Home / MotoGP / Johann Zarco najlepszym kierowcą zespołu niezależnego

Johann Zarco najlepszym kierowcą zespołu niezależnego

Johann Zarco, zawodnik Monster Yamahy Tech 3, podczas wyścigu na malezyjskim obiekcie Sepang wywalczył swoje drugie podium w debiutanckim sezonie w klasie królewskiej. To jednak nie jedyny sukces odniesiony podczas zeszłoniedzielnej rundy – Francuz uzyskał również tytuł najlepszego kierowcy zespołu niezależnego.

Zarco wystartował z drugiego pola startowego. Już na początku wyścigu przewodził stawce. „Pomyślałem sobie, że mogę wygrać tę rundę. Byłem zadowolony ze startu, był całkiem niezły, również Lorenzo dobrze wystartował, ale Marc (Marquez) zahamował o wiele za późno, w wyniku czego obaj pojechali za szeroko – ja byłem po wewnętrznej i objąłem prowadzenie w wyścigu.” – powiedział 27–latek.

Jego dominacja trwała przez kilka pierwszych okrążeń, później został dogoniony przez Jorge Lorenzo oraz Andreę Dovizioso. Obaj kierowcy fabrycznego zespołu Ducati zdołali go wyprzedzić. „Nie jechałem tak szybko jak na jednym z okrążeń, które wykręciłem podczas piątkowych treningów – mimo wszystko to tempo wystarczyło, bym mógł utrzymać się na pierwszej pozycji i mieć małą przewagę. Skupiłem się na tym, by jechać najlepiej, jak potrafię. Gdy mnie dogonili (Lorenzo i Dovizioso), spodziewałem się, że będę w stanie z nimi walczyć – Lorenzo wyprzedził mnie w zakręcie nr 9, a po prostej, w zakręcie nr 14, zrobił to Dovi.” – dodał Zarco.

Francuski zawodnik próbował utrzymać tempo prowadzącej dwójki, jednak ostatecznie zdecydował się na spokojniejszą jazdę po tym, jak dwukrotnie utracił przyczepność tylnej opony. „Kiedy 2 razy straciłem przyczepność tylnej opony, próbując za nimi podążać, powiedziałem do siebie – nie popełnij żadnego głupiego błędu, pozostań skoncentrowany i miej nadzieję na to, że ich tempo spadnie i wtedy będziesz mógł ich dogonić.” – powiedział Zarco, który już do linii mety zdołał utrzymać trzecią lokatę.

Kliknij, aby pominąć reklamy

27-latek odniósł się również do spadku tempa, który uniemożliwił mu powrót na fotel lidera wyścigu. „Pomyślałem sobie, że może jestem w stanie walczyć i utrzymać się razem z nimi w czołówce, ale zacząłem dużo tracić na przyspieszeniu – nie sądzę, aby to była kwestia tylnej opony, ponieważ jesteśmy na limicie pod względem przyczepności i dlatego miękka mieszanka to był dobry wybór, który podjęliśmy po to, by móc utrzymać się w czołówce i prowadzić wyścig na jego otwarciu, kiedy to na samym początku były najgorsze warunki.” – dodał Francuz.

„Jednak tak się nie stało – ciągle ode mnie odjeżdżali. Wtedy Marc zmniejszył dzielący nas dystans – w tym momencie mogłem znów podkręcić tempo i utrzymać je na całkiem niezłym poziomie. Stracił (Marquez) więcej ode mnie – ukończyłem wyścig jako trzeci, z czego jestem bardzo zadowolony. Miło jest wywalczyć drugie podium. Rozpocząłem wyścig ze zwycięstwem w głowie – nie wywalczyłem go, ale cieszę się z podium i to jest cudowne.”

Na Phillip Island Zarco uzyskał tytuł debiutanta roku. Francuz powiedział również, w kim widział największych rywali w rywalizacji o tę nagrodę. „Pierwszym celem na początku sezonu było to, aby zostać debiutantem sezonu, ponieważ mój kolega zespołowy (Jonas Folger) jest mocny tak, jak my. Wiedzieliśmy również, że Alex (Rins) wraz z Suzuki może być konkurencyjny, jednak doznał on kontuzji na pierwszych testach i miał trudny sezon.”

Kolejnym trofeum, które padło łupem Francuza, jest tytuł najlepszego zawodnika zespołu niezależnego. Zarco cieszy się, że uzyskał je jeszcze przed końcem tego sezonu. Podkreśla również to, że razem z zespołem zebrali w tym roku sporo wartościowego doświadczenia, a ich współpraca stała się efektywniejsza.

