„Pierwsze wyścigi sezonu 2026 były koszmarem”
Minął tydzień od zdominowania GP Węgier przez Marca Marqueza. Nie tak jednak Ducati wyobrażało sobie początek sezonu 2026. Znakomita forma Aprilii w połączeniu z problemami zdrowotnymi aktualnego Mistrza Świata MotoGP sprawiły, że Hiszpan jest aż 72. pkt za prowadzącym w tabeli Marco Bezzecchim. Davide Tardozzi, menadżer bolońskiej marki, określił pierwsze wyścigi sezonu 2026 „koszmarem”.
Na pytanie dziennikarza, czy Aprilia zaskoczyła go formą, odpowiedział. Przedsezonowe testy na torze Sepang w Malezji potwierdzały bowiem dobrą formę Ducati: „Szczerze mówiąc, tak. Po Sepang byłem pewien, że to będzie dla nas dobry rok. Nie taki koszmarny, jak w pierwszych kilku wyścigach. Ale musimy bić brawo, bo Aprilia zrobiła ogromny krok naprzód między Sepang a Tajlandią. Chapeau bas!”.
Davide jest pełen podziwu dla stajni z Noale. W jego ocenie nadal muszą nadrabiać straty względem Aprilii. Wierzy jednak w swoich zawodników: „Zaczęliśmy jednak mocno pracować. Gigi wykonał dobrą robotę z naszymi inżynierami i myślę, że trochę nadrobiliśmy stratę. Moim zdaniem to jeszcze za mało. Mając zawodników, których posiadamy, sądzę że i tak udało nam się nieco zmniejszyć stratę”.
Marc Marquez przeżywał kryzys formy, głównie za sprawą nerwu promieniowego, który był uciskany przez śruby w prawym ramieniu. Po GP Francji, w którym odniósł dodatkowo kontuzję stopy, przeszedł podwójną operację. GP Węgier pokazało, że MM93 nadal jest w stanie walczyć o najwyższe cele. Był to jednak tor lewoskrętny, który wyjątkowo „leży” Marcowi i dodatkowo nie obciążał zbyt mocno prawego ramienia. Prawdziwa weryfikacja przyjdzie więc na torach prawoskrętnych.
W ocenie Tardozziego Marquez nie osiągnął jeszcze optymalnej formy: „Wciąż uważam, że to było dla niego bardzo trudne. Pole position oraz zwycięstwa w sprincie i wyścigu głównym nie oznacza, że jest w stu procentach sprawny. Moim zdaniem jeszcze do tego brakuje. Dlatego też naszym celem jest, aby w pełni wyzdrowiał po kontuzji, a to zajmie mu co najmniej jeszcze miesiąc, a może nawet dwa”.
Pełna pula punktów na Węgrzech Marqueza zbiegła się z katastrofą Aprilii, wywołaną przez Jorge Martina. Kierowca Ducati odrobił aż 30. pkt do Bezzecchiego! Włochowi było jednak przykro z powodu problemów rywali. I ma świadomość, że w kolejnych weekendach mogą wrócić silniejsi: „To bardzo ważny weekend, ponieważ odzyskaliśmy sporo punktów, ale absolutnie wiemy, że nasi przeciwnicy są bardzo silni. Mieli naprawdę ogromnego pecha. I szczerze mówiąc, bardzo mi przykro z powodu Marco, Diggii i reszty chłopaków. Zdobyliśmy duże punkty, ale wiemy, że oni powinni byli walczyć o podium. Ale cóż, takie są wyścigi”.
Przed zawodnikami aż czterdzieści cztery wyścigi, w związku z czym wiele może się zdarzyć: „Mieliśmy pecha na początku sezonu. Wiemy, że czterdzieści cztery wyścigi mogą przynieść różne rezultaty i różne sytuacje w ciągu każdego weekendu. Zobaczymy.”
Już w najbliższy weekend GP Czech. Przed rokiem Marquez pokonał Bezzecchiego w wyścigu głównym.
Źródło: speedweek.com



