Home / MotoGP / Redding zignorował team orders Ducati

Redding zignorował team orders Ducati

Scott Redding przyznał się po wyścigu o GP Australii, że nie zastosował się do poleceń zespołowych ze strony Pramac Ducati. Satelicka stajnia, której barw do końca roku broni brytyjski zawodnik, zalecała mu przepuszczenie Andrei Dovizioso tak, aby Włoch zdobył jak najwięcej punktów. To był fatalny weekend dla całego producenta Ducati i może okazać się, że dwa stracone na finiszu punkty będa dla Doviego bardzo istotne.

#04 przegrał w ostatnim zakręcie z Danim Pedrosą i Scottem Reddingiem, zdobywając jedynie trzy oczka, przy 25 dla Marka Marqueza. Teraz to Hiszpan jest zdecydowanym faworytem do mistrzostwa, które może zapewnić sobie już w niedzielę. Redding nie ma wyrzutów sumienia, że nie posłuchał team orders.

„Walczyłem tak samo z Pedrosą, jak i z Dovim. Nie zamierzałem wszystkiego poświęcać, gdy chodziło tylko o kilka punktów. Miałem kilka gównianych tygodni. Mogłem przynajmniej podnieść swoją pewność siebie w tym wyścigu. To nie była walka o podium.” – powiedział. „Ludzie na padoku wątpią we mnie każdego dnia, więc kiedy tylko mam szansę na pokazanie swoich umiejętności, to robię to.”

Kliknij, aby pominąć reklamy

Redding kończy swój okres z Pramac Ducati i za rok będzie zawodnikiem fabrycznym Aprilii. To ryzykowny krok, ale być może pozwoli odbudować się motocykliście, który stawał już na podium MotoGP. Ostatnie tygodnie były jednak dla Reddinga bardzo trudne.

„Podczas wyścigu dostałem wiadomość: „przepuść Doviego”, i zrobiłem to – puściłem go. Ale kiedy kogoś doganiasz i jesteś dużo mocniejszy, co innego możesz zrobić? Muszę myśleć także o mojej karierze, być może zrobiłbym inaczej, gdyby chodziło o miejsca na podium. Ale nie zamierzam teraz zarywać nocy myśląc o jednym punkcie. Przez wiele tygodni miałem problemy i tak naprawdę w ogóle mi nie pomagali. W tej sytuacji musiałem myśleć o sobie.” – dodał.

Co ciekawe, samo Ducati umniejszyło znaczenie tego, co stało się w Australii. Szef Francesco Guidotti z Pramac Ducati przyznał, że jego zawodnik nie miał obowiązku zastosowania się do polecenia. Najważniejsze było, aby nie popełnić błędu i nie przeszkodzić Dovizioso. „Ducati nie prosiło nas, by pomagać, a po prostu nie robić żadnych pomyłek, nie zamieszać Doviego w upadek czy incydent. Scott mógł co prawda pozostać z tyłu, ale kiedy zaangażował się w to jeszcze inny zawodnik (Pedrosa), musiał to przekalkulować.” – powiedział Guidotti.

Kliknij, aby pominąć reklamy

Źródło: motorcyclenews.com

Czy Redding powinien wyprzedzać Dovizioso w ostatnim zakręcie?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

 

AUTOR: sdnowy

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 18

  1. No to po Reddingu. Doceniam to co zrobił (że nie uległ presji) ale z drugiej strony jak teraz wygląda w oczach pozostałych teamów. Można by powiedzieć że „zdradził” team i ustalenia przed wyścigowe. Kiedyś jeden zawodnik z Węgier w klasie 125cm3 zachował się podobnie w stosunku do Miki Kalio i wówczas właśnie ten punkt czy dwa punkty zabrakło Kalio do MŚ. Zgadza się że Redding nie musi pracować na sukces Doviego ale z tego co rozumiem poprosiło go o to Ducati. I tu jest właśnie zgrzyt. Co teraz pomyśli sobie Aprilla. Czy takiemu zawodnikowi można zaufać ?
    Redding nie jest żadnym kluczowym zawodnikiem który może przebierać w ofertach i jeśli chce jeszcze trochę pojeździć w MotoGP (pomimo braku wyników) to dobrze by było gdyby chociaż był lojalny. Nie dziwię się że jak twierdzi „Przez wiele tygodni miałem problemy i tak naprawdę w ogóle mi nie pomagali…”
    Jakoś Petrux nie marudzi. Może w pierwszej kolejności pomaga się temu zawodnikowi w teamie który jest wyżej w generalce ? Szkoda mi Aprilli bo Redding to zawodnik średni i myślę że w Aprilli to się nie zmieni.

    • Trochę Sama Lowesa słychać w tych tłumaczeniach :) Petrux sobie zapracował na swoją pozycję w zespole w zeszłym sezonie.

