Home / MotoGP / MotoGP na półmetku: Valentino Rossi

MotoGP na półmetku: Valentino Rossi

Sezon 2010 klasy MotoGP osiągnął niedawno półmetek. Za nami dziewięć wyścigów i kolejnych dziewięć emocjonujących (miejmy nadzieję) weekendów przed nami. Dziś nadszedł czas na to, by przyjrzeć się, jak dotychczas radził sobie Valentino Rossi, dla którego jest to jeden z najbardziej „zwariowanych” cyklów zmagań w jego karierze…

 

W tym roku Włoch miał bronić tytułu mistrzowskiego, walcząc przy okazji dziesiątą koronę w karierze. Chciał on też sprawić, by do rekordu stu dwudziestu dwóch triumfów Giacomo Agostiniego w wyścigach Motocyklowych Mistrzostw Świata brakowało mu mniejszej ilości zwycięstw aniżeli siedemnaście. Po przedsezonowych testach wiele wskazywało na to, że ma on na to ogromne szanse, bowiem pięciokrotnie w trakcie sześciu sesji plasował się on na pozycji lidera! Dodatkowo dobra forma w trakcie prób w Katarze, na torze Losail który nigdy nie odpowiadał Yamasze, pozwalała mieć nadzieję, że tegoroczny model M1-ki jest naprawdę dobrym i pozwoli walczyć o triumfy.

 

Wszystko rozpoczęło się dla „The Doctora” naprawdę nieźle, bowiem od początku weekendu na Bliskim Wschodzie radził sobie całkiem dobrze, chociaż zawsze przegrywał z Casey’em Stonerem. To sprawiło, że do wyścigu ruszał z drugiej pozycji, a w kwalifikacjach został pokonany przez Australijczyka o pół sekundy. Do wyścigu #46 ruszył całkiem nieźle, w niedługim czasie wyszedł on na pozycję lidera. Niedługo później musiał pogodzić się ze spadkiem na trzecie miejsce, a zanim pokonał drugiego Daniego Pedrosę, liderujący #27 zdążył już odjechać. To jednak Stoner popełnił błąd i się przewrócił, dzięki czemu zawodnik Fiat Yamahy bez większych problemów wywalczył dwadzieścia pięć punktów. Było to dla niego pierwsze zwycięstwo w Katarze od czterech lat, a dodatkowo pierwsze w otwierającej sezon rundzie od 2005 roku!

 

W niedługim czasie po rundzie na torze Losail 31’latek z Tavullii trenował na motocyklu crossowym i przewrócił się. Początkowo wydawało się, że nic mu się nie stało, jednak jak później wyszło na jaw, omal nie wybił on barku, przez co w trakcie następnych rund miał spore problemy. To właśnie z powodu ramienia, jak również dlatego, że przez cały weekend nie był on w stanie znaleźć odpowiedniej przyczepności tyłu, w Grand Prix Hiszpanii finiszował on zaledwie na trzecim miejscu. Po wyścigu na Jerez de la Frontera przyznał on, że w tym roku ta runda po prostu „nie była jego”, bo przecież rok temu triumfował on w andaluzyjskich zmaganiach.

 

We Francji Włoch miał już walczyć o zwycięstwo, wydawało się, że z barkiem już wszystko w porządku. Już jednak na konferencji prasowej, która miała miejsce w czwartek, Valentino przyznał, że nie jest w pełni sił. W sesji kwalifikacyjnej wywalczył on swoje pierwsze w tym roku Pole Position, a zarazem pierwsze od czasu Grand Prix Malezji 2009. Po starcie wysunął się on na prowadzenie i próbował utrzymywać się przed Jorge Lorenzo, jednak kiedy Hiszpan go wyprzedził, Rossi nie był w stanie dotrzymać mu kroku. Ostatecznie wywalczył on drugie miejsce, trzeci raz z rzędu finiszując na podium, umacniając się przy okazji na pozycji v-ce lidera klasyfikacji generalnej.

 

Nikt nie spodziewał się jednak tego, co stanie się na Mugello, szczególnie, że w FP1 to właśnie zawodnik Fiat Yamahy był najszybszy. Pod koniec drugiego treningu wolnego #46 wyjechał na tor na nowych, twardych oponach. Na swoim pierwszym szybkim kółku musiał jednak mocno zwolnić, gdyż za nim znajdował się Hector Barbera, a Włoch nie chciał, by Hiszpan jechał za nim śledząc jego linię przejazdu. Kiedy wrócił on na wyścigową linię, tuż za nim znalazł się jadący szybciej Dani Pedrosa, więc Rossi postanowił znowu przepuścić rywala.

