Home / MotoGP / Znów ostra walka – bez niespodzianek się nie obyło

Znów ostra walka – bez niespodzianek się nie obyło

Po raz kolejny fani nie mogli narzekać na brak atrakcji. Podobnie jak podczas rundy na torze Donington Park, tak i podczas dzisiejszego Red Bull Indianapolis Grand Prix emocji nie brakowało. Ale, nie wyprzedzajmy faktów…

Ze stPo raz kolejny fani nie mogli narzekać na brak atrakcji. Podobnie jak podczas rundy na torze Donington Park, tak i podczas dzisiejszego Red Bull Indianapolis Grand Prix emocji nie brakowało. Ale, nie wyprzedzajmy faktów…

Ze startu, co nikogo nie zdziwi, najlepiej wyszedł Dani Pedrosa, który dominował przez cały weekend na „Cegielni”, a w rozgrzewce nieznacznie przegrał z Alexem de Angelisem. Całkiem nieźle ruszył też Valentino Rossi, który w tym roku znacznie poprawił starty, dzięki czemu w pierwszy łuk wszedł na pozycji numer dwa. Po zewnętrznej w pierwszym zakręcie Colina Edwardsa wyprzedził z kolei Jorge Lorenzo. Już w drugim, prawym zwrocie doszło do kontaktu pomiędzy Tonim Eliasem a Aleixem Espargaro. Ten drugi, jadąc mniej więcej na ósmym miejscu (!) uderzył w tył maszyny z numerem #24, przez co obaj Hiszpanie wyjechali poza tor. Szybko jednak udało im się wrócić, ale byli już na końcu stawki.

Choć na początku Pedrosa zyskał nieco dystansu nad duetem Fiat Yamahy, o tyle już po trzech okrążeniach cała czołowa trójka jechała w jednym szyku. I w tym momencie stało się coś nieoczekiwanego. Liderujący kierowca zespołu Repsol Honda na wyjściu z przedostatniego zakrętu zaliczył uślizg przedniego koła. Co ciekawe, nawet nie zaczął on wchodzić w ostatni nawrót, a całe wydarzenie wyglądało tak, jak gdyby nie był w stanie podnieść maszyny z pochylenia. Hiszpan jednak nie poddał się, po pewnym czasie wrócił do walki, ale był na ostatnim miejscu.

W tym czasie #46 i #99 mięli już ponad pięć sekund przewagi nad walczącymi wówczas już nie o czwarte, a trzecie miejsce de Angelisem, Edwardsem, Nickym Haydenem oraz Andreą Dovizioso. Na dziewiątym kółku atak na pierwsze miejsce przypuścił Lorenzo, który bez problemu wyprzedził zespołowego kolegę. Wszystko jednak wyglądało tak, jakby Włoch celowo puścił przed siebie Jorge. Już na następnym okrążeniu w pierwszym łuku bardzo szeroko pojechał „The Doctor”, by już zakręt później (tym, gdzie wyjechali na początku Elias i Espargaro) znaleźć się na deskach! Cała ta wywrotka wyglądała jednak bardzo dziwnie i można było odnieść wrażenie, jakby w Yamasze z numerem #46 zablokował się przedni hamulec. Rossi nie zdążył nawet złożyć się w zakręt, kiedy był już na ziemi. Udało mu się jednak pozbierać i wrócić do stawki na pozycji numer szesnaście, przed Pedrosą. Uszkodzeniu uległ jednak motocykl 30’latka, a na trzynastej cyrkulacji wycofał się on z dalszej rywalizacji. Gdy tylko zjechał do boksu, od razu zaczął dyskutować z Matteo Flamignim, zajmującym się telemetrią.

Wypadki Pedrosy i Valentino sprawiły, że drugie miejsce w prezencie otrzymał Alex de Angelis. Reprezentant Republiki San Marino na starcie szóstego okrążenia, jeszcze na prostej start meta, bez problemu wyprzedził Edwardsa. Bardzo blisko Colina znalazł się wówczas także Hayden, który swego rodaka zaatakował na dziewiątej cyrkulacji. „Texas Tornado” musiał się także pogodzić z przegraną z Andreą Dovizioso, który liczył na drugie podium w tym sezonie. „Kentucky Kid” zaczął zmniejszać przewagę do de Angelisa, jednak później musiał uznać wyższość #15. I gdy wydawało się, że zawodnik Ducati Marlboro Team jedzie po najlepszy finisz w tym sezonie, a zarazem pierwsze podium, niebezpiecznie zaczął się do niego zbliżać „Dovi”. Choć Włoch atakował na ostatnich okrążeniach, nie dał rady wyprzedzić #69, którego to, notabene, zastąpił w barwach fabrycznej ekipy Hondy.

