KTM oświadcza: „Wstajemy na nogi!”
KTM znalazło się na zakręcie. Pod koniec listopada zeszłego roku okazało się, że są na skraju bankructwa. Musieli podjąć drastyczne kroki, aby wrócić na właściwe tory. Doszło do zmiany dyrektora generalnego i na chwilę wstrzymano nawet produkcję motocykli. Powoli jednak wszystko rysuje się w jasnych barwach.
Wczoraj informowaliśmy o tym, że Stefan Pierer po trzech dekadach odszedł z zarządu austriackiego producenta. Nowym dyrektorem generalnym KTM-a został Gottfried Neumeister. Firma ma aż dwa miliardy długów i aby się utrzymać, musi spłacić 548. mln dolarów do 23. maja. W ostatnim czasie pojawiło jednak aż dwudziestu trzech inwestorów, którzy są gotowi zaoferować łącznie aż 900. mln! Ponadto udziałowiec Bajaj Auto przekazało aż 50. mln dolarów na ratowanie firmy.
Na łamach „Kronen Zeitung” KTM zapowiedział, że wraca na właściwe tory: „Byliśmy zbyt szybcy i rozbiliśmy się na zakręcie. Ale wstajemy na nogi! Wyścig trwa. Wyścig o przyszłość. Prawda jest taka, że gdy jesteś przyparty do muru, trzeba iść tylko w jednym kierunku – do przodu! Nie bez powodu jesteśmy firmą, która produkuje pojazdy bez biegu wstecznego. „Ready to race” to nie tylko slogan – to nasz wewnętrzny napęd!”.
W dalszym oświadczeniu możemy przeczytać: „Nasi zawodnicy wiedzą, że jeśli upadniesz, musisz jak najszybciej wstać i wrócić na motocykl. Właśnie to musimy zrobić. Chcemy iść do przodu z odwagą i pasją oraz niezachwianym duchem, który zawsze definiował KTM-a. Droga nie jest łatwa, jednak nigdy taka nie była. Motocykle KTM-a zostały stworzone do pokonywanie trudnych przeszkód, osiągania sukcesów w długich podróżach oraz osiągania celów bez względu na warunki”.
Austriacki producent ma świadomość popełnionych błędów, dlatego też chce wyciągnąć z nich właściwe wnioski: „Wróciliśmy i chcemy wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. Oznacza to, że teraz będziemy bardziej słuchać ludzi, którzy nam towarzyszą – przede wszystkim naszym klientów i pracowników. Chcemy na nowo odkryć drogę KTM-a nie tylko dla siebie, ale i dla was. W przyszłości musimy mieć większą przejrzystość działań”.
Na koniec zarząd KTM-a podziękował wszystkim, którzy wspierają ich działania w dążeniu do odbudowy marki: „Dziękujemy wszystkim, którzy towarzyszyli nam i nie opuścili w momencie upadku. Jesteście częścią naszej podróży, która dopiero teraz na nowo się zaczyna. Jesteście powodem, dla którego walczymy. Do wszystkich, którzy w nas wątpili… obserwujcie nas!”.
KTM najprawdopodobniej najgorsze ma już za sobą. Nadal jednak nie jest pewne, czy będą zaangażowani w MotoGP po sezonie 2026. Wyniki Pedro Acosty i Brada Bindera w tym i najbliższym roku z pewnością będą miały na to wpływ.
Źródło: crash.net, motorsportweek.com




Adam Badziak mówił że prawdziwą przyczyną upadku KTM była całkowicie zła i błędna polityka współpracy z dilerami i przedstawicielami handlowym. To wg Adama ich zatopiło. Adam wie co mówi bo od 30 lat jest w tym biznesie. Jemu wierzę bo na systemie dilerskim niestety się nie znam.
Miejmy nadzieje, że wrócą do łask. Dla dobra MotoGP ważne, by zostali. 🙂
A to reszta zawodników się nie liczy?
Reszta jeździ w drugim zespole 😉 który pewnie „zniknie” po tym sezonie.