Home / MotoGP / Valentino Rossi nie wierzy w możliwość powalczenia o mistrzostwo

Valentino Rossi nie wierzy w możliwość powalczenia o mistrzostwo

Valentino Rossi w przededniu rozpoczęcia weekendu na Silverstone przyznał, że jego zdaniem trudno jeszcze będzie powrócić do walki o kolejny, dziesiąty już tytuł mistrzowski w karierze. Zdejmowanie z siebie presji oczekiwań lub usypianie czujności największych rywali? Być może. Faktem jest jednak wyraźna, 33-punktowa strata do liderującego Marka Marqueza. A jeszcze kilka wyścigów temu to The Doctor prowadził w klasyfikacji…

Rozczarowująca była zwłaszcza siódma pozycja w GP Austrii, gdzie Rossi przegrał nie tylko z Maverickiem Vinalesem, partnerem z Movistar Yamahy, ale także startującym dla satelickiej ekipy Tech 3 Johannem Zarco. Wydawało się, że Rossi i Yamaha są w stanie przezwyciężać tegoroczne problemy. Nic bardziej mylnego. Yamaha wciąż błądzi po omacku i traci do rywali, czy to szybkością, czy przyczepnością.

Kliknij, aby pominąć reklamy

„Nie widzę się w walce o mistrzostwo, ponieważ jest tak wiele punktów straty, a nie jesteśmy wystarczająco konkurencyjni. Zanim zacznę w ogóle myśleć o redukcji straty do (Andrei) Dovizioso i Marqueza, chciałbym był tak samo konkurencyjny jak inni i walczyć o podium. Na ten moment, to będzie mój cel. Wszystko będzie się decydowało na każdym kolejnym torze, ale jesteśmy w trudnym momencie. Patrząc na sytuację w mistrzostwach, sądzę, że będzie naprawdę ciężko.” – powiedział włoski zawodnik Yamahy.

Yamaha udała się ostatnio na testy do Misano. Rossi i Vinales pokonali ponad 180 okrążeń, starając się rozwiązać problemy z tylną oponą, co zaprzepaściło szanse na dobry wynik w Austrii. Co ciekawe, testowano także motocykl na sezon 2018 – a raczej jego prototypową wersję. Rossi był pytany, czy ten motocykl może pojawić się w wyścigach jeszcze w tym roku. „Myślę, ze będzie stosowany wyłącznie dopiero w 2018 roku.” – rozwiał wątpliwości Włoch.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: motorsport.com, fot. Krystian Polak / MSFoto.pl

AUTOR: sdnowy

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 15

  1. Jak to jest ze Ducati jest w stanie ciągle rozwijać swoj motocykl ,ma osobną firme ktora robi wirtualne przejazdy testujac tym samym opony przed kazdym wyścigiem a Yamaha utkneła w kaczej d…e i nic nie sa w stanie zrobić?????

    • W końcu ujrzeli światełko w tunelu że jeden z ich jeźdźców regularnie walczy o zwycięstwa a drugi zaczyna małymi krokami dochodzić do tego momentu… Poprzednie sezony były takie że był marazm i środek tabeli do tego masa błędów problemy z niezawodnością. Teraz widać (zwłaszcza po przyjściu Jorge) że zespół pracuje i jest walka. Oczywiście Jorge rozczarowuje ale jest Dovi który wyciska wszystko co Desmosedici ma najlepszego do zaoferowania…

  2. Myślę, że Vale puszcza zasłonę dymną. On nigdy nie odpuszcza. Takimi wypowiedziami chce chyba uśpić czujność konkurencji ale każdy kto mógł śledzić przebieg jego kariery nigdy nie uwierzy że VR spokojnie pogodzi się z tym że jest w tym sezonie niekonkurencyjny. Tak się nie stanie i zobaczycie że w końcowej klasyfikacji MŚ będzie na pudle. On walkę ma we krwi mimo że takie z niego ziemskie, cielesne chucherko lecz duch wojownika i charyzma – te są już z zupełnie innej planety :-))

