Home / Gry / Monster Energy Supercross 6 – piachem po konsoli! – RECENZJA

Monster Energy Supercross 6 – piachem po konsoli! – RECENZJA

Monster Energy Supercross 6 to najnowsza gra włoskiego studia Milestone na oficjalnej licencji SX.

Zawiera pełny sezon 2022 w którym znajdziemy aż 80 zawodników, 29 różnych zespołów korzystających z najbardziej znanych marek motocykli oraz 17 torów do Supercrossu. Gra ukazała się na konsolach obecnej generacji czyli PlayStation 5, Xbox Series X/S, na PC na platformie Steam, ale także na konsolach starej generacji czyli PlayStation 4 i Xbox One. Przekonajmy się zatem czy szóstka zrobiła krok naprzód względem poprzednich części!

Monster Energy Supercross 6 zawiera aż osiem trybów rozgrywki. Są nimi: kariera, mistrzostwa, single event, multiplayer, time attack, rythm attack, supercross park oraz supercross academy. Zacznijmy więc od trybu z którego skorzysta większość z Was czyli od kariery. Tutaj standardowo tworzymy swojego zawodnika. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to dokładnie te same twarze zawodników do wyboru co w MotoGP 22 i SBK 22, czyli teoretycznie Milestone poszło na łatwiznę robiąc kopiuj wklej, ale na osłodę dorzucili do tego możliwość zmiany koloru włosów, oczu, a nawet dorobienie sobie brody co w moim przypadku jest na plus. Po pierwszym niepokoju, że będzie to po prostu aktualizacja sezonu dla poprzedniej części, włosi mnie bardzo zaskoczyli i później jest już tylko lepiej. Gdy mamy już swojego zawodnika, bierzemy udział w trzech zawodach aby wstępnie zaprezentować swoje umiejętności, a po ich zakończeniu podpisujemy już kontrakt na pełny sezon z jednym z zespołów i dajemy z siebie wszystko! Najpierw zaczynamy od 250 cc w grupie East lub West, a później awansujemy do kategorii 450 cc. Motocykle jakimi zmierzymy się w karierze to Yamaha, Honda, Suzuki, Kawasaki, KTM, GasGas oraz Husqvarna. Tryb kariery jest bardzo ciekawy. Tutaj nie tylko bierzemy udział w kolejnych zawodach, ale także trenujemy na specjalnie przygotowanym otwartym terenie, dbamy o formę i rozwijamy naszego zawodnika. Zbieramy doświadczenie i zdobywamy specjalne punkty, które później rozdzielamy w przygotowanym do tego drzewku, poprawiając możliwości naszego zawodnika. Jako, że Supercross jest sportem kontuzjogennym na uwagę zasługuje fakt, że twórcy uwzględnili ten problem i nasz zawodnik może zrobić sobie krzywdę. Ale to nie odbywa się tylko na zasadzie komunikatu „Twój zawodnik jest kontuzjowany”, po czym opuszczamy jakiś wyścig. Gra uwzględnia wiele części ciała przez co możemy mieć na przykład problem tylko z mięśniem lewego uda. Świetna sprawa, która znacznie zwiększa imersję. Kolejnym faktem który zasługuje na wyróżnienie jest to, że naszym opiekunem i osobistym trenerem jest legenda Supercrossu – Jeremy McGrath. 7-krotny mistrz SX z 72 wygranymi wyścigami na koncie.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Kolejnym trybem rozgrywki są mistrzostwa. Tutaj nie mamy otoczki kariery i wszystkich ciekawych dodatków urozmaicających rozgrywkę, tylko wybieramy sprzęt, zawodnika i walczymy o kolejne punkty do klasyfikacji, po prostu ciesząc się kolejnymi wyścigami. Single event to pojedyncza runda dla osób, które chcą się na szybko zabawić. Standardowo w grze znajduje się multiplayer w którym rozegramy wyścig online maksymalnie do 12 graczy. Tutaj zaznaczę, że istnieje funkcja cross play, więc możemy zagrać ze znajomym posiadającym na przykład konsolę innego producenta. Jest także Split screen dla dwóch graczy czyli porozpychamy się łokciami nie tylko wirtualnie, ale także na kanapie ze znajomymi. Do tego wszystkiego dochodzi Time Attack, gdzie walczymy o lepsze czasy, Supercross Park gdzie jeździmy sobie dla zabawy po otwartym, zróżnicowanym terenie, a w którym pochwalę się pierwszy raz w grze z tej serii udało mi się zrobić backflipa, a także Supercross Academy, który jest rozbudowanym samouczkiem. Nowością i jednocześnie bardzo fajnym trybem jest Rythm Attack, gdzie stajemy do walki 1 na 1 i staramy się wygrać pojedynek w którym jedziemy tylko prosto, ale za to musimy umiejętnie pokonywać kolejne pagórki. Tutaj nie przejdzie zwyczajne odkręcenie gazu na maxa!

