Home / MotoGP / Dwie dzikie karty na amerykańskie GP sezonu 2013

Dwie dzikie karty na amerykańskie GP sezonu 2013

Jak wiadomo, w nadchodzącym sezonie 2013 zawodnicy klasy MotoGP wezmą udział w trzech rundach w Stanach Zjednoczonych. Już teraz wiadomo, że dwa zespoły zdecydowały się startować w tych zmaganiach z dzikimi kartami.

W przeciwieństwie do lat poprzednich, gdy kierowcy klasy królewskiej Motocyklowych Mistrzostw Świata startowali na Laguna Seca i Inianapolis, tym razem dołożono im do kalendarza jeszcze jedne amerykańskie zmagania. Na otworzonym niedawno obiekcie Austin w Teksasie rozegrane zostanie drugie Grand Prix przyszłego sezonu.

Zespół Attack Performance Racing zdecydował się, że wystartuje z dzikimi kartami podczas wszystkich tych trzech rund. Ekipa ta startowała już w ten sposób w minionym cyklu zmagań, gdy to reprezentował go Steve Rapp. I choć w Kalifornii nie zakwalifikował się do wyścigu (z powodu problemów z motocyklem), o tyle już na Indianapolis Motor Speedway sztuka ta się udała, a w niedzielnych zmaganiach zdobył on nawet dwa punkty.

To zapewne sprawiło, że w przyszłym roku ponownie w stawce ujrzymy maszynę z ramą CNC i jednostką napędową z Kawasaki ZX-RR, startującą oczywiście pod szyldem CRT. Szef zespołu APR – Richard Stanboli nie ogłosił jednak, kto reprezentować będzie jego barwy.

Na podobny ruch jak ekipa Attack Performance Racing, zdecydował się także team GPTech, który to także mogliśmy oglądać w stawce w sezonie 2012. Wówczas to na motocyklu z ramą BCL i silnikiem Suzuki wystartował Aaron Yates. Amerykanin zdobył w GP Indianapolis szesnastą pozycję, ale debiut i tak zaliczono jako udany. Nie wiadomo jednak, kto wystartuje w barwach tej ekipy w trzech amerykańskich rundach w 2013 roku.

 

AUTOR: nelka-23

Zainteresowana wszelkiego rodzaju sportami motorowymi, głównie MotoGP, WSBK oraz F1. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Z portalem MOTOGP.PL związana od maja 2006 roku, od 2012 współpracująca z zespołem LCR Honda startującym w MotoGP.

komentarze 2

  1. Tak sobie myślę…

    Można mówić, że CRT to największa pomyłka MotoGP, ale z drugiej strony patrząc na Steve’a Rappa czy Aarona Yatesa, którzy po obczajeniu zasady CRT zdecydowali się sami stworzyć takowe maszyny w oparciu o seryjny silnik, może jednak to nie do końca taki głupi pomysł. Chyba można zrobić taką maszynę CRT i ewentualnie stuningować jej silnik (bez jakiegoś N2O, rzecz jasna) do tego stopnia, żeby osiągami nie ustępowała prototypom…

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
58 zapytań w 0,752 sek