Home / Artykuły / Pierwsza wizyta na MotoGP – relacja z GP Czech w Brnie

Pierwsza wizyta na MotoGP – relacja z GP Czech w Brnie

Runda Motocyklowych Mistrzostw Świata w czeskim Brnie to Mekka wielu fanów wyścigów jednośladów, w tym także w dużym stopniu tych z Polski. Dla nas, mimo wielu lat śledzenia zmagań jednośladów na torze, to był pierwszy wyjazd i oglądanie rywalizacji zawodników na żywo. Zapraszamy więc do przeczytania relacji, z której na pewno wyniesienie mnóstwo praktycznych informacji, jak przygotować się do „debiutu” na wyścigu MotoGP.

W definicję „pierwszych razów” często wpisana jest przede wszystkim niewiedza. Dlatego wszelkie informacje na temat wyjazdu do Brna czerpaliśmy głównie z wypowiedzi dostępnych na forach internetowych, czy z wpisów w grupach na facebooku. No i oczywiście z własnej intuicji. Ale zacznijmy od początku.

Bilety
Wejściówki, w ramach prezentu urodzinowego dla ukochanego, kupiłam już w lutym (mała dygresja: i trochę dla siebie – urodziny mamy dwa dni po sobie). Bez jakiejkolwiek wiedzy wybrałam trybunę T5, która znajduje się tuż obok linii startowej i długiej prostej. Bilety zamawiałam ze strony internetowej gpticketshop.com, ale możecie zdecydować się równie dobrze na oficjalny kanał dystrybucji biletów, czyli stronę motogp.com. Na biletach, które przyszły kilka miesięcy później, widniała również informacja, że oprócz trybuny T5 mamy również wstęp na sektory B, C, D, E, F i G.

Trybuna T5

Wycieczki po torze
Jak to się wszystko miało do rzeczywistości? Najpierw oczywiście pojawiliśmy się na trybunie T5. Tak jak wspomniałam, do dyspozycji widzów w tym miejscu jest z dala widziany zakręt, długa prosta oraz widok na boksy zawodników. Jednak w przypadku tego ostatniego – najlepiej zabrać ze sobą lornetkę. Ogólnie rzecz biorąc, nie będąc zachwyceni widokami, ruszyliśmy w kierunku sektorów trawiastych.

Trasę na poszczególne sektory większość osób pokonywała pieszo. Odległość od kempingu była na tyle duża, że wychodząc rano, zupełnie nie mielibyśmy siły, aby w ciągu dnia jeszcze wrócić po coś, dlatego każdego dnia powrót był tylko jeden. W związku z tym zabieraliśmy cały ekwipunek od razu ze sobą. Dla własnego komfortu kluczowe były przede wszystkim krzesełka do siedzenia na trybunach trawiastych.

Droga między sektorami

O czym jeszcze warto pamiętać przed wycieczką na tor?
Picie. Przed wejściem na teren Autodromu wybiórczo sprawdzane są plecaki lub torby, ale wszelkie napoje noszące znamiona alkoholu lub nim będące, mają pozostać bezpowrotnie w skrzyneczce przed wejściem. Na terenie toru zauważyłam głównie sprzedaż zimnego piwa oraz napojów gazowanych. Jeśli chcecie pić coś innego (bezalkoholowego), to spakujcie to do plecaka.
Jedzenie. Ci, którzy wybiorą opcję oglądania treningów od godzin porannych do popołudniowych, powinni zadbać o odpowiednią strawę. Oczywiście, jak zawsze, macie wybór. Własne jedzenie lub jedzenie z budek na terenie toru. Do wyboru między innymi hamburgery, hot-dogi czy kiełbasa z grilla. Na torze jedliśmy tylko hamburgery, a ich cena wahała się od 4 do 6 euro. Załączam zdjęcie hamburgera za 4 euro. Zdecydowanie lepiej poczynić swojskie kanapeczki.

Hamburger na torze za 4 euro

– Kiedy na zewnątrz żar się leje z nieba, zabierzcie koniecznie filtr przeciwsłoneczny i nie szczędźcie go siedząc w pełnym słońcu. Dlaczego? Zapewne możecie się domyślić, że kiepsko się śpi, kiedy skóra w nocy przypomina o słońcu, które paliło za dnia. Do zestawu oczywiście okulary przeciwsłoneczne i nakrycie na głowę.
– A kiedy pogoda się zmieni – na deszcz parasol, a jeszcze lepiej zestaw przeciwdeszczowy. Taki najtańszy jednorazowy za 2 zł też wykona swoją robotę. Grunt to nie zostać w pełnych strugach wody.


