Home / MotoGP / Zarco: Mogłem podjąć walkę, ponieważ byłem mocniejszy na hamowaniu

Zarco: Mogłem podjąć walkę, ponieważ byłem mocniejszy na hamowaniu

Podczas wyścigu na torze w Walencji Johann Zarco wywalczył drugie miejsce. Pomimo świetnego występu i dobrego rezultatu, na twarzy Francuza można było dostrzec rozczarowanie. Triumf Daniego Pedrosy przekreślił ostatnią już szansę Zarco na odniesienie pierwszego zwycięstwa w debiutanckim sezonie w klasie królewskiej. 27-latek padł ofiarą taktycznego zagrania ze strony Hiszpana, kiedy to został przytrzymany po zewnętrznej na wejściu w pierwszy zakręt ostatniego okrążenia. Kierowca Repsol Hondy wysunął się na prowadzenie. Zawodnicy już w takiej kolejności dojechali do mety.

Mimo wszystko zawodnik Monster Yamahy Tech 3 może mówić o udanym sezonie. Listę jego sukcesów otwiera tytuł debiutanta roku oraz tytuł najlepszego kierowcy zespołu niezależnego. 27-latek ponadto trzykrotnie stał na podium – był 2 razy drugi (Le Mans i Walencja) oraz raz stał na najniższym stopniu podium – miało to miejsce na malezyjskim obiekcie Sepang.

Francuz przyznał, że jego start nie należał do najlepszych – za to później zawodnik ten był w stanie jechać dobrym tempem, co pozwoliło mu utrzymać się w czołówce. Zarco był mocno zdeterminowany, aby pierwszy raz wygrać w najwyższej kategorii – wyczekiwał momentów dogodnych do przypuszczenia ataku na fotel lidera. Marc Marquez nie ułatwiał mu jednak tego zadania.

27-latek przyznał, że Hiszpan kontrolował wyścig i jechał w bardzo dobrym rytmie. Ale priorytety Marqueza na tę rundę były inne – na rzecz zapewnienia sobie kolejnego tytułu mistrzowskiego musiał zrezygnować z szaleńczej pogoni za wygraną. Chwila dekoncentracji sprawiła jednak, że kierowcy Repsol Hondy przydarzył się bardzo efektowny „wypadek przy pracy” – mogliśmy podziwiać jego imponującą walkę z siłami fizyki, kiedy próbował wybronić się przed upadkiem na wejściu do zakrętu nr 1.

Kliknij, aby pominąć reklamy

„Powinienem się cieszyć. Rozczarowanie utratą szansy odniesienia zwycięstwa zniekształciłoby spojrzenie na cały wyścig. Mój start był kiepski, ale później zacząłem czuć się dobrze i objąłem prowadzenie. Odniosłem wrażenie, że Marquez ma wszystko pod kontrolą – był znacznie szybszy i gdy prowadziłem, nie mogłem odjechać – czułem, jak się czai (za moimi plecami).” – zaczął Zarco.

„Gdy mnie wyprzedził, nie chciałem pozwolić, by ode mnie odjechał. Spróbowałem ponownie (go wyprzedzić), a on mnie przepuścił, ponieważ sam miał inną robotę do wykonania. Kiedy ponownie mnie wyprzedził i próbował jechać szybciej, prawie się przewrócił – dostrzegłem kolejną szansę na wygranie wyścigu. Jednak gdy on zaczął tracić przyczepność przodu, a ja wyczuwałem już limit, pomyślałem – po prostu utrzymuj koncentrację i czekaj na kogoś, kto cię zaatakuje, oszczędzaj siły na walkę. I to była dobra strategia, ponieważ prowadziłem (w wyścigu).” – dodał 27-latek.

„Na ostatnim okrążeniu Dani bardzo dobrze wykonał na mnie manewr wyprzedzania. Mogłem podjąć walkę, ponieważ byłem mocniejszy na hamowaniu, ale gdy próbowałem go dogonić, miałem pewną przygodę z przodem motocykla. Najważniejszą rzeczą jest to, by przed linią mety być w stanie wierzyć w to, że jesteś w stanie wygrać wyścig. Myślę, że to wystarczy na ten sezon!” – zakończył Francuz.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: motogp.com

AUTOR: Marta Stachura

komentarzy 13

  1. Lubię go, jest walczakiem i nie odpuszcza! <3 Szkoda, że nie wygrał tego wyścigu, zasłużył na to, za cały sezon swoją jazdą i walką. Ale w sumie nic straconego, to jeszcze przed nim i lepsze moto też :)

  2. Myślę, że oprócz podiów Zarco osiągnął coś jeszcze, coś bardzo ważnego, coś co nie każdy startujący w tej klasie debiutant osiąga – Zarco zdobył uznanie, respekt i szacunek wśród najsilniejszych zawodników w stawce, zaczęli traktować go jak jednego z nich, jak konkurenta, jak zagrożenie dla nich, jak zawodnika który w walce o zwycięstwo nie odpuści ani na milimetr a jego ambicja, koncentracja, wytrwałość i desperacja by zwyciężać są identyczne ( a może większe) jak u najbardziej topowych zawodników tej klasy.

