Home / WSBK / Max po raz piąty !

Max po raz piąty !

Trzynaście lat czekali kibice na ponowny triumf swojego ulubieńca. Max Biaggi po czterech tytułach mistrzowskich w kategorii 250 zdobył upragniony tytuł mistrza Świata Superbike. Tym samym przeszedł do historii będąc pierwszych Włochem sięgającym po koronę najlepszego w tejże kategorii.

Po Raymondzie Roche jest on również drugim zawodnikiem, którego ojczystym językiem nie jest angielski mogącym poszczycić się takim osiągnięciem. Już w trakcie drugiego wyścigu na torze Imola, po tym jak problemy techniczne wyeliminowały z rywalizacji Leona Haslama jasnym stało się, że tytuł dla najlepszego w tym roku wpadnie w ręce doświadczonego Rzymianina. W kalendarzu została tylko jedna runda do rozegrania, a Włoch na mecie miał 63 punkty przewagi nad Brytyjczykiem. Kiedy tylko Max minął szachownicę trybuny toru imienia Enzo i Dino Ferrarich ogarnęła prawdziwa i typowa dla włoskich kibiców feta.

 

Runda honorowa nie miała końca. Fan klub 'Cesarza' przygotował na tę okazję specjalny happening, którego postać Maxa przebrana za pirata były gwoździem programu. Po powrocie do pitalne na tor wylała się prawdziwa rzesza kilkudziesięciu tysięcy fanów chcących z Maxem wspólnie odśpiewać hymn oraz wypić przysłowiową lampkę triumfalnego szampana. Kwiaty wręczyła najlepszemu w tym roku zawodnikowi  Eleonora Pedron, obecna partnerka Biaggiego, a pokaźny i jak się okazuje nieprzyzwoicie ciężki puchar na ręce trzydziestodziewięcioletniego Włocha złożył oczywiście Paolo Flammini – szef organizatorów cyklu World Superbike.

 

Podczas wywiadu popularny numer #3 nie krył swej radości z osiągniętego wyniku. To wielki dzień – dzień którego wielce pragnąłem. Przez ostatnie lata czułem, że nie znajduje się w odpowiednich miejscach by móc w pełni pokazać swoją wartość i osiągnąć wyniki na które wiem, że zasługiwałem. To dlatego w pewnym momencie mojej kariery postanowiłem postawić na mistrzostwa świata Superbike i dlatego też chciałem otoczyć się odpowiednimi ludźmi – ponieważ wyścigi to nie tylko prędkość, opony i silnik. Tu chodzi o radość i dobrą zabawę i z tymi chłopakami, tym zespołem poczułem się jak w domu. Chciałbym podziękować wszystkim: mojemu zespołowi, Aprilii, Grupie Piaggi i prezesowi.

 

Max wspomina także najwspanialsze chwile tego sezonu, które nie trudno zgadnąć wiążą się z triumfami na włoskiej ziemi. 'Cesarz Rzymu' wyznacza sobie jednocześnie ostatni cel na ten sezon, który ma zamiar osiągnąć za tydzień na torze Magny-Cours. To nie był łatwy sezon. Wielu zawodników wygrywało wyścigi i jeśli byliby w swoich wynikach bardziej stabilni na pewno sprawiliby nam więcej problemów. Najwspanialszą chwilą były dublety na torze Monza i Misano. To coś bardzo specjalnego wygrać przed swoimi fanami. Ale to jeszcze nie koniec – wciąż pozostał jeden cel do osiągnięcia – poprowadzić moją RSV4 to mistrzostwa wśród konstruktorów. To będzie coś wspaniałego zamknąć ten wspaniały sezon kolejnym tytułem, o którym porozmawiamy w przyszłym tygodniu, zakończył optymistycznie Max.

 

Prezes grupy Piaggio na ręce Maxa złożył podziękowania za trud jaki włożył zarówno zawodnik jak i cały zespół w tegoroczny sukces. Osiągnęliśmy niezwykły rezultat i to już w drugim sezonie uczestnictwa Aprilii w serii World Superbike, przy okazji po raz kolejny potwierdzając jak wspaniałym zapleczem technicznym dysponuje Wyścigowy Wydział z Noale jak i cała grupa Piaggio. Jest wręcz niemożliwym by wyobrazić sobie dzień lepszy niż ten właśnie. Wygraliśmy mistrzostwo Świata Superbike na włoskim torze, na włoskim motocyklu, z włoskim zawodnikiem i włoskim sponsorem – Alitilią – co czyni Włochy sławne na cały świat. Nigdy w historii Superbike nie wydarzyło się nic podobnego co czyni nas jeszcze bardziej dymnymi z osiągniętego wyniku.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
14 zapytań w 0,778 sek