    • W epoce Capirossiego, Gibernau, Biaggiego byłbym w stanie uwierzyć… Dzisiaj jeśli Zarco na motocyklu satelickim atakuje Rossiego bez żadnego respektu (Stosując nawet Blockpassy) to grono tych którym miękną nogi (i inne części ciała) na widok i słowa Rossiego zmalało drastycznie. Jeśli Yamaha nie postawi jasno kryteriów rozwoju i nie postawi na szybszego jeźdźca to Honda z Marquezem może odjechać tak jak zrobił to swego czasu Rainey na Yamasze czy potem Doohan na Hondzie a potem jeszcze Criville. Wtedy Maverick mając gigantyczny talent poże być porównywany do Mamoli Pedrosy Kocinskiego czy Abe którzy byli dobrzy a momentami wręcz wybitni ale tytuł to „nie dla psa kiełbasa”

      Niestety widząc frustrację Mavericka i to jak odnosi się do Ramona Forcady to w Yamasze nie ma nastroju do cięższej pracy. Brakuje entuzjazmu z sezonu 2013 kiedy Lorenzo kiedy już doszedł do siebie odrabiał punkty z ogromną pasją i zaangażowaniem.

      Oczywiście chciałbym się mylić ale bardziej od 10 tytułu dla Rossiego pragnę tego jednego dla Pedrosy :( mimo tego że kibicuję Spartaninowi Czarnej Mambie, Maszynie szybkości rekinowi i El Diablo.

      • W tym wypadku się z Tobą zgadzam, chociaż Criville w jednym rzędzie z Doohanem i Raineyem mi nie pasuje:)
        Yamaha musi się ogarnąć i wybrać co jest ważniejsze: marketing czy sport.
        Drugi raz z rzędu popełniają ten sam błąd i to jest dla mnie niezrozumiałe.

        Tylko, że moje zdanie na temat Vinalesa jest takie, że za szybko uwierzył że jest faworytem. Po testach i dwóch pierwszych wyścigach chyba zbyt szybko uznał, że jest najlepszy i jak pojawiły się problemy to zaczął się gubić. Stąd dziwne komenatrze i zachowanie jak obrażone dziecko.

      • Marc Marquez, Zarco, Morbidelli a nawet Iannone – są to osoby które są symbolem tego jaką nową drogą podążać będzie MGP. Sygnalizują w jaką stronę MGP będzie ewoluować. Bardzo twarda, bez respektu i bojaźni walka każdego z każdym. Bez miejsca na strach przed starymi mistrzami.

        Rossi, Lorenzo, Pedrosa, CC, Dovi to stara szkoła. Może zabrzmi to śmiesznie ale w porównaniu z Zarco, MM, Morbidellim – styl Rossiego, Lorenzo, Pedrosy to styl oldschoolowy wręcz dżentelmeński.

        Natomiast Viniales i np. Rins – są tak jakby zawieszeni między tym co idzie ( nowym ) a tym co mija (starym).

        Wiem, że pewnie się z tym nie zgodzisz ale ja tak to odczuwam.

      • @fidell Criville a potem Rossi przedłużyli passę Hondy bo znając życie gdyby nie wypadek Doohana kończący karierę (podobnie jak wypadek Rainey’a również kończący karierę przez co Schwantz wygrał fartem tytuł ) to Bóg jeden raczy wiedzieć co by się wydarzyło gdyby Rainey wciąż jeździł. a tak narodziła się legenda Repsola Honda się odbudowała i przez dekadę dzieliła i rządziła w MotoGP (Doohan Criville walczący z Rossim potem Rossi do momentu przejścia do Yamahy w kiepskiej atmosferze)

      • No Criville przedłużył passę Hondy, ale nie miał takiego wpływu na HRC jak Doohan.
        W końcu z jakiegoś powodu HRC odmówiła mu gdy chciał wziąć mechaników Doohana. Ale rozumiem o co Ci chodzi.
        Ale z tym gdybaniem z Raineyem, to już 1992 roku Doohan był na prostej do mistrzostwa i tylko wypadek w Assen wszystko zniszczył.
        Co było gdyby nie wypadek? Albo co by było gdyby dr. Costa nie uratował mu nogi od amputacji? Zbyt dużo zmiennych:)

      • @fidell33 Oddali to Rossiemu który kontynuował passę. Jak pogrzebałem to Tomoo Shiozaki (Główny inżynier i projektant RCV211V oraz Shinji Kokobu (projektant ramy do RCV211V oraz potem główny inżynier i projektant RCV212V) powiedzieli jasno że popełnili błąd puszczając całą ekipę Rossiego wraz z Burgessem potem okazało się że Burgess dysponował wstępnymi projektami rozwojowymi 211tki na sezon 2004. Potem okazało się że Yamaha skrzętnie przeanalizowała i wykorzystała te informacje do przebudowania M1nki. Dzisiaj Honda praktycznie zmarginalizowała Lata Rossiego w Nastro Azurro a potem w Repsolu.

