Home / Artykuły / Największe niewypały transferowe XXI wieku cz.1

Największe niewypały transferowe XXI wieku cz.1

W ostatnim sezonie mieliśmy przykład dwóch nieudanych transferów, którymi były przenosiny Jorge Lorenzo do Hondy oraz Johanna Zarco do KTM-a, opisałem je tutajtutaj. Co oczywiste, nie były to pierwsze takie przypadki w historii, kiedy to mimo dużych nadziei i pokazywanego przez zawodnika potencjału transfer okazał się przekleństwem zarówno dla zawodnika jak i zespołu.

Andrea Dovizioso Repsol Honda 2009-2011

W sezonie 2008 w królewskiej kategorii zadebiutowało dwóch niesamowicie utalentowanych zawodników. Pierwszym z nich był Jorge Lorenzo, który od razu dostał do swojej dyspozycji fabryczną Yamahę M1, drugim natomiast Andrea Dovizioso, który dosiadał prywatnej Hondy RC212V zespołu JiR. Mimo mniej konkurencyjnego pakietu Włoch ukończył debiutancki sezon tylko 16 punktów za Hiszpanem, mimo tego, że zaliczył tylko jedno podium, ale nie dojechał do mety tylko raz i zazwyczaj mieścił się w czołowej piątce. Nie było więc nic dziwnego w tym, że Repsol Honda ściągnęła go do siebie na kolejne dwa lata.

Pomimo awansu do fabryki i dużych oczekiwań sezon 2009 był w wykonaniu Andrei nieudany. Zwyciężył co prawda w deszczowej rundzie w Wielkiej Brytanii, ale był to jego jedyny finisz w czołowej trójce na przestrzeni całego sezonu, ale aż sześć razy dojeżdżał do mety na czwartej i dwa razy na piątej pozycji, nie były to jednak wyniki, z której mógłby być zawodnik fabrycznej ekipy Hondy. Na dodatek zaliczył aż cztery DNF-y i zebrał mniej punktów niż rok wcześniej podczas debiutu w prywatnej ekipie.

Kolejny rok był lepszy ponieważ na podium znalazł się aż siedem razy, ale nie udało mu się zwyciężyć. Prezentował solidną jazdę, ale brakowało mu kropki nad i. Sezon zakończył na piątym miejscu z dorobkiem 206-ciu punktów. Mimo iż wcześniej zdecydowano, że barwy Repsol Hondy w sezonie 2011 będą reprezentować Dani Pedrosa i Casey Stoner to Dovizioso miał zapis w kontrakcie, że jeśli zakończy rok na przynajmniej piątym miejscu, to jego kontrakt zostanie przedłużony na kolejny sezon. Doszło więc do kuriozalnej sytuacji kiedy to Repsol Honda wystawiła trzech zawodników.

Kliknij, aby pominąć reklamy

2011 był dla Doviego najbardziej udany z jego lat na Hondzie. Ponownie stanął siedem razy na podium, ponownie nie udało mu się zwyciężyć, ale dzięki regularności zdobył 228 punktów co zapewniło mu trzecie miejsce w generalce, ale był to koniec jego przygody z Repsol Hondą, którą trzeba uznać za nieudaną. Co prawda Dovizioso trafił do tej ekipy wtedy kiedy przechodziła ona trudny, pełen eksperymentów okres i traciła do Yamahy w wielu aspektach, co nie pomogło temu zawodnikowi. Nie można powiedzieć też, że nie był on konkurencyjny, ponieważ wielokrotnie walczył w czołówce, ale w momencie debiutu w królewskiej kategorii był on nazywany jednym z największym talentów nowej generacji zawodników obok Pedrosy, Lorenzo i Stonera. Po fenomenalnej kampanii na prywatnej Hondzie wydawało się, że po dołączeniu do teamu fabrycznego Andrea będzie regularnie walczył z nimi o najwyższe pozycje. Tak jednak się nie stało, a Dovizioso po krótkiej przygodzie z prywatną Yamahą znalazł swoje miejsce w Ducati.

Valentino Rossi Ducati 2011-2012

Ducati zadebiutowało w Motocyklowych Mistrzostwach Świata w 2003 roku. Od tego czasu udało im się zdobyć jeden tytuł mistrzowski z Caseyem Stonerem, ale ich niespełnionym marzeniem pozostaje zdobycie mistrzostwa z włoskim zawodnikiem. Kluczem do realizacji tego celu miało być zakontraktowanie Valentino Rossiego w 2010 roku na kolejne 2 sezony.