– Wyżej wspomniane już turystyczne krzesełka mogą być przydatne, ale nie konieczne. Zamiast tego można spróbować zabrać koc do rozłożenia albo mini-namiot, który ochroni jednocześnie przed deszczem. Warto sprawdzać na bieżąco prognozy pogody, żeby wybrać sobie komfortowe warunki oglądania wyścigów.
Zatyczki do uszu to kwestia indywidualna, ale też mogą się przydać.

Oczywiście oprócz tego zabieramy dużo pozytywnego nastawienia. W końcu runda MotoGP w czeskim Brnie odbywa się raz w roku :)

Kliknij, aby pominąć reklamy

Camp Start
Rozważania na temat naszego noclegu zaczęły się od pomysłu na wynajem kampera. Skończyły się szybko, a dokładnie w momencie, kiedy na stronie jednej z wypożyczalni przeczytaliśmy o konieczności wpłaty kaucji w wysokości 30 tys. zł. W kalkulacji uwzględniliśmy również koszty serwisowe, opłaty za paliwo i sam wynajem pojazdu. W tym punkcie analiza ekonomiczna wykazała, że to zbyt wiele, a warunki podróży niemieckich emerytów zmieniamy na wersję bardziej realną, a konkretnie namiot.

Fotki z campingu

Sposób noclegu determinował oczywiście jego miejsce, jakim był camping. I w tym momencie dotarliśmy do owianego największą sławą campingu „Camp Start”. W sieci przeczytałam taki opis tego miejsca:

W jednym z barów hardrockowa dyskoteka, do tego jacyś goście z Niemiec z ustawionymi KONCERTOWYMI kolumnami przed camperem i trash metalem puszczonym na cały regulator! :) Na niektórych stanowiskach silniki na specjalnych stelażach, z wydechami ograniczonymi do samych kolektorów, plujące ogniem i dymem, kolesie z ręcznymi piłami motorowymi z megafonami zamiast wydechu, grupki (najczęściej z Polski :) ) katujące na zmianę swoje sprzęty – naprawdę warto to wszystko zobaczyć! (źródło wypowiedzi: http://apriliaforum.org)

Do opisu dodałabym tylko pokazy fajerwerków do wczesnych godzin porannych, palenie kompletów opon na przeznaczonych do utylizacji stunt-maszynach, a także rajdy pit-bike’ów między namiotami. Bez wątpienia – w tym tkwi cały urok i klimat tego miejsca.

Całość dopełniają głośne agregaty prądotwórcze kempingowiczów – to już mniej urocza część imprezy. Podsumowując jednak: wyśpicie się po przyjeździe do domu, a jeśli chcecie się zdrzemnąć, to zabierzcie koniecznie zatyczki do uszu, mogą się przydać. Ba! Na pewno się przydadzą.

Co poza tym warto wiedzieć na temat campingu? My po przyjeździe trochę się zdziwiliśmy, kiedy trzydziestą minutę nie mogliśmy znaleźć żadnego miejsca. Teraz wiemy już, że urlop najlepiej brać od czwartku i mieć większą możliwość wyboru miejsca noclegu.

Praktyczne informacje o Camp Start
Informacje bardziej praktyczne: Camp Start znajduje się niedaleko zjazdu nr 182 z autostrady D1 Praga – Brno. Znajdziecie go bez problemu, na drodze znajdują się dodatkowe znaki kierujące na miejsce. Po przyjeździe należy udać się do punktu uiszczenia opłaty za nocleg. Tam otrzymujecie opaskę na rękę, która jest przepustką w przypadku wyjść poza kemping.

Oprócz opasek otrzymaliśmy także podsumowanie kosztów pobytu. Zapłaciliśmy 200 koron czeskich za namiot, 300 koron czeskich za samochód oraz po 100 koron za każdą osobę dorosłą na pokładzie. Suma ta została pomnożona przez liczbę dni, które mieliśmy zostać na kempingu. W tym roku na szybie rejestracji widniała informacja, że płatność obowiązuje tylko w czeskiej walucie, nie było możliwości płatności euro.

Na kempingu znajdują się toalety typu toi-toi (czyszczone każdego ranka – to ważna informacja, ci którzy byli – wiedzą dlaczego) oraz zaplecze z wodą bieżącą w postaci kranów i zlewu. Korzystanie z prysznica było płatne. Każdy, kto skorzystał, zapłacił 30 koron czeskich lub 1,5 euro, w zależności od posiadanej waluty.

