Home / MotoGP / Kolejny perfekcyjny wyścig dla Fiat Yamahy

Kolejny perfekcyjny wyścig dla Fiat Yamahy

Już piąty raz w tym sezonie obaj zawodnicy zespołu Fiat Yamaha stanęli na podium. Tym razem kierowcy tejże ekipy nie dali rywalom żadnych szans na torze Assen.

Trzynaście lat minęło już od pierwszego zwycięstwa #46, a miało to miejsce Już piąty raz w tym sezonie obaj zawodnicy zespołu Fiat Yamaha stanęli na podium. Tym razem kierowcy tejże ekipy nie dali rywalom żadnych szans na torze Assen.

Trzynaście lat minęło już od pierwszego zwycięstwa #46, a miało to miejsce w 1996 roku w klasie 125cc na torze Brno. Teraz, po wywalczeniu swego setnego triumfu w Motocyklowych Mistrzostwach Świata, Valentino Rossi uważa, że jego rodak Giacomo Agostini nadal pozostaje najlepszym zawodnikiem w historii. W ten weekend 30’latek z Urbino ustrzelił hat-tricka — Pole Position, najszybsze okrążenie w wyścigu i zwycięstwo. Na jedynym torze, na którym wyścigi odbywają się nieprzerwanie od początku Mistrzostw, czyli od 1949 roku, odniósł trzecie zwycięstwo w tym sezonie i wysunął na prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

„To bardzo emocjonujący moment, a to setne zwycięstwo z całą pewnością będę pamiętał do końca życia,” mówił dziś „The Doctor”, który po zakończeniu zmagań wraz ze swoim Fan Clubem rozwinął 25-cio metrowy transparent, na którym widniały zdjęcia ze wszystkich jego triumfów, od czasu kiedy zaczął karierę w 1996 roku. „Kiedy wygrałem siedemdziesiąty wyścig, wydawało mi się, że przede mną długa droga by uzyskać dzisiejszy wynik. Udało mi się jednak to osiągnąć, a droga do tego rekordu była świetna. Osiągnąłem to dzięki wielu ludziom, jak chociażby dzięki Jeremmy’emu [Burgessowi – przyp autora], a wielu chłopaków jest ze mną już dziesięć lat. Wielkie dzięki dla wszystkich ludzi z zespołu, bowiem zawsze dają z siebie sto procent i najlepszy możliwy motocykl. Specjalne podziękowania kieruję w stronę przyjaciół, którzy są ze mną przez całe życie, mojemu tacie Graziano, który w Assen wygrał trzydzieści lat temu kiedy byłem dzieckiem i mojej mamie, bowiem wszyscy oni zawsze mnie wspierali.”

„Jest to wielkie osiągnięcie tym bardziej, że dokonałem tego w Assen, „Katedrze” wyścigów motocyklowych, gdzie ścigamy się na najbardziej zabytkowym obiekcie,” komentował Valentino, który w kategorii 500cc/MotoGP triumfował już 74 razy, na swym koncie ma także 14 zwycięstw w „ćwierćlitrówkach” i 12 w 125-tkach. Sześciokrotny Mistrz Świata już pobił rekord największej ilości pierwszych miejsc w klasie królewskiej, ale to wciąż Agostini wygrywał więcej razy w karierze i wywalczył więcej tytułów mistrzowskich.

„Teraz mam na swym koncie sto zwycięstw, i jestem drugim zawodnikiem w historii, który dotarł do tej liczby, ale wciąż o 22 razy więcej wygrywał Giacomo. Dla mnie on wciąż jest najlepszy. Sto to świetny wynik, ale atmosfera w zespole nadal jest świetna, a motywacja wysoka i chcemy jeszcze razem triumfować.” W przeciwieństwie do rundy w Katalonii sprzed dwóch tygodniach, tym razem Rossi nie musiał walczyć do ostatniego zakrętu o 25 punktów, a był w stanie oderwać się od reszty stawki i bezpiecznie wygrać w Holandii. „Dzisiejszy wyścig był doskonały – zaliczyłem bardzo dobry start, motocykl spisywał się znakomicie, co oznaczało, że miałem świetne tempo. Sądzę, że dla serc wielu Fanów lepsze było to, że losy zwycięstwa nie ważyły się na ostatnim kółku tak jak w Barcelonie! W niektórych częściach toru jechałem lepiej niż Lorenzo, co sprawiało, że czułem się jeszcze lepiej,” zakończył Valentino, który najpierw regularnie kręcił „wysokie” 1’36, a następnie „niskie” 1’37.