Jest to dosyć ciekawy przypadek, ponieważ w 2010 roku Valentino po raz pierwszy w karierze został pokonany przez kolegę z zespołu, do czego na pewno przyczyniła się złamana noga podczas treningi w Mugello, przez którą opuścił aż cztery rundy. Miłości w boksach Yamahy nie było już jednak wcześniej, bo Jorge Lorenzo z czasem stał się zawodnikiem ze światowego topu, więc nie tylko był zagrożeniem dla Valentino na przestrzeni sezonu, ale także wzrosła jego wartość i wymagania finansowe. Budżet Yamahy był ograniczony, co było równoznaczne z obniżeniem pensji Doktora. Natomiast w bolońskiej stajni wraz z końcem sezonu 2010 żegnano Caseya Stonera, który także był jednym z największych rywali Rossiego. Zaoferowali oni Włochowi rekordowy jak na tamte czasy kontrakt 15 milionów Euro za sezon, nie można jednak powiedzieć, że był to jedyny czynnik decydujący o przejściu Vale do Ducati. Wspomniany wcześniej Australijczyk przez cztery lata na kapryśnym Desmosedici miewał lepsze i gorsze chwile, ale cały czas pozostawał konkurencyjny, w porównaniu do swoich kolegów z zespołu, którymi byli Loris Capriossi, Marco Melandri i Nicky Hayden. Było to więc dla Valentino także wyzwanie, by pokazać że nie tylko Stoner potrafi być konkurencyjny na Ducati. Rossi razem ze swoim szefem mechaników byli pewni siebie i twierdzili, że szybko pozbędą się problemów trapiących włoski motocykl, jednak czar prysł już podczas pierwszych testów.

Mimo tego nadzieje kibiców w sezonie 2011 pozostały ogromne, a Valentino mimo słabego początku w Katarze, gdzie był siódmy, już podczas drugiej rundy w Jerez miał wielką szansę na zwycięstwo w deszczowym wyścigu, ale zaprzepaścił ją wywracając się w pierwszym zakręcie podczas wyprzedzania Caseya Stonera, którego zabrał ze sobą z toru. Mimo wywrotki dojechał na piątym miejscu i na tej samej pozycji ukończył kolejną rundę w Portugalii. Podczas GP Francji dzięki kolizji Simoncellego z Pedrosą zajął trzecie miejsce, było to jedyne jego podium w tamtym sezonie. Później pojawiło się jeszcze piąte miejsce w Barcelonie czy czwarte w Assen, ale z biegiem sezonu nie było widać poprawy wyników, a wręcz pogorszenie. Pod koniec roku trzykrotnie nie dojechał do mety, co miało miejsce w Japonii, Australii i Walencji. Sezon zakończył na siódmej pozycji, tuż przed zespołowym kolegą Nickym Haydenem, ale był to jego najgorszy wynik w karierze, a co więcej, pierwszy w historii 16-tu lat startów rok bez wygranej.

Sezon 2012 niestety nie był dużo lepszy, o ile można powiedzieć że był, bo co prawda Valentino zdobył więcej punktów, ale zdawało się, że traci do czołówki jeszcze więcej niż rok wcześniej. Udało mu się jednak zdobyć dwa podia, dwukrotnie był drugi, a miało to miejsce w Le Mans oraz w domowym Misano. Rok zakończył na szóstym miejscu, ponownie przed Haydenem. Nie był to jednak szczyt marzeń Włocha, który wcześniej zawsze liczył się w walce o tytuł. Także atmosfera w zespole nie była najlepsza, a perspektywy wydawały się słabe, więc Rossi opuścił Ducati po dwuletniej przygodzie i z podkulonym ogonem wrócił do Yamahy, gdzie ponownie stał się konkurencyjny.

Rossi nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań i transfer ten można określić jako jedno z największych rozczarowań w historii. Trzeba jednak przyznać, że wina nie leży tylko po jego stronie, ale także Ducati, które zlekceważyło wkład Stonera. Australijczyk potrafił poradzić sobie z wieloma problemami, które na dobre zostały ujawnione dopiero po przejściu Valentino. Włoska marka starała się zaspokoić potrzeby Doktora, ale chcieli zrobić to na tyle szybko, że chyba sami pogubili się w tym, nad czym mają pracować. Ducati próbowało eksperymentować, a przykładem tego może być, że po nieudanej adaptacji Rossiego do ramy karbonowej w 2011 roku Ducati, w zaledwie osiem tygodni, przygotowało ramę aluminiową, która była dla nich praktycznie zupełnie nową nową technologią. Na dodatek był to okres zmiany przepisowej wielkości silników z 800cc na 1000c, więc bolońska stajnia musiała w pewnym momencie budować i rozwijać dwa motocykle. Wszystko to niewątpliwie w znacznym stopniu przyczyniło się do niepowodzenia tego transferu.