Inne opcje noclegu
Oprócz Camp Start do dyspozycji fanów jest także Camp A. Zgodnie z opisem na stronie internetowej Autodromu Brno, kemping znajduje się na terenie toru, dlatego odwiedzający mogą ze swoich namiotów obserwować wszystkie zmagania zawodników. Camp A jest w stanie pomieścić 350 namiotów i 700 osób. Z pewnością materiał ten czytają osoby, które wybrały ten sposób noclegu, dlatego zachęcam do dzielenia się wrażeniami z pobytu w tym miejscu.

Oprócz kempingów, do dyspozycji są również hotele i prywatne kwatery w Brnie dostępne na przykład przez serwisy booking.com czy airbnb.com. Ceny na dwa miesiące przed wydarzeniem już były odstraszające. Jednak sprawdźcie najpierw kemping – doświadczenie niepowtarzalne i na pewno go nie pożałujecie.

Co jeszcze warto wiedzieć?
Podczas pobytu za granicą istotny jest także kontakt ze światem. W tym roku w związku ze zmianą przepisów związanych z roamingiem, utrzymywanie się „na linii” było nieco łatwiejsze. Po wjeździe do Czech otrzymałam od swojego operatora informację, że mój miesięczny limit roamingowy na transmisję danych w UE to 4.1 GB za 0 zł, następne MB zaś to koszt 0.04 zł/MB. Z kolei połączenia wykonane, SMS i MMS – tak, jak w kraju. Każdy operator ma jednak swoje zasady, dlatego przed wyjazdem warto skontaktować się z biurem obsługi klienta, aby poznać swoje możliwości podczas wyjazdu.

Subiektywnie
Najbardziej proste podsumowanie wyjazdu na wyścigi motocyklowe Brnie jest takie, że naprawdę było super. Trudno pisać na ten temat wypracowania o wysublimowanym kształcie i treści – tam po prostu trzeba pojechać i zobaczyć. Dlatego zachęcamy każdego, kto się waha i zadaje sobie pytania, czy warto. Warto!

PS. W przyszłym roku pojedziemy na pewno z lepszym aparatem do robienia zdjęć.

Pozdrawiamy!
Dominika & Robert

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: sdnowy

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 8

  1. Polecam camping w miejscowości Zebetin na boisku miejscowej drużyny pilkarskiej. Toalety oraz prysznice dostępne może bez szalu ale nie jest to toi toi. Poza tym na miejscu znajduje się mały bar z piwem i coś do przegryzienia ( smażony ser, gulasz itp). Śniadania również serwuja ;-) za każdym razem akurat tam przebywam a Brno zaliczylem już 5 krotnie :)

  2. Serdecznie dziękuję za ten artykuł oraz wszelkie informacje zawarte w komentarzach. Jest to nieoceniona pomoc w przygotowaniach do przyszłorocznego wyjazdu.
    Pozdrawiam wszystkich MotoGP freak’ów, a w szczególności jednego. Na pewno będzie wiedział, że o niego chodzi.