    Moim zdaniem po debiucie MM jest to najbardziej spektakularny debiut w MotoGP. Taki EsP, Folger, Baz albo wcześniej Bautista, Smith, Redding (o Rabacie przez szacunek do współforumowiczów nie wspominam) – żaden z nich ( moim zdaniem ) nie wzbudził takiego zachwytu jak Zarco. Czuję, że najlepsze przed nim ale musi uważać na tyły bo tam już czai się doskonały Rins (choć nieco wg mnie brakuje mu agresji w stylu jazdy) oraz Franco który ma i talent, i umiejętności i agresję jazdy. Myślę, że jeśli nie złapią kontuzji tak jak Rins na początku sezonu to trzeba będzie się z nimi liczyć. Szkoda że Franco poszedł do MvDS a nie za Folgera „testera/mistrza jazdy na jedno kółko” do Tech3. Myślę, że w Tech3 zrobił by w debiucie podobne show jak Zarco a tak znowu będziemy musieli oglądać „wyczyny” Folgera w qualach i przeciętność lub glebę w niedziele ( oprócz oczywiście GP Niemiec bo wtedy Folgerowi ktoś wgrywa w głowę inną mapę i oprogramowanie albo jedzie za niego brat/bliźniak :-)).

    • Kasiu co Ty wygadujesz?
      Folger nie skończył tylko 2 wyścigów w tym sezonie, a Zarco jednego.
      3 czy 4 razy Folger dojechał przed Zarco, wiec nie rób z niego jakiegoś ogóra, który w MotoGP nic nie pokazuje. Szczególnie że był chory.
      A co do talentu, to Folger wygrał wyścig w swoim drugiem sezonie w Moto2, Morbidelli w czwartym.
      Co takiego zrobił ten Morbidelli, że jest według Ciebie tyle lepszy od Folgera?
      Zaczął wygrywać wyścigi w sezonie gdzie nie miał poważnych konkurentów?

      A co do respektu dla Zarco, to patrząc na komentarze zawodników dotyczące jego jazdy, to jakoś tego respektu nie widzę.

      • Fidell33 – mogę się z Tobą założyć o co chcesz że w przyszłym sezonie to Zarco a nie Folger będzie dominującym zawodnikiem w teamie i w końcowej generalce będzie dużo wyżej od Folgera. Oczywiście moja prognoza nie obejmuje zdarzeń nadzwyczajnych jak kontuzje czy choroby. Zrobiłam założenie że obaj nie doznają kontuzji, choroby, i wezmą udział we wszystkich wyścigach. Folger to zawodnik sobotni a Zarco niedzielny.

        Morbidelli – jest spokojny, wyważony, opanowany i najważniejsze – nie boi się walki na łokcie, otarcia, uderzenia, jazdę na limicie a coraz bardziej widać że w tę stronę idą wyścigi.

        Zarco – mówisz chyba o nieprzychylnych komentarzach z początku sezonu (Rossi, Lorenzo) kiedy „starzy” źli chyba byli o to że „młody” się rozpycha i nie pęka przy światowych nazwiskach. Za to pod koniec drugiej połowy sezonu po pamiętnym ostrym wyścigu żadnych złych komentarzy pod adresem JZ nie słyszałam. Wszyscy mówili: ja walczyłem ostro, ty walczyłeś ostro wszytko jest OK. A w ostatnim wyścigu nawet MM powiedział, że wiedział iż jeśli walczy z Zarco to będzie to walka bezpardonowa i lekko nie będzie (oczywiście cytat nie dosłowny ale o to chodziło). I to jest właśnie pochwała i to jest właśnie respekt dla Zarco lepszy niż komplement o jego np. back-flipach.

      • Kasiu, chyba nie bierzesz pod uwagę jak wiele czynników wpływa na sukces, że tak ochoczo chcesz się zakładać.
        Przypomnę lata 2015-16 i dwójkę Tech3, Pol i Bradley.
        2015 Bradley bez problemów objeżdża Pola i wszyscy nad nim wzdychają.
        2016 Bradley kończy mistrzostwa na 17 miejscu i nawet dziś jest cieniem samego siebie.
        A chyba każdy na początku 2016 oku uważał Smitha za lepszego z tej dwójki.

        Ja generalnie Zarco dobrze życzę, choć uważam że w przyszłym roku czeka go kilka rozczarowań.
        W związku z tym mam nadzieję że KTM go rzeczywiście weźmie od 2019 jako partnera dla Pola, bo w Yamasze on przyszłości nie ma według mnie.
        Ostatni komentarz względem Zarco to Motegi, czyli październik, czyli druga połowa sezonu, czyli jazda jak Playstation. MM może go sobie chwalić, bo on pozycji MM w boxie Repsola nie zagraża. Ani Rossi ani MV go nie pochwalą, pomimo tego całego PR-owego pierdzenia.

