Home / WSBK / Brands Hatch – zapowiedź

Brands Hatch – zapowiedź

Przed nami największa i najokazalsza runda w kalendarzu mistrzostw świata klasy Superbike. Ci którzy uważają ją za najlepszy weekend motocyklowy na wyspach za pewne nie są dalecy od prawdy. Brands Hatch co roku bije rekordy w liczbie fanów zgromadzonych na torzPrzed nami największa i najokazalsza runda w kalendarzu mistrzostw świata klasy Superbike. Ci którzy uważają ją za najlepszy weekend motocyklowy na wyspach za pewne nie są dalecy od prawdy. Brands Hatch co roku bije rekordy w liczbie fanów zgromadzonych na torze i w tym roku jeśli tylko pogoda dopisze nie może być inaczej. Po raz trzeci w tym roku padok SBK odwiedza wyspy, lecz ta wizyta będzie bezsprzecznie najlepsza. Ten ponad czterokilometrowy tor posiada niezwykły kształt, który w większym stopniu wyznaczyła sama natura. Brands Hatch posiada wszytko co powinno składać się na tor wyścigowy. Od świetnego zaplecza, poprzez strukturę toru, po doskonałe położenie geograficzne. Jednak to co najbardziej rzuca się w oczy to już wcześniej wspomniany kształt, który nie dość, że jest bardzo oryginalny, to również bardzo techniczny i wymagający dla zawodników.

DECYDUJĄCE CZTERY RUNDY DLA JAMESA James Toseland(Hannspree Ten Kate Honda) potrafił w tym roku zwyciężyć na swojej rodzinnej ziemi, uczynił to na torze Donington. Na innym brytyjskim torze(Silverstone) nie poszło już tak dobrze. Wszystko przez fatalną pogodę i upadek Brytyjczyka w początkowym stadium pierwszego, jak się potem okazało jedynego, wyścigu. Po doskonałym początku sezonu, James dostał lekkiej zadyszki w jego środkowej części. Gdy już wydawało się, że grupa pościgowa w osobach Hagi i Baylissa go dopadnie, Toseland wyprowadził zabójczą kontrę na torze w Brnie, gdzie zainkasował 45 punktów i obecnie z bezpieczną przewagą prowadzi w tabeli mistrzostw. Identyczną zdobycz punktową zanotował na czeskim torze, Max Biaggi(Alstare Suzuki Corona Extra). Dzięki tej solidnej zaliczce Włoch przesunął się na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Wygląda na to, że „Cesarz Rzymu” ponownie złapał wiatr w żagle i gdyby nie fakt, że nie zna on zupełnie toru Brands Hatch, można by Maxa zaliczać do grona faworytów. Skreślać Biaggiego na pewno nie wolno, ale pierwsze spotkanie z niezwykle trudnymi sekcjami toru Brands może okazać się zgubne.

HAGA I BAYLISS GOTOWI DO KONTRATAKU Podczas ostatniej rundy w Czechach zarówno w kwalifikacjach jak i Superpole Haga nie miał sobie równych. Jednak jego tempo podczas wyścigów mocno odbiegało od ścisłej czołówki. Zbyt szybkie zużycie opon nie pozwoliło powalczyć Nitro nawet o podium w żadnym z ostatnich dwóch wyścigów. Jednak tor Brands Hatch to jeden z jego ulubionych. Podczas ostatnich trzech wizyt na tym torze Noriyuki wygrywał tutaj aż czterokrotnie, a zeszłoroczne pojedynki z Troyem Baylissem były ozdobą całego weekendu. Wydaję się wiec, że wszystkie oczy na padoku będą w ten weekend zwrócone na Japończyka i każdy będzie się starał równać właśnie do niego. Troy Bayliss(Xerox Ducati) chciałby jak najszybciej zapomnieć w poprzednim weekendzie. Brak punktów w pierwszym wyścigu oraz zaledwie szósta pozycja w wyścigu numer dwa mocno zachwiała pozycją Australijczyka, który po ostatniej rundzie w Czechach spadł z drugiego na czwarte miejsce w klasyfikacji mistrzostw. Zeszłoroczne pierwsze i drugie miejsce pozwalają Troyowi z optymizmem patrzeć na nadchodzący weekend.

CORSER NADAL CZEKA NA PIERWSZE ZWYCIĘSTWO Troy Corser(Yamaha Motor Italia) doświadczył już wzniosłych chwil na torze Brands. Zwyciężał tutaj zarówno na czterocylindrowym Suzuki jak i dwucylindrowym Ducati. Ostatni sukces to rok 2005 kiedy to podzielił się zwycięstwami ze swoim obecnym partnerem z zespołu, Noriyuki Hagą. Jeśli mowa o Suzuki to do formy wydaje się, że powraca Yukio Kagayama(Alstare Suzuki Corona Extra). Podium na torze w Brnie oraz zwycięstwo w ostatni weekend w ośmiogodzinnym wyścigu na torze Suzuka w Japonii pozwalają myśleć o Japończyku jako o potencjalnym kandydacie w okupowania wysokich miejsc. Inna sprawa, że Yukio zna tor jak mało kto, spędził w Brytyjskiej serii Superbike dwa lata, gdzie w ciągu roku odbywa się na torze Brands Hatch co najmniej jedna runda tychże mistrzostw.