      • PS w 93 Tainey pod koniec sezonu sprawiał wrażenie najmocniejszego ale wypadek z Misano i wszystko się posypało jak domek z kart. Potem Schwantz kilka razy mocno ucierpiał i po kontuzjach i widząc Raineya na wózku wywiesił białą flagę dając Doohanowi pełną dominację

      • @HammerMen a HRC mogła Burgessa i reszty nie puścić do Yamahy?
        Kwestia tego ile Burgess zdążył zobaczyć przed przejściem i ile z tego (i czy w ogóle), przekazał Yamasze.

        Dobre w przypadku Raineya i Schwantza jest to że po tej kilkuletniej wrogości kolesie stali się dobrymi kolegami. No i oprócz kontuzji o których piszesz, w raz ze zniknięciem Raineya, skończyła się u Schwatza motywacja bo zabrakło wieloletniego adwersarza.
        I o ile w 93 było tak jak piszesz i to Rainey dominował i był na dobrej drodze do 4 z rzędu, tak w 92 Doohan miał świetny sezon do Assen.

    • Vale ma tyle lat, że już inaczej postrzega walkę. Jak mówi, że jest cięzko to jest ciężko i przestałbym przekręcać to co mówi. Poza tym co do dalszej wypowiedzi… no proszę Cię… Vale dżentelmen na torze? Dobry żart na dziś.
      To mój ulubiony motocyklista, ale dżentelmenem to bym go nie nazwał za cholerę.

      • @pykpyrykpyk – Vale porównałam do MM, Zarco, Morbidellego czy Iannone i napisałam to z dużą dozą przesady słownej i ci którzy przeczytali uważnie chyba wychwycili co miałam na myśli – ale Ty oczywiście masz prawo mieć inne zdanie bo właśnie o to chodzi w dyskusji :-)

      • Myślę, że jest tak jak napisałeś…Vale niczego nie koloryzuje i jako najbardziej doświadczony w stawce gracz widzi ograniczenia i limity ryzyka jakie w jego wieku (potencjalna kontuzja to koniec kariery!!) może podjąć. Najlepszym kameleonem jest MM93 on się adoptuje do każdej sytuacji najszybciej. Rossi musi mieć po prostu perfekcyjnie działający i zestrojony motocykl, by jechać po swoje i walczyć o podia i/lub zwycięstwa. Mark, tak jak Stoner potrafi objechać problem adaptacją , ale z podejmowaniem jeszcze większego ryzyka, co robi głównie na treningach testując granice tego, co może potem zrobić już bez błędu w wyścigu.
        Polecam wyznania Folgera o MM93, w zasadzie w pigułce wyłożone dlaczego MM93 to geniusz motocyklowy jest:

        http://www.crash.net/motogp/feature/872592/1/folger-gives-insight-into-marquez-strength

  3. Medialnie cudowna akcja – odpowiedni moment, odpowiednie emocje, rycerskie słowa :). Ale w rzeczywistości mamy do czynienia z najlepszym zespołem w motoGP, z największymi pieniędzmi, z ogromnym doświadczeniem i możliwościami – że o kierowcach nie wspomnę oraz o boleśnie zranionej dumie. A strata nie jest bynajmniej tak ogromna, biorąc pod uwagę ilość fuksa jaki wykorzystali przeciwnicy, zmienne warunki pogodowe czy błędy własne kierowców, ktore no czasem muszą się zdarzyć nawet takim tuzom, szczególnie jak uwikłają się w starty z dalszych pozycji i walkę na torze.
    Jedyne co może naprawdę martwić to fakt że Silverstone oznacza naturalnie nieprzewidywalną pogodę. A to jest niestety główny powód chaosu z motocyklem yamahy jaki oglądamy od przerwy letniej…

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
62 zapytań w 1,026 sek