        Morbidelli z kolei podpisał kontrakt w beznadziejnym momencie, bo kiedy wszystkim zawodnikom fabrycznym umowy kończą się z końcem 2018, to on będzie w środku swojej umowy 2+1. I zmarnuje czas na trzeciorzędnej satelicie jak Miller.
        No chyba że rzeczywiście VDS przejdzie na KTM i KTM wrzuci tam Oliveirę i Bindera od 2019. To wtedy zmarnuje tylko rok, a potem WSBK albo Moto2.

    • Dajmy Rinsowi trochę czasu a się rozkręci – jeśli chodzi o agresję też. W MotoGP zaraz na wejściu miał 2 groźne kontuzje więc nic dziwnego, że póki co zachowuje ostrożność. A jakieś dobre punkty dla zyskania pewności też na pewno wolał dowieźć niż lądować w żwirze przez zbytnią nonszalancję. Według mnie w przyszłym roku zmasakruje Iannone dokumentnie w generalce. Nawet teraz niewiele mu brakowało a stracił chyba z 5 wyścigów.

  3. Pitu pitu. Praktycznie cały czas Zarco spowalniał Hondy które zwyczajnie nie chciały go wyprzedzać. Potem co prawda obaj zawodnicy repsola popełnili błąd przy wyprzedzaniu. Ale kiedy już Dani objechał Zarco, to w momencie mu odskoczył i już ładnie kontrolował przewagę do samego końca.

  4. Zobaczymy co Zarco pokaże w kolejnym sezonie. Wszyscy już wiedzą, ze jeździ agresywnie i czego się można po nim spodziewać. Dani wyczekał go idealnie, a sam Zarco musi jeszcze popracować nad taktyką, bo to też ważny element i kto wie, czy nie powód, że w tym sezonie nie wygrał. Co do Folgera zgadzam się z @fidell33. Moim zdaniem jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Niech tylko wydobrzeje. Zresztą przypomina mi trochę Daniego, może nie miał powalającego debiutu, ale jest solidnym zawodnikiem, a tacy wbrew pozorom są potrzebni w wyścigach. Ktoś musi wygrywać, jak ci wszyscy „agresorzy” się nawzajem będą kosić ;) Poza tym podobnie jak dani jest jednym z cichszych i spokojniejszych, za to częściej się uśmiecha poza torem :)

  5. Większość tych pojękiwań rozkoszy w kierunku Zarco można dość łatwo pozbijać, np. tym że NIE miał żadnego konkurenta do tytułu debiutanta roku, że miał MEGA-fuksa z trafieniem w M1-kę, że kilka wyścigów ułożyło się wybitnie pod jego wynik, że między świetnymi wyścigami (Niemcy u Folgera, a Francja to u kogo niby była niewiarygodna :)? ) miał całe pasmo przeciętnych „przejazdów”, że drugi tytuł trafił mu się tylko i wyłącznie dlatego że Crutchlow w tym sezonie jechał kompletny piach, itp itd.

    Ale jedno muszę przyznać bez patrzenia czy się go lubi czy nie —- facet jest jednym z kilku debiutantów w każdym sezonie, ale jako jedyny od wielu wielu lat zrobił wokoło siebie taką atmosferę że chyba nikt nie wyobraża sobie klasy królewskiej bez niego. Stał się jedną z głównych twarzy najwyższej klasy i bez niego byłoby jakoś dziwnie i nudno. Nawet jakoś pasuje do niego ten wściekle czarny motocykl :).

    • A do listy jego „dorobku” nie dodano jeszcze tego że to właśnie on obronił drugie miejsce dla Yamahy w klasyfikacji konstruktorów, czyli nie dopuścił do całkowitego blamażu Yamahy w tym sezonie…. Zrobił to właściwie samodzielnie bo w dwóch ostatnich wyścigach wywalczył dla Yamahy to drugie miejsce :)… To o tym mówił szef tech3 – że wg niego to oni są najmocniejszym teamem satelickim, pomimo tego że Petrux i Crutchlow jeżdzą na fabrycznych motocyklach.

    • mariusz –
      1. jak wiesz szczęście sprzyja lepszym więc CC go w tym sezonie ewidentnie nie miał.
      2. z debiutantów był chyba jeszcze Rins i Folger i to że niestety nie liczyli się w tym sezonie – patrz pkt.1
      3. klasa królewska bez Zarco – zgadzam się – nie do pomyślenia – oglądam właśnie traningi i Zarco ma drugi czas, niewiele ustepując MM (podaję wynik gdy do końca testów zostało 4:38:28)

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
90 zapytań w 0,864 sek