Wtedy jednak Valentino przyspieszył zbyt mocno, a miało to miejsce na wejściu w szykanę Biondetti. Te dwa zakręty, przejeżdżane z prędkością blisko 200 km/h są jednymi z najszybszych, jeśli nie najszybszymi, w całym kalendarzu. „Siedem sekund wystarczyło, by temperatura opon dramatycznie spadła. Był to więc mój błąd,” przyznał 31’latek z Tavullii, który dokładnie pamiętał swoją wywrotkę –  „przecież nie upadłem na głowę!” – mówił. To przez nią złamał on prawą kość piszczelową i strzałkową, wykluczając się z rywalizacji na dłuższy czas. Początkowe plotki mówiły, że wróci on dopiero przy okazji swojego drugiego domowego Grand Prix – odbywającego się w Misano Adriatico. Niedługo później pojawiły się pogłoski, oficjalnie potwierdzone w niedługim czasie przez głównego zainteresowanego, że powróci on do ścigania przy okazji Grand Prix Czech.

Siódmego lipca znowu wsiadł on jednak na motocykl, a była to Yamaha R1 w specyfikacji Superbike. Testy na obiekcie Misano miały pomóc w dowiedzeniu się, w jakiej formie jest Włoch. Próby wypadły nieźle i zaczęły się „przebąkiwania” o tym, że do rywalizacji w MotoGP wróci on już podczas Grand Prix Niemiec, a więc miesiąc wcześniej, niż początkowo sądzono. Kilka dni później miały miejsce kolejne testy – tym razem w Brnie – które również wypadły pozytywnie, sam Włoch czuł się o wiele lepiej niż we Włoszech i notował niezwykle dobre tempo. To sprawiło, że zapadła ostateczna decyzja: Valentino Rossi jedzie na Sachsenring! Nadal z jego teamem był jednak obecny Wataru Yoshikawa, który zastępował 9’krotnego Mistrza Świata w trakcie rundy w Katalonii. Wszystko po to, by w razie czego móc wskoczyć na M1-kę należącą do #46 – oczywiście gdyby ten nie miał sił jeździć.

 

W trakcie GP Niemiec od początku weekendu „The Doctor” spisywał się lepiej, niż można tego było oczekiwać. Po zakwalifikowaniu się do wyścigu na piątym miejscu, mówił on, że sukcesem będzie, jeśli w niedzielę finiszuje w TOP5. W przerywanych zmaganiach do ostatnich metrów walczył on tymczasem z Casey’em Stonerem o najniższy stopień podium! „Pudło” przegrał on jednak tak naprawdę w przedostatnim zakręcie, gdy pojechał tak, by nie mógł go tam zaatakować właśnie Australijczyk. Ten jednak był lepiej rozpędzony i w ostatnim łuku wcisnął się pod łokieć Włocha. Chociaż sam Rossi był nieco zawiedziony takim obrotem sprawy, to w sumie cieszył się, z dwóch rzeczy: po pierwsze, że w ogóle wziął udział w wyścigu, a po drugie, że utrzymywał równe, szybkie tempo do samego końca pomimo kontuzji.

 

Wielu mówiło, że już podczas Grand Prix USA Valentino walczyć będzie o podium. Pierwsze treningi wcale jednak na to nie wskazywały, gdyż zdobywał on dopiero szóste lokaty, nie notując dobrego tempa wyścigowego. To właśnie z końca drugiej linii ruszył on do niedzielnego wyścigu, przez długi czas jadąc na piątej pozycji. Kiedy jednak przewrócił się liderujący Dani Pedrosa, zawodnik Fiat Yamahy zdał sobie sprawę, że dwu i pół sekundową stratę do trzeciego Andrei Dovizioso można jednak odrobić… Tak też się stało, zaczął on jechać szybciej od #4 po ponad pół sekundy na jednym kółku, dzięki czemu kilka okrążeń przed metą, w ostatnim zakręcie, wysunął się on na trzecie miejsce. Lokaty on tej nie oddał do samej mety, dzięki czemu wywalczył szesnaście punktów – zaledwie pięćdziesiąt dni po złamaniu prawej nogi na Mugello!

 

Drugą część sezonu 2010 31’latek z Tavullii rozpocznie na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej z dorobkiem dziewięćdziesięciu punktów. Do liderującego Jorge Lorenzo traci on już sto dwadzieścia „oczek”, toteż Mistrzostwo Świata w tym roku jest już poza zasięgiem „The Doctora”… kto jednak wie, czy może nie powalczy on o lokatę w czołowej trójce tegorocznego cyklu zmagań? Cichym celem Włocha pozostaje też nadzieja na walkę nie tylko o podia, ale także o zwycięstwa – w tym o to jedno z najważniejszych – w trakcie Grand Prix San Marino, na torze, który znajduje się kilka kilometrów od jego domu!

 

 

Najlepszy moment: Wywalczenie trzeciego miejsca w GP USA

Najgorszy moment: Wpadek podczas FP2 przed GP Włoch, podczas którego nabawił się on otwartego złamania prawej nogi i wykluczył z czterech wyścigów

 

Pozycja w klasyfikacji generalnej: 5 (120pkt straty do lidera)

 

Pozycje na starcie: 2-4-1-DNS-DNS-DNS-DNS-5-6

Średnia pozycja na starcie: 4

 

Pozycje na mecie: 1-3-2-DNS-DNS-DNS-DNS-4-3

Średnia pozycja na mecie: 3

 

Nieukończone wyścigi: Valentino nie wziął udziału w czterech wyścigach z powodu kontuzji

 

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
116 zapytań w 0,375 sek