Przejdźmy nareszcie do tego co najważniejsze, czyli jak się jeździ w najnowszym Monster Energy Supercross 6! Tutaj jestem niesamowicie pozytywnie zaskoczony. Przyznam szczerze, że między częściami od pierwszej do piątej różnice w prowadzeniu motocykli były raczej marginalne i bardzo narzekałem na zbyt dużą sztywność prowadzenia, brak odpowiedniej reakcji na miękkie podłoże, słabą pracę zawieszenia i na zerową aktywność zawodnika na to co się dzieje na torze. Milestone w końcu wzięło temat na poważnie i zrobiło model jazdy, który ma coś wspólnego z jazdą motocyklem crossowym i oczywiście który daje mnóstwo przyjemności. Przede wszystkim poczułem, że motocykle mają swoją wagę, że nie kierujemy kartonowym pojazdem tylko sprzętem z faktyczną masą. Świetne odczucie. Praca zawieszenia to pięć leveli wyżej niż w poprzedniej części. Świetna reakcja na nierówności i na upadki z dużych wysokości. Kiedy wpadamy w szybki nawrót, ostro skręcamy i nagle gwałtownie odkręcamy manetkę gazu to mam wrażenie że motocykl zbierając się w tym piachu zatapia koło, że musi złapać tą przyczepność. Genialne. Sam zawodnik w końcu zaczął reagować na to co się dzieje. Jest bardziej plastyczny na motocyklu, potrafi mu spać noga z podnóżka lub dwie, musi się podeprzeć w podbramkowych sytuacjach aby uratować się przed upadkiem, góra też lepiej pracuje i widać, że te wszystkie wyboje mają już na niego jakiś wpływ. Zbierając to wszystko razem otrzymaliśmy w końcu model jazdy godny serii Supercross. Złapałem się na tym, że jak zwykle po recenzji odstawiałem poprzednie części tak tutaj mam ochotę ponownie włączyć grę i trochę pojeździć. Wielki plus dla Włochów bowiem tym razem odwalili tu kawał dobrej roboty. Mógłbym mieć jedynie problem z widokiem z kasku zawodnika. Uważam, że jest mało atrakcyjny i kompletnie nie daje odczuć tak szalonej jazdy. Głowa jest sztywno osadzona i kompletnie nie reaguje na wszystkie wyboje i szalone akcje, dlatego zdecydowanie zachęcam do grania z widokiem zza pleców.

Mam jednak zastrzeżenia co do sztucznej inteligencji przeciwników. AI jest tutaj bardzo nierówne i wydaje mi się, że to ogromna bolączka tytułów włoskiego studia. Chyba całkiem nieźle poradzili sobie z tematem w Ride 4, MotoGP 22 i najnowszym SBK 22, ale tutaj jest po prostu źle. Nie grałem zbyt często w serię Supercross o czym wspomniałem powyżej, ale ustawiając AI na najtrudniejszy poziom, a samemu sobie włączywszy najwyższy poziom symulacji, byłem w stanie wygrać swój pierwszy wyścig z przewagą ponad 15 sekund. W kolejnym zdublowałem ponad 70 procent stawki i niedowierzałem jak może być tak łatwo. Wydawało mi się, że w karierze jest lepiej. Nasz zawodnik na początku swej drogi nie ma jeszcze rozwiniętych umiejętności i gdy jechałem w pierwszych kwalifikacjach to byłem ostatni tracąc ponad 4 sekundy do przedostatniego zawodnika. Pomyślałem „no nareszcie, jesteśmy jeszcze słabi więc będzie trudne wyzwanie”. Czar prysł gdy włączyłem wyścig i po pierwszym okrążeniu miałem już ponad 2 sekundy przewagi, a całość wygrałem z ponad 20 sekundową przewagą nad drugim zawodnikiem. Straszna dysproporcja. Plus jest taki, że zanim wyprzedzimy rywali to Ci wykazują jakąś wolę walki i potrafią się rozpychać.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Technicznie i graficznie jest oczywiście przyzwoicie. Motocykle i trasy prezentują się świetnie. Bardzo spodobała mi się dbałość o detale jak na przykład piach lecący spod kół albo powiewająca koszula zawodnika. Grafika po prostu cieszy oko i jest na dobrym poziomie jak przystało na 2023 rok. Zdarzyły mi się drobne błędy jak na przykład nienaturalnie zatopione koło w ziemi, ale w ogóle nie przeszkadzało mi to w rozgrywce. Niestety czasem wariuje autopilot przed rozpoczęciem kwalifikacji, który podobnie jak w MotoGP 22 potrafi doprowadzić do naszego upadku. Powiedziałbym, że to bardziej zabawne niż przeszkadzające. Nie dzieje się to zbyt często więc można to przeboleć.

Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony i choć oczywiście Monster Energy Supercross 6 otrzymałem do recenzji od polskiego wydawcy Plaion to w żadnym wypadku nikt nie sugerował mi zachwalania tytułu. Przykładem jest powrót SBK 22 po latach gdzie nie byłem specjalnie zadowolony. Dzieje się tak, ponieważ studio Milestone naprawdę przyłożyło się do tej produkcji i jeśli miałbym polecić jakąś część tej serii to zdecydowanie właśnie tą. Osobiście dopiero teraz poczułem frajdę z jazdy w serii Supercross, a głównie za sprawą tego jak motocykl reaguje na piaszczystej nawierzchni. Brawo, widać że studio od dwóch lat wskakuje na wyższy poziom dostarczając nam coraz bardziej realistyczne gry, więc nie pozostaje nam nic innego jak korzystać i zwyczajnie cieszyć się świetną grą. Dzięki za uwagę i do zobaczenia na wirtualnych pagórkach!

Recenzja w formie wideo z elementami rozgrywki:

AUTOR: Gucio1846

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
145 zapytań w 1,330 sek