  3. Witam, byłem w tym roku na camp A. Była to moja pierwsza wizyta na rundzie moto GP, więc nie mogę tego porównać z innymi campingami, o tym co dzieje się na innych campingach wiem tylko z opowieści. Na terenie camp A, nie ma jednak upalania sprzętów, maszyn do ryczenia, i imprez do rana. Generalnie wszyscy siedzą przy swoich namiotach i alkoholizują sie we własnym gronie, wyjątkiem był piatek kiedy odbywał sie jakis niewielki rockowy koncert i sobota kiedy grał jakiś dj. Zdecydowaliśmy sie na camp A ze znajomym gdyż skusiła nas głównie możliwość przejazdu po torze. Sam przejazd odbywał się w sobotę wieczorem, wyjechali prawie wszyscy mieszkańcy campingu, i jazda odbywała się w jednej wielkiej grupie, za prowadzącymi jedno kółko trochę szybsze i dwa wolniejsze. Nikogo nie sprawdzano czy był trzeźwy (!). Dla mnie było to jednak bardzo pozytywne przeżycie, oglądanie toru z drugiej strony robi wielkie wrażenie. Z trybuny na camp A widok jest fajny, ale my w sobote i niedzielę oglądaliśmy zmagania na torze z trybuny C, (bilet na Camp A daje możliwośc wejscia na każdą trawiastą trybunę). Co do warunków na samym campingu to, są toitoje i jest ich sporo. mało natomiast jest pryszniców tylko 4 na 700 osób(!) w dodatku z zimna wodą, pomimo to nie było strasznych kolejek do nich. Na camp A nie można rospalać ognia, więc grille odpadają, widziałem jednak że jacyć mieszkańcy mieli kucheke gazową i gotowali na niej, bo w sumie nie ma slużb porządkowych które by cokolwiek sprawdzały. na terenie jest tylko jeden namiot z cateringiem, taki sam jak na wszystkich innych trybunach, więc jak dla mnie bez rewelacji. Dodatkowym minusem jest też brak dostępy do prądu jedyna możliwość naładowania telefonu czy innego sprzetu to oddanie go do recepcji, lub podlączenie do gniazdka obok pryszniców i pilnowanie go. z minusów mieszkania na camp A wymienię tylko jeszcze to że dwa razy w piątek i w sobote kiedy wokół toru był juz duzy ruch, miałem problem z dostaniem sie spowrotem motocyklem na camping, osoby funkcyjne nie wiedziały że moje opaski pozwalaja mi wjechać dalej i z uporem maniaka twierdziły że mam jechać na parking w druga stronę bo tam gdzie sie kieruję już jest pełno.
    Generalnie to należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czego oczekujesz od wyjazdu na moto gp, jeśli interesuje cie spokojniejsze biwakowanie to na pewno camp A, ale spiesz sie my bilety kupiliśmy fartem w lutym. Bardziej zlotowy klimat, na pewno inny camping typu opisywany w artykule. Warto też zastanowić się nad opcja nocowania w Brnie, jak rok temu mój znajomy. Brno ma przepiękna starówkę, z mnóstwem knajp, więc nudzić sie nie da, a autobusem można dojechać na tor.

  4. Byłem na trybunie D miejscówka fajna. Jest możliwość nie kupowania biletu na trybunę, tylko stanąć za siatką i oglądać wyścig- czego nie polecam- mało wspólnego z moralnością ale widać całkiem nieźle nitkę toru.
    Stałem naprzeciw telebimu i oglądałem resztę wyścigu a nie tylko część toru przed sobą.

    Wkurzające było jak ludzie narodowości niemieckiej hałasowali jak oddawano minutę ciszy (Angelowi Nieto) i rozłożyli ogromny parasol, który dużo zasłaniał.

    Bardziej nauczeni doświadczeniami mieli ze sobą saperkę lub młotek do wbijania bo trybuna jest utwardzona i ciężko wbić parasol, namiot, krzesełko.

    Jedliśmy kiełbasę koszt chyba 3 Euro ale bardzo słaba, nie zjadliwa. Wylądowała w koszu.
    Kawa jakoś 2 Euro.

    Odzież:
    – Koszulki od 25-35 Euro średnio
    – Czapki z daszkiem od 20-30 Euro
    – Kubki 10-15 Euro
    – Breloczki około 10 Euro
    – Modele motocykli 15 Euro
    – Bluzy, kurtki, jakieś polarowe bluzy, bezrękawniki około 50-80 Euro

    Może się komuś przydać przy planowaniu budżetu :)
    Na żywo piękne wrażenia, szczególnie dźwięk Moto2.

  5. Świetny artykuł! Miła odmiana od standardowych newsów. A lepszy aparat do takiej relacji wcale nie jest potrzebny :).

  6. Byłam!!:D Faktycznie przeżycie jest nie do opisania. Za rok też planuję tam wrócić;). Informacji przed wyjazdem szukałam w necie, ale tych jak na lekarstwo…sugerowałam się zatem tym co ciekawego miał do przekazania kuzyn, który Brno odwiedził rok temu. Razem ze znajomym zasiedliśmy na trybunie C. Bilety zamawiałam dość późno ze strony motogp.com. Wejście z biletem typu Gold na 3 dni umożliwiał podróże po torze;) niemniej jednak miejsce opisane jako C, było mega. Widoki- BOSKIE- wszystko co najlepsze:):) Dźwięk tych maszyn po prostu powalił mnie na łopatki, a po 20 latach gapienia się na motogp w Tv- no możecie sobie wyobrazić;). Dla mnie to przeżycie nie do opisania, weekend z Brnem w tle już dawno za mną a ja ciągle tym żyję i już nie mogę się doczekać następnego wyjazdu. Za rok jednak w planie namiot, zdecydowanie bliżej toru;) Dzięki wielkie za ten artykuł, mimo tego że wyjazd już za mna, na przyszły rok i tak się bardzo przyda. Kto wie może się gdzieś spotkamy;) pozdrawiam wszystkich!!

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
59 zapytań w 0,889 sek