ŚRODEK TABELI CIEKAWY JAK NIGDY WCZEŚNIEJ Walka o miejsca od 6 do 8 wygląda nie mniej ciekawie niż ta na szczycie. Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę dwóch kierowców. Chodzi tu o fabrycznego kierowcę Ducati, Lorenzo Lanziego oraz dosiadającego prywatnego Ducati, Rubena Xausa. Różnica dziesięciu punktów między tą dwójką oraz czający się tuż za nimi Roberto Rolfo(Hannspree Ten Kate Honda) może sprawić nie lada frajdę publiczności zebranej zarówno na torze jak i przed telewizorami. Po raz kolejny zwracamy uwagę na młodego Maxa Neukirchnera(Suzuki Germany), który jeżdżąc w niewielkim zespole potrafi zawalczyć na torze z tymi największymi. W klasyfikacji generalnej wyprzedza nawet wcześniej wspomnianego, fabrycznego kierowcę Suzuki, Yukio Kagayamę.

FABRIZIO WALCZY O PIERWSZĄ DZIESIĄTKĘ Ten sympatyczny, młody i bardzo enigmatyczny Włoch ponownie wystrzelił na torze w Brnie. W sezonie 2006 zanotował tam dwa razy podium, rok później po kiepskim sezonie ponownie zalicza przysłowiowe „pudło”. Rodzi się więc pytanie, czy Michel i jego zespół w końcu znaleźli przepis na sukces, czy był to tylko jednorazowy wybryk, po którym ponownie nastanie szara rzeczywistość. Określenie „szara rzeczywistość” doskonale pasuje w tym roku do zespołu Kawasaki. Mocno przeciętne wyniki zarówno Fonsiego Nieto jak i Regisa Laconiego nie mogą zadowolić właścicieli zespołu PSG-1 Corse. Sam zespół czeka na nową specyfikację motocykla, który Laconi testował w Japonii przed kilkoma dniami, lecz mimo wszystko od zawodników tej klasy można wymagać czegoś więcej niż miejsc w drugiej dziesiątce.

STEVE MARTIN GOŚCINNIE W ZESPOLE YAMAHA MOTOR FRANCE Ten bardzo doświadczony, australijski kierowca powraca na padok dzięki uprzejmości Martiala Garcii. Właściciel zespołu Yamaha Motor France udzielił błogosławieństwa Martinowi i dzięki temu będzie mógł wystąpić podczas najbliższej rundy dosiadając motocykla Yamaha R1.

WORLD SUPERSPORT — SOFUOGLU O KROK OD TYTUŁU Pomimo, ze istnieje jeszcze matematyczne szansa, że mistrzem będzie ktoś inny, chyba nikt w to tak naprawdę nie wierzy. Przewaga jaką w tej chwili posiada Turek nad drugim Fabienem Foret(GIL Kawasaki) jest olbrzymia. Zanosi się więc na kolejny tytuł dla zespołu Ten Kate co potwierdza tylko ich dominacje w klasie „600”. Jeśli na torze Brands Hatch zwycięży właśnie Kenan, to nie ważne na którym miejscu skończy Foret, tytuł zgarnie Sofuoglu. Jak dotąd obecny sezon w klasie Supersport mógł się wydawać na bardzo chaotyczny. Liczne zmiany personalne spowodowane kontuzjami jak i nieporozumieniami w zespole doprowadziły do tego, że poza czołową dwójką stawka jest niezwykle wyrównana. Kilkupunktowe różnice pomiędzy zawodnikami pozwalają jeszcze na spore ruchy zarówno w górę jak i dół tabeli. Zatem walki o każdy kawałek toru podczas wyścigu klasy Supersport na pewno nie zabraknie, z czego powinni być zadowolenie wszyscy fani motocyklowego szaleństwa podczas nadchodzącego weekendu.

PO BRANDS HATCH PRZERWA PRZED DECYDUJĄCYM STARCIEM Następną rundę poprzedzi pięciotygodniowa przerwa. Po niej, dziewiątego września zawodnicy wrócą na tor Lausitz w Niemczech. Ostatnie dwie rundy odbędą się na przełomie września i października. Wszystko zakończy się jak co roku na torze Magny-Cours we Francji.

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
16 zapytań w 0,822 sek