyjczyk od 2012 roku zawsze kończył sezon w TOP3, tym razem jednak stało się inaczej. Mimo, że wciąż znakomicie szło mu w kwalifikacjach (przydomek Mr. Superpole nie wziął się znikąd), rzadko potrafił przekładać formę na wyścigi. Jazda w zespole obok Jonathana Rea nie należy do łatwych, jednak do sezonu 2017 Sykes zawsze spełniał oczekiwania i jeśli nie wygrywał, to przynajmniej dowoził duże ilości punktów. W tym roku jednak był wyraźnie słabszy i wygrał zaledwie raz, tracąc do Rei aż 231 punktów. Żaden inny duet nie dzieliła większa liczba punktów niż właśnie zawodników Kawasaki. Słusznie chyba nadszedł czas na koniec tej przygody i rozpoczęcie nowego projektu – już w BMW. Mimo to ogromny szacunek, bo 35 zwycięstw dla Kawasaki to fenomenalny wynik.
Ocena: 6/10

5. Marco Melandri
Początek sezonu rewelacyjny, bowiem Melandri podwójnie wygrał rundę w Australii i wydawało się, że nieoczekiwanie może włączyć się do walki o tytuł. Ale już w kolejnych wyścigach przyszedł zimny prysznic, bowiem Włoch z trudem nawet meldował się na podium, podczas gdy rywale notowali kolejne zwycięstwa. Choć jeszcze ośmiokrotnie kończył wyścigi w TOP3, to ostatecznie na koniec uplasował się dopiero na piątym miejscu – najgorszym w historii swoich startów w WSBK. Po raz pierwszy nie przekroczył też bariery 300 punktów.
Ocena: 6/10

Kliknij, aby pominąć reklamy

6. Alex Lowes
Brytyjczyk w przeciwieństwie do swojego partnera z Yamahy, nie zanotował progresu, choć trzeba mu oddać, że pierwsze zwycięstwo (w Brnie) to znakomity wynik. Poza tym jednak stawał na podium tylko trzykrotnie, co zaowocowało jedną pozycją niżej na koniec roku niż w sezonie 2017. Lowes wielokrotnie ocierał się o najwyższe miejsca, ale jednocześnie popełniał trochę błędów, i kilka razy zabrakło go w TOP10. Jak na fabrycznego zawodnika zespołu aspirującego do zwycięstw, to trochę mało.
Ocena: 6/10

7. Xavi Fores
Jedna z rewelacji sezonu. Hiszpan ma już 33 lata, ale był to dopiero jego trzeci sezon w stawce WSBK, mimo to dał się poznać jako waleczny i bardzo szybki zawodnik mimo braku fabrycznego sprzętu. Już po pięciu wyścigach miał trzy miejsca na podium, a potem dołożył jeszcze dwa, zajmując też wiele czwartych czy piątych miejsc, co w stawce zdominowanej przez fabryczne duety Kawasaki, Ducati i Yamahy jest wielkim osiągnięciem. Do pełni szczęścia zabrakło lepszego unikania błędów, bo aż pięć razy Foresa brakowało na mecie. Szkoda, że tak solidny zawodnik na razie nie potrafi znaleźć miejsca po zakończeniu współpracy z zespołem Barni i Ducati.
Ocena: 8/10

8. Eugene Laverty
Irlandczyk wracał do World Superbike z nadzieją, że znów powalczy o mistrzostwo, ale „niedokończonych spraw” póki co wciąż nie udaje się dokończyć. Laverty od początku roku miał problemy, dodatkowo już w drugiej rundzie odniósł kontuzję, która wykluczyła go na wiele tygodni. Po powrocie trochę zajął mu powrót do formy, ale od Brna jeździł już bardzo dobrze. Dwukrotnie stanął na podium, wygrywał też kwalifikacje i mimo, że opuścił cztery wyścigi, to zajął ósme miejsce. On również stracił miejsce w stawce po sezonie 2018, mimo że wyniki wskazywałyby, że powinien je zachować.
Ocena: 7/10

9. Toprak Razgatlioglu
Zdecydowanie najlepszy debiutant. Nauki pobierane od Kenana Sofuoglu dają efekty, bowiem turecki zawodnik coraz śmielej poczyna sobie w starciach z fabrycznymi zawodnikami. W Wielkiej Brytanii i Argentynie stawał na podium, błyszcząc tempem i nic nie robiąc sobie z trudnych warunków. Kolejny rok spędzi ponownie na Kawasaki prywatnej ekipy Pucetti Racing.
Ocena: 8/10

10. Lorenzo Savadori
Włoch wyraźnie nie może wznieść się ponad poziom, jaki prezentuje już od trzech lat – równy, ale bez błysku. Przez trzy sezony, mimo że wiele razy był blisko, ani razu nie stał jeszcze na podium. Wciąż chyba nie do końca uporał się jeszcze z popełnianymi błędami, stąd aż cztery nieukończone wyścigi. Trzeba jednak oddać mu, że wejście w sezon było bardzo pechowe – opuścił rundę na Phillip Island z powodu kontuzji. To jeden z tych zawodników, którzy nie mają póki co miejsca na przyszły rok.
Ocena: 6/10