Zachwycony wynikiem swojego „podopiecznego” był także Davide Brivio, który stwierdził po dzisiejszym wyścigu iż: „Sto zwycięstw mówi samo za siebie. Dla wszystkich w zespole to ogromny zaszczyt i przyjemność, by pracować z Valentino. On z całą pewnością jest jednym z najlepszych w historii, co dziś udowodnił. Dodatkowo, praca z nim to także świetna zabawa, a my cieszymy się każdym weekendem,” stwierdził zespołowy menadżer #46. Co ciekawe, aż 41 tych triumfów Włoch odniósł jeżdżąc na Yamasze, do której dołączył w 2004 roku. „Kiedy zaczynaliśmy współpracę niemożliwym było myślenie o osiągnięciu takiego celu jak chociażby ten dzisiejszy, a ja jestem pewny, że wszyscy w Yamasze zapamiętają ten dzień. Sądzę, że teraz powiem to, co rzekłoby wielu: wielkie dzięki Vale za te wszystkie świetne momenty i za to, że dołączyłeś do Yamahy!” zakończył Brivio.

Choć drugi raz z rzędu przegrał ze swoim zespołowym kolegą, dziś Jorge Lorenzo także miał okazję do świętowania. Wielu już teraz twierdzi, że Hiszpan może okazać się najcięższym rywalem Rossi’ego w historii.

„Por Fuera” wystartował bardzo słabo, przez co pomimo, że ruszał z trzeciego pola, w pierwszy zakręt wszedł szósty. Po pięciu kółkach jednak meldował się już na drugiej pozycji i stratą półtorej sekundy do liderującego Valentino. Wówczas czołowa dwójka coraz bardziej odjeżdżała Casey’owi Stonerowi, a i #99 powoli zaczął odrabiać straty do #46. Później jednak 22’latek z Majorki miał problemy ze ślizgającą się przednią oponą, więc wolał odpuścić i dowieźć cenne dwadzieścia punktów.

„Przede wszystkim muszę pogratulować Valentino, który wygrał już sto razy. To niesamowita liczba, a dziś był on bohaterem,” rozpoczął drugi w „generalce” Jorge. „Niestety nie wystartowałem najlepiej i kilka razy musiałem nieco zaryzykować, by wyprzedzić chłopaków przede mną i wrócić do czołówki. Próbowałem gonić Rossi’ego, ale w niektórych miejscach nie byłem tak szybki jak on. Jechał on cały czas w okolicach 1’36.5, a ja nie miałem wystarczającego zaufania, by napierać aż tak mocno, bowiem nie czułem się dziś na maszynie perfekcyjnie. Po pewnym czasie zacząłem czuć, że to „koniec” przedniej gumy, więc wolałem bezpiecznie dojechać jako drugi.”

Dzisiejsze drugie miejsce było w sumie pięćdziesiątą wizytą na „pudle” w karierze Jorge, z czego już dwanaście razy kończył zmagania klasy MotoGP w czołowej trójce. Dziś więc w boksach zespołu Fiat Yamaha powodów do świętowania nie brakowało. „Kolejne podium jest bardzo ważne, zważywszy na fakt, że to już moje pięćdziesiąte w karierze. Nadal jesteśmy bardzo silni, więc jestem zadowolony. Tracę do lidera tylko pięć punktów, więc na dobrej pozycji jedziemy na tor Laguna Seca, co sprawia, że jestem podekscytowany,” zakończył dwukrotny Mistrz Świata klasy 250cc.

„Dziś znów byliśmy w stanie stanąć na podium, co jest bardzo ważne jeśli chodzi o mistrzostwo Jorge, który po raz kolejny pokazał, że jest bardzo konkurencyjny,” stwierdził z kolei zespołowy menadżer Lorenzo – Daniele Romagnoli, który na koniec dodał coś bardzo istotnego: „Yamaha ma teraz najlepszy motocykl na torze, co daje nam jeszcze większą motywację na przyszłość.”

Kolejny wyścig już za tydzień, tym razem standardowo w niedzielę, na torze Laguna Seca. Czy i tam znów dominować będą kierowcy Fiat Yamahy? Rok temu triumfował Rossi, podczas gdy Lorenzo upadł już na pierwszym kółku.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
124 zapytań w 0,378 sek