Kary na starcie za opuszczanie wydarzeń promocyjnych

Za opuszczanie obowiązkowych wydarzeń promocyjnych zawodnikom MotoGP mają grozić także kary sportowe. Według The Race IRTA rozesłała zespołom nowe zasady w piątek podczas GP Australii. Przewidziano ograniczenie czasu treningu i cofnięcie na starcie.

Pierwsza nieobecność ma skutkować oficjalnym ostrzeżeniem. Druga oznacza grzywnę 5000 euro, a trzecia 10 000 euro. Przy czwartym naruszeniu kara wzrasta do 15 000 euro, a sprawa trafia do sędziów FIM MotoGP, którzy wystawiają dodatkowe ostrzeżenie.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Za piąte przewinienie zawodnik ma stracić część czasu jednej z sesji treningowych. Szóste ma już oznaczać karę przesunięcia na polach startowych. The Race nie podaje wymiaru tych kar sportowych.

Zasady obejmują czwartkową konferencję prasową, aktywności promocyjne przed wyścigiem i niedzielną paradę zawodników. Wymagana jest też co najmniej dziesięciominutowa obecność podczas sesji autografów lub Hero Walk. Spóźnienie albo wcześniejsze wyjście ma być traktowane jak nieobecność.

The Race łączy zmiany z odmową udziału Marca Marqueza w gokartowej zabawie w Motegi. Wyjątki dotyczą kontuzji, pomocy medycznej oraz wcześniejszych zobowiązań promocyjnych wobec zespołu. Pozostałe wystąpienia medialne nie znalazły się na liście. Celem jest przestrzeganie „zobowiązań wobec kibiców, partnerów komercyjnych i organizatorów wydarzeń”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Źródło: the-race.com

Paweł Krupka

Na MOTOGP.PL - od 2009 roku. W kręgu zainteresowań - wszystko co związane z motorsportem, od żużla, przez MotoGP do Formuły 1.

Powiązane artykuły

10 komentarzy

  1. To jest tak chore, że idzie ręce załamać. Amerykanie nawet cyrku od sportu nie potrafią odróżnić, a dorna im na to pozwala…

    Chore, że FIM się pod tym podpisuje, zamiast stanąć po stronie sportu i spoetowców.

    Szkoda, że zawodnicy się nie zgadają i nie zrobią strajku włoskiego.

  2. Hola Panie i Panowie. MotoGP istnieje ponieważ są ludzie, którzy chcą to oglądać. To zawodnicy są dzisiejszymi gladiatorami, a gladiatorzy byli potrzebni ludziom w celach rozrywkowych. Tak to działa od zawsze. To oni pracują dla nas. Dzięki nam zarabiają tyle ile zarabiają (wpiszcie dowolnego zawodnika z dowolnej dyscypliny). Jeśli chcą jeździć w tym cyklu muszą się podporządkować. W tym przypadku mają zapewnić gawiedzi rozrywkę, a nie stroić fochy. Pamiętajcie, że wyścig to tylko wierzchołek góry lodowej. W tle jest ogromna ilość pieniędzy, kontraktów, umów. Dopóki nie będą pajacować i robić z siebie głupków, bo tak nakazuje scenariusz, nie widzę problemu. Ja i tak nie śledzę wydarzeń około wyścigowych – nie mam na to czasu.

Dodaj komentarz

Back to top button