Ben Spies Yamaha 2011-2012

Jako debiutant wywalczył tytuł w kategorii World Superbike, a swoim pierwszym sezonie w MotoGP wywalczył dwa podia i zdobył 176 punktów, co dało mu szóste miejsce w tabeli. Był to najlepszy rezultat zawodnika prywatnej ekipy w tamtym roku, więc nic dziwnego, że Yamaha na miejsce Valentino Rossiego zatrudniła zawodnika, który już na prywatnej M1 spisywał się świetnie. Zastąpienie Doktora okazało się jednak dla Spiesa zadaniem zbyt trudnym.

Początki w nowej ekipie nie były łatwe, po czterech rundach miał na koncie dwa szóste miejsca i dwie wywrotki, ale podczas kolejnego wyścigu przyszło przełamanie, ponieważ udało mu się zająć trzecie miejsce na torze pod Barceloną. W Silverstone ponownie nie dojechał do mety, ale już dwa tygodnie później w Assen wygrał pierwszy wyścig MotoGP w karierze. Mogło wydawać się, że Spies na dobre dogadał się z M1-ką, niestety jednak tak nie było. Co prawda w kolejnych ośmiu wyścigach zaliczył jedno trzecie miejsce, dwa czwarte, trzy piąte i dwa szóste miejsca, więc niby wyniki nie były najgorsze, ale jednak w każdym z nich strata do lidera wynosiła ponad 10 sekund. Podczas kwalifikacji do GP Australii zaliczył groźną wywrotkę, która uszkodziła jego żebra, przez co musiał wycofać się z tego i jak się później okazało następnego wyścigu (ten drugi ostatecznie się nie odbył). Podczas ostatniej rundy w Walencji raz jeszcze stanął na podium. Tym razem pojechał świetne zawody i przegrał tylko z Caseyem Stonerem jedynie o 0,015s. Sezon zakończył na najlepszym w karierze piątym miejscu, jednak z takim samym dorobkiem jak podczas debiutu w ekipie satelickiej. Jego partner z zespołu Jorge Lorenzo, został wtedy wicemistrzem świata.

W 2012 roku nastąpiła zmiana silników z 800cc na 1000cc, wyniki Spiesa także uległy zmianie, niestety jednak na gorsze. Nie ukończył aż pięciu wyścigów, raz nie zmieścił się w punktowanej piętnastce i tylko siedmiokrotnie dojechał do mety w pierwszej dziesiątce. Jego najlepszy rezultat z tamtego roku to czwarte miejsce, które udało mu się wywalczyć w wyścigach w Holandii i Niemczech. Zdobył zaledwie 88 punktów co pozwoliło zająć mu 10 – te miejsce w generalce, podczas gdy Lorenzo wywalczył tytuł mistrzowski. Sezon zakończył przedwcześnie, bo po wyścigu w Malezji, kiedy to doznał kontuzji po wywrotce. Na ostatnią rundę zastąpił go Katsuyuki Nakasuga, który w deszczowym wyścigu w Walencji dokonał tego czego nie udało się Benowi przez cały sezon, stanął na podium. Amerykanin odszedł z Yamahy po sezonie 2012 i na kolejny rok zasilił szeregi zespołu Pramac, ale przejechał w nim tylko dwa wyścigi i musiał zakończyć karierę przez trapiące go kontuzje.

Spies to przypadek zawodnika, który pomimo awansu do fabryki nie poprawił swoich wyników, mimo tego, że motocykl nadal był konkurencyjny, ponieważ jego kolega z zespołu walczył wtedy o najwyższe cele. Z całą pewnością projekt Yamahy był rozwijany właśnie pod Lorenzo, co mogło nie pomagać Spiesowi. Także kontuzje utrudniły mu pobyt w fabrycznej Yamasze, który niewątpliwie był nieudany, a szczególnie drugi sezon, w którym lepszy od niego był nie tylko Lorenzo, ale także dwójka zawodników prywatnej ekipy Tech3.

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: Aleksander Bala

komentarze 4

  1. Można by od ostatniego akapitu, zamiast nazwisko Spiesa, wstawić Lorenzo i wypisz wymaluj kariera #99 w HRC Hondzie. Tyle tylko, że Ben wywiązał się z warunków kontraktu i przejeździł dwa sezony.

  2. Na początku tekstu autor podał link do historii Lorenzo i Zarco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
128 zapytań w 0,426 sek