Bezrobotny de Angelis ostatecznie wywalczył swoje pierwsze podium w klasie MotoGP, a dodatkowo drugie „pudło” z rzędu dla ekipy San Carlo Honda Gresini. Dzięki dziewiątej pozycji Toni’ego Eliasa, to właśnie tenże zespół wywalczył w ten weekend najwięcej punktów. Hiszpan potrafił pozbierać się po przygodzie już na początku zmagań i zdobyć siedem punktów. Piąta lokata (trzeci był Nicky a czwarty Andrea) przypadła z kolei Colinowi Edwardsowi, który znów nie był w stanie wywalczyć wizyty na podium przed własną publicznością. Nie ma się więc co dziwić, że Amerykanin nie był z takiego obrotu sprawy zadowolony. Bardzo cieszył się z kolei z szóstego miejsca James Toseland. Drugi kierowca zespołu Monster Yamaha Tech3 przez spory okres czasu walczył z Marco Melandrim właśnie o jedenaście punktów, jednak Włoch przewrócił się na trzy okrążenia przed metą. To dla #33 drugi wyścig ukończony bez punktów, więc teraz będzie chciał on się zrewanżować w Misano.

Pod koniec dystansu rywali zaczął wyprzedzać Loris Capirossi, a jego pochód zakończył się na lokacie numer siedem, którą w prezencie otrzymał właśnie od „Macio”. Ósmy na metę wpadł Mika Kallio, który drugi weekend z rzędu zastępował w fabrycznym zespole Ducati, wciąż powracającego do zdrowia, Casey’a Stonera. Siedem punktów wywalczył wcześniej wspomniany Elias, a czołową dziesiątkę dopełnił… Dani Pedrosa. Hiszpan przez cały dystans kręcił naprawdę bardzo dobre czasy, co pozwoliło mu awansować w górę klasyfikacji wyścigu. Sprawę ułatwiły mu nieco wypadki Melandri’ego i Rossi’ego, a także awaria maszyny Niccolo Canepy na dwudziestym trzecim kółku. Hiszpan jednak i tak zapewne wyprzedził by #88, bowiem jadącego tuż przed Niccolo Randy’ego de Punieta przysłowiowo „łyknął” na trzy cyrkulacje do końca rywalizacji. Na mecie dość niespodziewanie, Dani był lepszy także od Chrisa Vermeulena. Australijczyk musiał uznać wyższość #3 na ostatniej prostej wyścigu. #7 kilka zakrętów wcześniej, właśnie na ostatnim kółku, spadł za Eliasa.

Ostatecznie dwunasty finiszował Randy de Puniet, który wciąż odczuwa skutki kontuzji kostki. Urazu tego Francuz nabawił się na nieco ponad tydzień przed GP Czech, kiedy to upadł na motocyklu crossowym podczas treningu. Rewelacyjny debiut w klasie królewskiej zaliczył z kolei Aleix Espargaro. Najmłodszy Hiszpan jaki kiedykolwiek startował w MotoGP, na mecie okazał się lepszy od Gabora Talmacsi’ego, którego wyprzedził o prawie dwanaście sekund! Takiego wyniku z pewnością nikt się nie spodziewał — pierwszy weekend na maszynie o pojemności 800cc i już trzy punkty do klasyfikacji generalnej. Dziś rodzina Espargaro ma więc co świętować — 20’letni #44 spisał się bardzo dobrze w MotoGP, a jego o rok młodszy brat Pol wygrał dziś swój pierwszy wyścig 125cc w karierze.

Na czele tabeli generalnej wciąż znajduje się Rossi, jednak jego przewaga nad Lorenzo to już nie 50, a 25 punktów. Znaczą stratę do tej dwójki ma Stoner, do którego dziewięć „oczek” traci Pedrosa. W klasyfikacji zespołów wciąż górą jest Fiat Yamaha (399 pkt!), a i w „generalce” konstruktorów lideruje producent spod znaku trzech skrzyżowanych kamertonów. Yamaha na 300 możliwych do wywalczenia punktów, na swym koncie ma zaledwie dwadzieścia mniej!

Kolejna runda Motocyklowych Mistrzostw Świata już za tydzień. Zawodnicy walczyć będą o G.P. Cinzano di San Marino e della Riviera di Rimini. Dla wszystkich naszych czytelników szykujemy z tej okazji małą niespodziankę, jaką będą bezpośrednie relacje z toru Misano Adriatico.

Wyniki wyścigu: kliknij

Wyniki sesji warm-up: kliknij

Wyniki sesji kwalifikacyjnej: kliknij

Wyniki drugiego treningu wolnego: kliknij

Wyniki pierwszego treningu wolnego: kliknij

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
111 zapytań w 0,417 sek