Zobacz ofertę sklepu LOMOTO
Home / MotoGP / Marquez: Rossi większym zagrożeniem niż Lorenzo

Marquez: Rossi większym zagrożeniem niż Lorenzo

Marquez, Rossi

Marc Marquez, który zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji MotoGP ocenia, że to Valentino Rossi jest dla niego większym zagrożeniem w walce o mistrzostwo. Hiszpan ma w tym momencie 59 punktów przewagi nad The Doctorem. Do kolejnego wyścigu pozostały trzy tygodnie.

„Myślę, że Rossi wygląda na bardzo mocnego. Być może w zeszłym roku na torze wydawało się, że jest to Lorenzo, ale to Valentino jeździł najrówniej. W tym roku myślę, że Rossi jest jeszcze mocniejszy, ma więcej szybkości. Nie wiem, jakie są tego powody, być może to zmiana dostawcy opon. Ale hej, obaj wciąż są blisko.” – powiedział Marquez w wywiadzie dla telewizji RTVE.

„Jorge ma kryzys, ale to nie jest jego pierwszy kryzys, po którym był w stanie wygrywać pięć wyścigów z rzędu.” – dodał. Kolejnym wyścigiem jest GP Austrii na Red Bull Ringu. Jest prawdopodobne, że Hiszpan powiększy tam przewagę, ponieważ zawodnicy Yamahy na ostatnich testach mieli tam spore kłopoty, a najlepiej prezentowało się Ducati.

AUTOR: sdnowy

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 21

  1. Myślę pewnie nie tylko ja że raczej MM nikt już nie zagrozi, wiadomo że pewnie #93 zaliczy jakąś wpadke no ale to nie będzie miało żadnego znaczenia w końcowym rozrachunku !

  2. Nie spodziewałem się takich słów ze strony MM. OK, Rossi ma w tym sezonie bardzo dobre tempo ale nie każdy wyścig będzie mokry a na suchym Lorek bywa bezkonkurencyjny. A przewaga nad JL jest znacznie mniejsza niż nad VR. No cóż, zobaczymy. Mam nadzieje, ze obaj zawodnicy Yamahy na koniec sezonu ustawia się na niższych stopniach podium od Marqueza :)

    • A no racja, ale to już niepierwszy raz :D

    • To raczej nie pycha, niewłaściwych określeń używasz.

      • Moim zdaniem się jednak nie zgadza. Rossi tłumaczył po wyścigu dlaczego nie zjechał. Przed telewizorem i w boksie takie rzeczy wydają się oczywiste, ale na torze już nie. Nie zmienia to oczywiście faktu, że przyznał się do błędu i powinien był zaufać zespołowi, który z kolei źle podjął decyzję i powinien był założyć slicki a nie przejściowe… W rezultacie więc, skoro zespół podejmuje złe decyzje, to nie ma powodu, aby mu ufać ;). Ale na pewno nie chodzi tu o pychę.

      • Ja bym tu pychę również wziął pod uwagę, jako elementu całościowej oceny Rossiego, u Lorenzo jest podobnie, więc przy podejmowaniu decyzji o zjechaniu takie cechy osobowości grają czasem pierwsze skrzypce (ale to nie dziwi, to normalne u wielkich ludzi, którzy dokonują wielkich rzeczy – dziwi, gdy ktoś w takich okolicznościach jest skromny, powściągliwy, podporządkowany etc), więc nie ma co się czepiać Fistashka ;)
        Rossi nie zjechał, bo wierzył, że jego decyzja będzie trafna – jakby się udało, byłby bohaterem, co napełniłoby czarę m.in. pychy tu omawianej, jednak i Rossi i zespół dał ciała, bo dali mu opony, które w ich mniemaniu miały się lepiej sprawdzić – gdyby się udało, to zespół byłby bohaterski. Także zwykłe podjęcie ryzyka, wiara, że się uda, mimo innej perspektywy zespołu jako impuls wynikający z oceny sytuacji na torze, na którym przecież był on, który był już w podobnych – nie ma tu czarno-białej definicji, jest splot czynników ;)

      • wiem że to gdybanie ale… opony było dobre na czas w którym miał zjechać, i prawdopodobne był by na podium. moim zdaniem ryzykiem było by wzywanie Rossiego do boxu i zmienianie opon w tym samym czasie ;)

      • Szczególnie że Rossi chyba sam dał polecenie że nie chce slików na zimny asfalt, ale jednak coś czuję że te przejściówki będą bezużyteczne :D
        No i na ignorowaniu poleceń zespołowych nie wiem czy ktoś ostatnio wyszedł dobrze. Aragon 14, Misano 15, Sachsen 16. Wszyscy przegrali :)

      • Słuchajcie, koniec końców to są sportowcy. Nie wiem czy to pycha czy co innego ale nawet jeśli…wybitny sportowiec musi być trochę pyszny nie? Wstawać z myślą „uwaga lamusy, wstał mistrz i idzie robić rozpierdol”. Wyjeżdża z boksu i myśli „jadę po swoje, jestem najlepszy”. Z takiej pożądanej u sportowca cechy mógł się wziąć błąd Rossiego. A, że spieprzył nie ma wątpliwości ;)

  3. Wygląda na to że #46 wszystko już wie po tylu latach jeżdżenia i to on jest najwspanialszy i najmądrzejszy, no ale sie pomylił w swym myśleniu!

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
90 zapytań w 0,893 sek