Home / Artykuły / Propozycje Dorny na ocalenie MotoGP

Propozycje Dorny na ocalenie MotoGP

Choć sezon 2012 w Motocyklowych Mistrzostwach Świata rozpocznie się w przyszłym tygodniu, włodarze MotoGP już rozmawiają o kolejnym cyklu zmagań. Oto ich pomysły na to, jak sprawić, by klasa królewska była bardziej atrakcyjna… i tańsza.

Kluczowe osoby w wyścigach Grand Prix robią teraz wszystko, by w kategorii MotoGP chciało startować jak najwięcej zespołów. Jak wiadomo, zazwyczaj za zwiększeniem stawki idzie też podniesienie atrakcyjności wyścigów, a to natomiast prowadzi do zwiększenia dochodów. Proste? Wydaje się, że tak, ale sprawienie, by tak się naprawdę stało wcale nie jest łatwe.

Dlatego też podczas ostatnich testów w Jerez de la Frontera przedstawiciele Dorny oraz samych producentów zebrali się ponownie, by przedyskutować zmiany, jakie można by wprowadzić w MotoGP już od przyszłego roku. Podobno, jak mówił szef Dorna Sports dziennikarzom w Hiszpanii, część propozycji jest już właściwie pewna, ale także i kolejne mogą wejść w życie.

1. Zmianą numer jeden ma być już od kolejnego sezonu jest umożliwienie zawodnikom MotoGP posiadanie tylko jednego motocykla. Sytuacja taka w niższych klasach – Moto2 i obecnej Moto3, a dawnej 125cc – ma miejsce już od dawna, a przed rozpoczęciem sezonu 2012 na podobny ruch zdecydowano się w seriach World Superbike i World Supersport. To jednak pociągałoby za sobą absolutny brak zmiany motocykli w trakcie wyścigów, które prawdopodobnie znowu byłyby przerywane, gdyby po starcie na suchym torze, potem spadł deszcz i jazda byłaby zbyt niebezpieczna na oponach typu slick.

Dla bogatszych ekip, czytaj fabrycznych, posiadanie jednego motocykla nie byłoby większym problemem, co pokazuje przykład chociażby Marca Marqueza. Zawodnik Moto2 rok temu na ciężarówce swojego zespołu miał gotowe właściwie dwie maszyny, w które należało wsadzić jedynie silnik i już nadawały się do przejścia kontroli technicznej. Dla biedniejszych z kolei oznaczałoby to konkretne zmniejszenie wydatków, a o to przecież chodzi.

2. Kolejną propozycją jest pomniejszenie ilości silników dostępnych dla jednego zawodnika na sezon z sześciu do pięciu. Obecnie, kiedy kierowca nie zmienia jednostek napędowych tak często jak Valentino Rossi w minionym sezonie (każda zmiana w ramie Ducati oznaczała nowe punkty mocowań silnika i automatycznie nową jednostkę napędową), raczej nie jest to dużym problemem. Ten limit, połączony z tylko jedną maszyną na jeźdźca, może przynieść realne korzyści.

3. Zmiana numer trzy związana jest z dwiema poprzednimi. Włodarze MotoGP chcą też bowiem zmniejszyć ilość mechaników, którzy pracują z jednym zawodnikiem. Teoretycznie wydaje się to logiczne – mniej motocykli, mniej pracy – ale gdy zawodnik zaliczy wywrotkę w warm-upie i maszynę trzeba będzie szybko odbudować, każda para rąk do pracy się liczy. Tłumaczone jest to jednak tym, że koszta przelotów, zakwaterowania itp. się zmniejszą. Z drugiej strony kierowcy tacy jak Casey Stoner czy wyżej wspomniany „The Doctor” z pewnością z tej propozycji nie będą zadowoleni – zabierali ze sobą całe swoje ekipy gdy zmieniali zespoły i otwarcie przyznają, że cała ich załoga jest dla nich jak rodzina. Może sami kierowcy dopłacać będą do pracy swoich mechaników?

4. Pojawiła się też propozycja zmniejszenia obrotów, do jakich kręcić się może silnik. Podobno mówi się, że może to być 15000 obr./min, albo nawet i mniej. W zamyśle ma to zmniejszyć prędkości maksymalne i te osiągane w zakrętach. Jak wiadomo, „osiemsetki” pomimo mniejszej pojemności powodowały, że w łukach kierowcy byli jeszcze szybsi. Jak mówił podczas niedawnej prezentacji swojego zespołu Jorge Lorenzo, spodziewa się on, że na torze Mugello na swojej nowej Yamasze M1 z silnikiem o pojemności 1000cc rozwinie natomiast prędkość nawet 360 km/h! Dodatkowo takie ustalenie maksymalnych obrotów mogłoby pozwolić maszynom CRT na zmniejszenie straty do tych fabrycznych.

5. Z największą niechęcią MSMA (stowarzyszenie producentów w MotoGP – przyp. autora) podchodzi do propozycji o wprowadzeniu w klasie królewskiej standardowego ECU. Żaden producent nie chce się zgodzić na to z prostego względu: chęć chronienia swoich rozwiązań za wszelką cenę oraz fakt, że włożyli w nie mnóstwo pieniędzy. Prawdopodobnie więc producenci zgodzą się na zmniejszenie ilości obrotów (patrz punkt 4.) w zamian za możliwość obronienia swojej elektroniki, tak nielubianej przez większość fanów.

