Home / WSBK / WSS: Andrew Pitt mistrzem świata!

WSS: Andrew Pitt mistrzem świata!

Dzisiejszy wyścig klasy Supersport przyniósł nam wiele niespodziewanych rozwiązań. W całym zamieszaniu najwięcej zyskał Australijczyk Andrew Pitt, który już przed ostatnim wyścigiem w tym sezonie zapewnił sobie tytuł mistrza świata.

Niestety nie spełniły Dzisiejszy wyścig klasy Supersport przyniósł nam wiele niespodziewanych rozwiązań. W całym zamieszaniu najwięcej zyskał Australijczyk Andrew Pitt, który już przed ostatnim wyścigiem w tym sezonie zapewnił sobie tytuł mistrza świata.

Niestety nie spełniły się marzenia wielu kibiców wyścigów motocyklowych i nie będziemy mieli okazji oglądać pięknej walki o mistrzowską koronę do ostatniego zakrętu wyścigu na torze Portimao w Portugalii. Sprawcą całego zamieszania był Duńczyk Robbin Harms, który „dał w prezencie” drugi tytuł mistrza świata kategorii Supersport Australijczykowi Pittowi.

Wyścig rozpoczął się o godzinie 13:20 czasu polskiego. Bardzo dobrze wystartował duet zespołu Hannspree Ten Kate, a więc Jonathan Rea i Andrew Pitt oraz kierowca Suzuki – Holender Barry Veneman. Trochę gorzej poszło Brocowi Parkesowi, który stracił kilka pozycji lecz jechał wraz z czołową grupą. Wraz z wymienioną czwórką przemieszczał się po torze team partner Bazzy – belgijski mistrz Europy klasy STK 1000 z sezonu 2005 – Didier van Keymeulen.

Bardzo szybko do czołówki doszlusowała dwójka kierowców z zespołu Hannspree Stiggy Motors Honda – Duńczyk Robbin Harms i Australijczyk Joshua Brookes. Po dziesięciu okrążeniach doszło do rzeczy przez nikogo nieoczekiwanej. Na dohamowaniu przed bardzo ostrym nawrotem Robbin Harms postanowił wcisnąć się po wewnętrzej i wyprzedzić Parkesa. Nie było tam jednak miejsca, w wyniku czego Duńczyk przewrócił się, potrącając tylne koło Jonathana Rea i przednie koło Broca Parkesa. W ten sposób najwięksi rywale Adnrew Pitta wypadli z gry. O ile Rea i Harms powrócili do walki, o tyle Broc Parkes zakończył swoją jazdę na torze Magny Cours.

W tej sytuacji Andrew Pitt spokojnie mógł już zmierzać po swój drugi tytuł mistrzowski w tej klasie. Ale Australijczyk miał inną wizję. Nie zamierzał odpuszczać i postanowił przypieczętować swój triumf zwycięstwem we Francji. Oczywiście taka decyzja miała też inne podłoże. Jonathan Rea wrócił do walki. Wystarczyłby mu finisz w TOP8, by utrzymać matematyczną szansę na tytuł. Andrew nie mógł więc ryzykować przedłużenia zmagań. Dlatego też z całych sił walczył na czele stawki ze swoimi rywalami, którymi w tamtym momencie byli Barry Veneman oraz Joshua Brookes.

Rywalizację wygrał Andrew Pitt. Ponieważ Jonathan Rea nie zdołał przebić się do pierwszej ósemki w klasyfikacji końcowej wyścigu, Pitt może już dzisiaj świętować przypieczętowanie korony mistrzowskiej. Drugi na mecie zameldował się Barry Veneman, dla którego jest to pierwsze podium w tym sezonie. Zdobywając cenne 20 punktów, Holender umocnił się na ósmym miejscu w klasyfikacji generalnej. Podium dopełnił Joshua Brookes, który zmniejszył stratę do Jonathana Rea do zaledwie 7 punktów. Tak więc walka o tytuł v-ce mistrza świata rozstrzygnie się podczas ostatniej rundy serii.

Czwarte miejsce zdobył Matthieu Lagrive, dla którego jest to najwyższe miejsce w tym sezonie. Dwa razy wcześniej zdobywał w kwalifikacjach pole position. Nigdy jednak nie udało się Francuzowi utrzymać znakomitego tempa przez cały wyścig. Piąte miejsce wywalczył Didier van Keymeulen. Druga połowa sezonu jest dla Belga zdecydowanie lepsza niż pierwsza. Jego GSX-R spisuje się coraz lepiej, a i Didier coraz lepiej dogaduje się ze swoją maszyną. Szóste miejsce to powrót szybkiego włoskiego zawodnika – Massimo Roccoliego. W zeszłym sezonie Massimo radził sobie zdecydowanie lepiej, chociaż końcówka 2008 roku jest w jego wykonaniu niewiele gorsza. Jeżeli popracuje nad równością formy, to w przyszłym sezonie może nas nie raz zaskoczyć. Siódme miejsce padło łupem Gianluci Nannelliego. Obecnie Włoch zajmuje w klasyfikacji generalnej 10. pozycję, a więc z wyścigu na wyścig coraz szybciej jeździ swoją Hondą. Ósme miejsce zdobywa Fabien Foret. Francuz wrócił do ścigania po długiej przerwie spowodowanej rehabilitacją po odniesieniu kontuzji. Start w domowym wyścigu uważał za trening przed sezonem 2009. Nikt nie spodziewał się, że uda mu się w ten weekend uplasować tak wysoko. Pierwszą dziesiątkę uzupełnili Josh Hayes, dla którego są to pierwsze punkty w WSS. Wcześniej Amerykanin ścigał się w AMA Supersport i był najszybszym zawodnikiem na „600” zza oceanu. Pierwszą dziesiątkę zamyka Jonathan Rea, który w pechowy sposób został pozbawiony dzisiaj szansy na walkę o odebranie Andrew Pittowi tytułu mistrzowskiego.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
51 zapytań w 0,713 sek