11. Loris Baz
Bardzo nieudany sezon Francuza, który stracił miejsce w MotoGP i liczył na to, że w WSBK nawiąże do wcześniejszych wyników, a przypomnijmy, że w latach 2012-2014 w barwach Kawasaki wygrał dwa wyścigi i 12 razy stawał na podium, co w konsekwencji dało mu kontrakt w grand prix. Nic z tego nie wyszło, a na motocyklu BMW ledwie mieścił się w TOP10. Trudno powiedzieć, czy kluczowa była zmiana kategorii, czy też niewielkie możliwości jego maszyny. Faktem jest jednak, że o ile w MotoGP Baz miewał przebłyski i ocierał się o podium, to w WSBK w sezonie 2018 nic takiego nie miało miejsca. Czasem jedynie było lepiej w kwalifikacjach.
Ocena: 6/10

12. Leon Camier
Pechowy sezon doświadczonego Brytyjczyka. Camier zamienił jeden przeciętny fabryczny zespół na inny – MV Agustę na Hondę, ale nie zmieniło to faktu, że wielokrotnie starał się nawiązywać walkę z najlepszymi, a ani razu nie stanął nawet na podium (czeka na nie od 2013 roku). Najbliżej był już w trzecim wyścigu w Tajlandii, a zaraz potem złapał poważną kontuzję kręgosłupa, która „ustawiła” jego sezon. Camier powrócił dopiero na Donington Park, ale nie był w stanie jeździć tak, jak wcześniej. Do tego kilka nieukończonych wyścigów i zaledwie 12. miejsce w klasyfikacji. Mimo to, trudno krytykować 32-latka, który robił co mógł, a że motocykl na wiele nie pozwalał, a poważny uraz zakłócił przebieg sezonu, to miejsce jest, jakie jest.
Ocena: 7/10

13. Jordi Torres
To był już czwarty rok Hiszpana w World Superbike i niestety, z każdym sezonem pozycja na koniec sezonu jest gorsza. Nie wyniósł się ponad poziom swojego motocykla – MV Agusta, mająca problemy finansowe, i wyraźnie cierpiąca na brak drugiego zawodnika, który pomagałby w rozwoju, nie umożliwiła walki o najwyższe cele, mimo to Torres kilka razy pojechał solidne wyścigi. Przed końcem sezonu rozstał się z zespołem i zastępował w MotoGP Tito Rabata, ale chyba nie była to trafna decyzja, bo ani razu nie zdobył punktów.
Ocena: 6/10

14. Michael Ruben Rinaldi
Ducati wyraźnie stawia na młodego Włocha, któremu „wykupiło” miejsce w zespole Barni na przyszły rok. W 2018 roku pojechał tylko w ośmiu rundach, ale dał się poznać jako waleczny, choć jeszcze niezbyt równo jeżdżący kierowca. Lepsze wyścigi przekładał słabszymi, mimo to kilka razy zabłysnął i wydaje się, że jeśli tylko nabierze doświadczenia, może stać się jednym z czołowych zawodników.
Ocena: 7/10

Kliknij, aby pominąć reklamy

15. Leandro Mercado
Argentyńczyk miewał już lepsze sezony – 15. miejsce w klasyfikacji i ledwie cztery finisze w TOP10 trudno uznać za dobry wynik. Sprzymierzeńcem na pewno nie był prywatny motocykl, ale jak pokazywały inne przypadki, i na nim można osiągać dobre rezultaty. Zawiódł tam, gdzie na niego liczono – na torze El Villicum, przed własną publicznością, gdzie zaliczył upadek.
Ocena: 4/10

16. Roman Ramos
Podobnie jak w przypadku Mercado – duże doświadczenie w World Superbike, mało konkurencyjny zespół i brak spektakularnych wyników.
Ocena: 5/10

17. Jake Gagne
Duże rozczarowanie – zeszłoroczny angaż przez Hondę był dużym zaskoczeniem, bowiem od czasu triumfu w Red Bull Rookies Cup Gagne nie miał osiągnięć, wartych wspomnienia. Dostał jednak drugą szansę, tyle że raczej jej nie wykorzystał. Podczas gdy Camier robił co mógł, by Hondę wprowadzić na podium, Gagne toczył pojedynki o 14-15 pozycje, będąc ostatecznie najsłabszym zawodnikiem z grona fabrycznych jeźdźców.
Ocena: 3/10

18. Yonny Hernandez
Kolejna seria, w której Kolumbijczyk zawiódł.  Dodatkowo w dziwnych okolicznościach skonfliktował się ze swoim zespołem i stracił miejsce po rundzie na Magny Cours.
Ocena: 4/10

19. PJ Jacobsen
Amerykanin dał się poznać jako solidny zawodnik w World Supersport, ale o klasę wyżej zabrakło mu doświadczenia i przez cały rok zebrał tylko 21 punktów, w dodatku od fatalnej domowej rundy na Laguna Seca nie punktując ani razu. Nic więc dziwnego, że zespół Triple M (również debiutujący) rozwiązał kontrakt i przedwcześnie zakończył udział w sezonie. Wydaje się, że to póki co za wysokie progi dla Amerykanina.
Ocena: 3/10

Fot. Milwaukee Aprilia, Aruba.it Ducati, Althea BMW, Red Bull Honda

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
20 zapytań w 1,210 sek