6. I ostatnia propozycja, która także może zachęcić więcej zespołów do udziału w MotoGP. Chodzi mianowicie o zmniejszenie cen motocykli oferowanych ekipom satelickim. Teraz ma to być koszt pomiędzy 1 milionem, a 1.2 miliona euro. To sprawiłoby, że używanie maszyn CRT nie byłoby już tak korzystne (chociaż prototyp na koniec sezonu zwraca się do fabryki, a motocykl CRT zespół może zatrzymać). Nadal nie wiadomo jednak, czy w pakiecie tej kwoty mieściłby się sam motocykl, czy wraz z częściami zamiennymi. Yamaha stwierdziła, że jest możliwe zmniejszenie cen i nie odbiłoby się to na zaawansowaniu technicznym maszyn, podczas gdy Ducati jest zgoła odmiennego zdania, a sama Honda się nie wypowiada. Jak jednak przyznał szef MSMA – Herve Poncharal w jednym z wywiadów, podobno ceny wynajmu motocykla satelickiego na przyszły rok i tak zmalały już o połowę.

Nadal nie wiadomo jednak jakie zmiany wprowadzone zostaną w stosunku do motocykli CRT. Włodarze MotoGP chcą jednak zobaczyć, jak będzie się rozwijała sytuacja z tymi zupełnie nowymi maszynami i wtedy dopiero podejmie jakieś kroki.

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

komentarzy 7

  1. Wprowadzić standardowe ECU, pozbyć się kontroli trakcji, nie konsultować tej decyzji z zespołami. Dopóki MotoGP jest zakładnikiem (teraz już tylko) trzech producentów, nie dojdzie do żadnych konkretnych zmian na lepsze.

  2. Pomysł jak najbardziej w porządku, ale gorzej będzie, jeśli i ci trzej producenci się wycofają. Wtedy będzie klapa.

  3. Tylko niech nie wykupują WSBK! Oni tam się sobą zajmą, bo jak Dorna ich przejmie to wróżę im szybki koniec. SBK 4 EVER!

  4. A moim zdaniem ładować jeszcze więcej elektroniki i ciekawych zmian w motocyklach. To miejsce na rozwój a nie tłumienie możliwości technologicznych fabryk motocykli. Jak ktoś chce się bawić w jazdę bez ECU i kontroli trakcji niech jeździ w WSBK – naprawdę nie widzę problemu.

    • Myślę, że tą drogą poszło F1 w swoim czasie i teraz od kilku już lat próbują to odkręcić, żeby wyścigi stały się bardziej emocjonujące bo samą nazwą kibiców się długo nie utrzyma. Trzeba zaoferować coś innym firmą, bo Honda Ducati i Yamaha same tego sportu nie pociągną w dzisiejszych realiach.

      • ECU w F1 jest od kilku lat jednakowe (od McLarena), kontroli trakcji się pozbyto, a więc można. Interesy Dorny i producentów są całkowicie rozbieżne, bo Honda i Yamaha chcą „zabetonowania” sytuacji, w której poza nimi nikt inny nie walczy o zwycięstwa. Na ich szczęście Ducati jest daleko z tyłu, stąd ich niewielkie różnice zdań w kwestii pomysłów na przyszłość. Zresztą sytuacja w MotoGP przypomina tą z F1 z 2009 roku. Różnica jest taka, że wtedy producenci F1 chcieli utworzyć konkurencyjną serię (chociaż były to w sumie tylko puste groźby), a w wyścigach motocyklowych już taka jest – nazywa się WSBK i rok do roku poziomem widowiska bije na głowę wszystkie inne serie międzynarodowe zarówno moto jak i auto. Nie bez przyczyny producenci MGP na razie olewają WSBK.

        Jeżeli pozwolimy na nieograniczony wyścig zbrojeń, to nikt tego nie wytrzyma. Fabryki będzie stać na przygotowanie 2 motocykli w topowej specyfikacji, a satelici dostaną zeszłoroczne graty, wolniejsze o 2 sekundy. A CRT żeby za nimi nadążyć musiałyby chyba być o połowę lżejsze. Zresztą, idea CRT nie do końca mi się podoba ale to już temat na inne rozważania…

  5. Póki co WSBK ma jeszcze więcej marek niż MotoGP, ale to się szybko zmienia: brak fabrycznego Ducati ( na ile? ), Yamaha się wycofała, BMW celuje wyżej, jedynie Kawasaki w pełni skupione na tej serii ( z jasno postawionymi celami przez dyrekcję i Ichiro Yodę ).

    Umowa Dorny z resztą już wygasła, więc mogą wprowadzić co im się podoba, nic nie dadzą sprzeciwy MSMA.

    Na WSBK też narzekają, też jest wiele zastrzeżeń do Flamminiego. Dla satelickich zespołów i tak największą różnicę będzie robić software, nie hardware ( przemiany ostatnich lat ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
195 zapytań w 1,364 sek