Home / MotoGP / Bradl: Nie sądzę, żeby to była całkowicie moja wina

Bradl: Nie sądzę, żeby to była całkowicie moja wina

Niedzielny poranek na torze Sepang był bardzo gorący i słoneczny, ale z czasem, niebieskie niebo zostało przysłonięte przez ciemne, deszczowe chmury. Potem, z tych chmur zaczął padać deszcz co spowodowało, że zawodnicy musieli zmagać się z bardzo ciężkimi warunkami jazdy.

Jak się później okazało – kiedy do końca pozostało 7 okrążeń, wyścig został przerwany. Jednakże do tego momentu, wielu kierowców (niestety) zakończyło już swoją jazdę – najczęściej w żwirze. Jednym z takich pechowców okazał się zawodnik zespołu LCR Honda MotoGP – Stefan Bradl.

Debiutant wśród kierowców klasy królewskiej, na siódmym zakręcie dwunastego okrążenia zaliczył uślizg i nie mógł już dalej kontynuować jazdy. Jednym z czynników, jakie przyczyniły się do tego incydentu, niemiecki kierowca upatruje w problemach z elektroniką silnika.

Przede wszystkim musimy sprawdzić dane, aby zrozumieć co się stało.” rozpoczął swoją wypowiedź Bradl. Miałem bardzo dobry start z 8 miejsca, ale to było dość trudne, bo odbył się na mokrej i śliskiej nawierzchni. Ale mogłem przejeżdżać okrążenia w dobrym tempie i stałą prędkością. Ale po kilku okrążeniach musiałem zmienić mapę [zapłonu – przyp.red.], ponieważ silnik zbyt mocno hamował. Od tego momentu coś się zmieniło i silnik pchał mnie w zakręty i nie mogłem zrozumieć dlaczego. Potem wróciłem do standardowego hamowania silnikiem, ale to było zbyt wiele w tych trudnych warunkach i jechałem co raz wolniej. W strugach deszczu byłem bardziej ostrożny, ale w pewnym momencie straciłem tył i rozbiłem się. Nie sądzę, żeby to była całkowicie moja wina i jest mi z tego powodu przykro jak i zespołu.” zakończył swoją wypowiedź #6.

Obecnie, kiedy do końca sezonu pozostały zaledwie dwie rundy, Stefan Bradl zajmuje 8 pozycję w klasyfikacji generalnej, mając 11 punktów przewagi nad Nicky Haydenem i tracąc 10 punktów do Cala Crutchlowa. Dlatego też, dla niemieckiego debiutanta ostatnie wyścigi będą bardzo ważne i mogą zadecydować o utrzymaniu, spadku lub awansie w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Świata.

AUTOR: migal

komentarze 4

  1. no tak, ma rację, na stadionie narodowym też winny był deszcz a nie ludzie, zaliczył dzwona, bo nie radzi sobie w takich warunkach i się głupio tłumaczy, jakoś inni dojechali i to nawet przed nim, Lorenzo to kolejna ciocia, nawalił w galoty, bo zobaczył, że Stoner go objedzie więc zaczął machać górnymi kończynami jak dziecko w piaskownicy

    • Rossi kiedy prowadził w wyścigu na Indianapolis (dwa lub trzy lata temu) nie podnosił rąk bo jak sam mówił niewypadało żeby zawodnik który jedzie na wysokiej pozycji przerywał wyścig ale to jest inna klasa zawodnika….Lorenzo może mu kask podawać!…chociaż od tego jest Uccio ;)

  2. @quattro Dziecko to Ty jesteś skoro nie rozumiesz jakie czynniki składają się na to, że maszyna i jeździec jadą lub się wywracają. Nigdy ale to nigdy wina nie leży po jednaj tylko stronie więc zabieraj się do swojej piaskownicy i ucz się babki z piasku robić narazie bo zapewne i to Ci nie wychodzi cioto. Pozdro

  3. Kamil tym razem popieram, ale quattro to mocno stoi na swoich czterech i na postoju się nie wywraca. Nie do co jakiś gówniany jednoślad.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
53 zapytań w 0,792 sek