„W pierwszych wyścigach walka o to, abym został najlepszym zawodnikiem zespołu niezależnego, szła mi nieźle – cieszę się, że ten tytuł został już potwierdzony jeszcze przed naszą podróżą do Walencji – możemy się z tego powodu cieszyć z zespołem, ponieważ sporo urośliśmy. Rozumiem już znacznie więcej rzeczy, dotyczących mojego motocykla, i mogę przekazywać zespołowi odpowiednie informacje – razem zrobiliśmy spore postępy.” – zakończył Zarco.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: crash.net

AUTOR: Marta Stachura

komentarzy 8

  1. Bardzo ciekawy jestem jego kolejnego sezonu, w Walencji podczas testów się przekonamy, na co go stać, trzymam kciuki, żeby m.in. u siebie we Francji powtórzył sukces.

  2. Pytanie jaka m1 bedzie jezdzil w przyszlym roku. Jesli tegoroczna I bedzie w stanie rywalizowac z najl. To fabryki powinny zaczac sie o niego bic. A na ta chwile to dla mnie „moj czlowiek ” w stawce.
    Agresywnt, ambitny I wydaje sie skromny. Powinien zajac miejsce pedrosy vinalwsa( mniej mozliwe) lub ktores w KTM.

  3. Już przed sezonem pisałam że Zarco to mój „czarny koń” i nie zawiodłam się. I zgadzam się z wpisem sWojtasa że jeśli w przyszłym sezonie na tegorocznej m1 osiągnie nie mniej niż w tym sezonie na ubiegłorocznej m1 to powiem wtedy krótko : wstydźcie się Vale i Maverick. Ale do tego jeszcze całkiem długa droga. Bardzo cieszy natomiast fakt że „prywatny” zawodnik może namieszać „fabrykom” ( w zeszłym roku udawało się to dość często CC i MV). Troszkę zawiodłam się na Iannone – myślałam że lepiej mu pójdzie w Suzuki. Cieszyła też postawa Petruxa choć na suchym było raczej przeciętnie i nie wiem czy jest on wszechstronnym talentem czy tylko uzdolnionym kierowcą na mokrym torze. Zarco pokazał klasę w każdych warunkach i właśnie tacy zawodnicy są przyszłością MGP – w przyszłym sezonie liczę na Franco.

    • Oczywiście przykład MV jako „prywatnego” zawodnika jest pomyłką z mojej strony. Sorry. To emocje :-)) Chodziło mi o to że podoba mi się iż młody i „świeży w MGP” MV potrafił namieszać „starym” zawodnikom w zespole który po długiej przerwie powraca do MGP.

    • jeszcze chyba tego nigdzie nie pisałem, ale wydaje mi się (z dużym naciskiem na słowo wydaje mi się), że forma obecnej M1 to Vale, który namieszał w formie obecnego modelu. Pamiętam testy, jakie MV robił czasy, jak się czuł na moto i co twierdził. Później, na początku sezonu mięli odmienne zdanie co do tego, w którą stronę chcą iść z rozwojem motocykla… wydaje mi się, że wybrali drogę wyznaczoną przez Vale, gdyż ten notował dużo gorsze czasy na starym „podwoziu”, „wersji”, czy jak to nazwać, niż na nowym, który bardziej pasował Vale, a MV narzekał na brak przyczepności i brak dobrego czucia motocykla. Dziwnym trafem, jak zaczęły się pojawiać deszczowe sesje, M1 traciła do reszty stawki.
      Ot taka teoria spiskowa.
      Co do mistrza Zarco, to moim zdaniem, jak dostaną m1 2017 i faktycznie będzie to motocykl odstający możliwościami od m1 2016, to powinien pozostać przy m1 2016. Z drugiej strony przy którejś rundzie „wydaje mi się”, że Zarco startował maszyną z 2017 roku, a jeżeli teraz jechał na maszynie z 2017 to nie mam pytań.

      • W międzyczasie też Michelin zmienił opony, które wcześniej bardziej pasowały Vinalesowi, z tego co pamiętam.
        Także wystarczy znowu jakaś zmiana ich konstrukcji, a nie zdziwiłbym się jak Vinales z Marquezem zamienią się miejscami.

  4. Tak zgadzam sie powinien isc za Pedrosiatko :)

    Z Markiem bylby niezly duet z nich :)

  5. Zarco zdobył tzw. „małego majstra” :D :D :D Angaż takich zawodników w stawce motogp cieszy, ciekawe jakby sobie poradził na fabrycznej maszynie… dowiemy się tego pewnie prędzej czy później ;)

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
49 zapytań w 0,947 sek