Home / MotoGP / Lorenzo i Spies wygrywają pojedynki na ostatnim okrążeniu

Lorenzo i Spies wygrywają pojedynki na ostatnim okrążeniu

Bardzo dobrze ułożyło się ostatnie okrążenie wyścigu o eni Motorrad Grand Prix of Deutschland dla obu zawodników zespołu Yamaha Factory Racing. Zyskali oni bowiem wówczas po jednej pozycji…

Od początku weekendu na torze Sachsenring obrońca tytułu mistrzowskiego prezentował się z niezłej strony, jako jedyny ze ścisłej czołówki klasyfikacji generalnej ani razu nie lądując na deskach. W trakcie sobotnich kwalifikacji Jorge Lorenzo w ostatniej chwili wskoczył do pierwszej linii, co nie udało mu się od czasu rundy w Wielkiej Brytanii, gdzie na starcie także był trzeci. Sam #1 przewidywał, że w walkę o zwycięstwo w niedzielę włączy się kilku zawodników i tak też było. W pewnym momencie „Por Fuera” nawet przewodził stawce, by na kilka kółek przed metą spaść na trzecie miejsce.

 

Wydawało się już, że Hiszpan zamknie podium i straci kilka punktów do drugiego wówczas Casey’a Stonera. W sekcji szybkich lewych łuków na ostatnim okrążeniu 24’latek z Majorki zbliżył się jednak do Australijczyka, próbując zaatakować go na zjeździe z górki. Tam jednak #27 pojechał defensywnie, jednak dzięki temu przed ostatnim łukiem to Lorenzo był lepiej napędzony. Dzięki zjeździe na brudniejszą stronę toru i opóźnieniu hamowania, Jorge wysunął się przed zawodnika Repsol Hondy. Tym samym na metę wpadł on jako drugi, przy okazji zmniejszając stratę w klasyfikacji generalnej do lidera, którym jest właśnie Stoner, do zaledwie piętnastu punktów.

 

„Jestem bardzo szczęśliwy, a ten wyścig był fantastyczny! Od połowy dystansu byłem bardzo zmęczony, cierpiała zwłaszcza lewa ręka, więc nie wiem, gdzie znalazłem siły na to, by jechać na maksimum do końca i jeszcze zaatakować,” mówił „Por Fuera”, dwukrotny zwycięzca wyścigów w tym roku, a zarazem drugi na mecie ubiegłorocznych zmagań na Sachsenringu. „Wtedy Casey, na dwa zakręty przed metą mocno zwolnił, więc ja odkręciłem manetkę na maksimum i zaatakowałem go w ostatnim zakręcie! To był cudowny manewr! To był bardzo ważny wyścig, a my jesteśmy dumni i zadowoleni z tego wyniku,” dodał na koniec Jorge, który w trakcie ostatnich dwóch rund odrobił do Stonera trzynaście punktów.

Do ostatnich centymetrów niedzielnego wyścigu o jak najlepszą pozycję walczył też Ben Spies. Treningi wolne nie były jednak dla Amerykanina udane, bowiem kończył je kolejno na dziewiątym, siódmym i ósmym miejscu. W kwalifikacjach tymczasem #11 zaliczył małą zwyżkę formy i do wyścigu zakwalifikował się z piątym czasem. Tak czy inaczej po zgaśnięciu czerwonych świateł spadł on jednak o jedno „oczko” w dół przegrywając z Andreą Dovizioso. Z czasem „BigBen” zaczął tracić kontakt z czołówką, by na sam koniec dogonić #4 oraz Marco Simoncelliego i walczyć z tymi dwoma Włochami o czwarte miejsce do samej mety.

 

Ostatecznie jednak „Dovi” i #58 skupili się na sobie, nie pozostawiając zawodnikowi Yamahy wiele miejsca na atak. Jedyne, co udało się wywalczyć byłemu Mistrzowi serii World Superbike to piąta lokata dzięki wyprzedzeniu „SuperSica” w ostatnim zakręcie. „Niestety złapałem grupę przede mną nieco zbyt późno, ale robiłem co w mojej mocy. Na początku traciłem przyczepność, więc postanowiłem jechać spokojnie z nadzieją, że z czasem ona powróci, bo nie jechałem swoim rytmem na starcie. Wydaje się, że uzyskiwane przeze mnie czasy okrążeń w wyścigu były najbardziej spójnymi w moim wykonaniu w historii. Złapałem grupę przede mną trzy kółka przed metą i wtedy rozpętało się piekło,” mówił Debiutant Roku 2010.

 

Obecnie, dzięki tej piątej lokacie, w klasyfikacji generalnej Spies zajmuje szóste miejsce z dorobkiem osiemdziesięciu pięciu punktów. Przed rundą na Sachsenringu był on piąty, ale triumfator Grand Prix Niemiec Dani Pedrosa teraz znów wskoczył przed niego. Simoncelli szukał drogi do wyprzedzenia Dovizioso. Za każdym razem, gdy starałem się pokonać któregoś z nich, to jeden z nich był po jednej, a drugi po drugiej stronie toru. Wszystko było w myśl zasady fair play, oni rozgrywali po prostu swój wyścig, ale to pomieszało moje plany! Na sam koniec jednak Marco pojechał szeroko i udało mi się go wyprzedzić w ostatnim zakręcie. Szkoda, że nie udało się pokonać Andrei, bo mieliśmy na to odpowiednie tempo, ale zabrakło okrążeń,” zakończył 27’latek z Memphis.

 

W klasyfikacji konstruktorów Yamaha nadal zajmuje drugie miejsce z dorobkiem stu osiemdziesięciu czterech punktów i stratą dwudziestu sześciu do liderującej Hondy. Wśród zespołów tymczasem team Yamaha Factory Racing plasuje się na drugiej lokacie mając na swoim koncie dwieście trzydzieści osiem punktów – o dwadzieścia siedem mniej od pierwszej Repsol Hondy.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
115 zapytań w 0,365 sek