    • Na pewno chodzi o Gábora Talmácsi i o 5 punktów straty Kallio do Toma Lüthiego. :-)
      Talmácsi po wszystkim z hukiem wyleciał ze stajni KTM za swoją niesubordynację w 2005 r., ale w 2007 r. sięgnął po tytuł razem z Aprilią. :-)

      • Wy serio pamiętacie takie rzeczy? :O Talmacsi jeździł w 125 jakoś ze sto lat temu… Swoją drogą, Węgrzy mieli znakomitego zawodnika… Szkoda, że wyżej mu się nie udało, chyba za szybko wskoczył do MotoGP. W zasadzie zrobiono z nim to, co z Millerem, tyle że bez okresu ochronnego. Potem zrobił przesiadkę na rajdy samochodowe z tego co pamiętam, jeździł w mistrzostwach Europy. W sumie nie wiem czemu – w ekstremalnie licznej wtedy klasie Moto2 w pierwszym roku zajął szóste miejsce. Jeśli to był słaby wynik to ja nie wiem…

      • Ja oglądałem archiwalne nagrania i trochę znam historię wyścigów xD Natomiast Kasia, moja portalowa dziewczyna, oglądała wyścigi zamiast Dobranocki ;)
        Inne świeże przykłady to rok 2014: Guintoli-Melandri (tutaj było w porządku, choć Francuz nie życzył sobie pomocy Włocha) i Baz-Sykes (Tu Anglik, po utracie mistrzostwa był nieziemsko wkurzony i jego mina mówi wszystko xD http://img.speedweek.com/i/6/673f86fe90bc4abeaf90f36f31de3dfe.jpg?preset=i750)

      • Ciekawe jak Sykes się czuł, kiedy go Rea przepuszczał tuż przed metą, żeby zdobył wicemistrza… w 2016? Swoją drogą Rea zrobił wtedy wszystko, żeby było wiadomo, że przepuszcza XD

      • Tak tak chodziło mi o Talmacsi który wyprzedził z tego co pamiętam Kalio tuż przed linią mety. A te dobranocki to było miłe z Twojej strony :-))

      • :*
        Gábor pewnie nie miał „zaplecza sponsorowego” na frycowe i zbliżał się wtedy do 30-tki, a nie każdy jest Thomasem Lüthim :(
        A Tom z Johnnym nabrali wody w usta albo wypowiadali bardzo parlamentarnie. xD Na podium wyglądało to poprawnie: http://img.speedweek.com/i/b/b10824d32229486d8e8848148c2450d4.jpg?preset=i750 :D

      • @einarmschwinge – czy na pewno wszystko było dobrze na linii Guintoli-Melandri? Z tego co pamiętam, to w drugim wyścigu na Magny-Cours Marco w końcu olał te smutne buźki wysyłane mu na pitboardach :D

      • @polerst Pamiętam! :D Melandri był wtedy szybszy od Sylvaina i nie chciał tracić czasu. Chodziło mi raczej o to, że sam Guintoli nie oczekiwał pomocy i nie miał Marco za złe tej niesubordynacji i panowie po dżentelmeńsku podali sobie ręce (albo jak kto woli, przybili sztamę :D) A to że Włoch dostał ziębę od Albesiano po wyścigu, to inna bajka xD Z resztą sam Sylvain rozmawiał z Marco o tym, żeby nikt z nich nie stosował się do team orders i wygrał lepszy, a to już postawa godna uznania dla Mistrza Świata, prawda? :D
        Natomiast Baz w pierwszym wyścigu w Katarze tak samo jak Melandri na Magny-Cours miał lepsze tempo od kolegi zespołowego. Różnica polega na tym, że Sylvain przyjął to godnie, a Sykes (patrz na zdjęcie z mojego komentarza wyżej :D ) był masakrycznie wkurzony, na Twitterze wylał wiadro krytyki na Lorisa i po wszystkim nawet nie chciał z nim gadać. Nie zdziwiłbym się, gdyby od listopada 2014 do dziś nie zamienili ze sobą ani słowa xD

      • Dlatego w pełni popieram taki sposób oddania pozycji Sykesowi przez Johnny’ego ostatnio w Katarze, w końcu Tom ma to, czego oczekiwał – a i teraz mamy remis w walce o wicemistrzostwo, także powtórka z rozrywki? xD

      • Talmacsi do MotoGp dostał się dzięki pieniądzom MOLa. Scot Honda potrzebowała pieniędzy więc Gabor dostał drugi motocykl Takahashiego.
        Jako że mieli tylko po jednym motocyklu, to jasne się stało że kogoś trzeba będzie zwolnić. Padło na Yukiego bo… i tu wracamy do kasy.
        Bez kasy z MOLa to Scot pewnie nie dokończyłby sezonu.
        Z kolei Talmacsi pożarł się z Asparem w 250cc, więc chętnie przeskoczył do MotoGp, ale to od początku była nie jego liga.
        Dlatego nie porównywałbym jego przygody z sytuacją Millera.

        A co do świństw robionych kolegom z zespołu podczas walki o mistrzostwo, to i tak nikt nie ma startu do Capirossiego:)

    • Aprilia póki co nie ma jeszcze satelit, także mogą spać spokojnie ;)

      Pozdrawiam,

  2. No ale przecież Redding puścił Dovizioso.
    Dopiero jak się okazało że może go dogonić i wyprzedzić, to to zrobił.
    No a jeśli Ducati przegra o te kilka punktów, to wróci do nich to, jak się zachowali w 2007 wobec Barrosa.

  3. Kasia czytając twój wpis mam wrażenie że najlepiej było by spalić Reddinga na stosie za to że był szybszy od #04 doviego :) tym tokiem rozumowania to Yamaha również powinna skarcic Zarco że walczył z fabrycznymi zawodnikami zamiast pozwolić im walczyć tylko z MM? Według mnie to są wyścigi a nie walka o miejsce do siedzenia w autobusie gdzie powinno się ustąpić miejsca starszej osobie.

  4. A mnie się wydaje, że Redding ma już zwyczajnie na to wywalone. Co go obchodzą team orders zespołu, dla którego jedzie ostatnie dwa wyścigi? Co z tego, że zostanie skarcony przez Ducati? Nie dostanie już żadnych nowych części czy żadnego wsparcia? W tym momencie, to już chyba nie ma większego znaczenia. A przechodzi do Aprilli, teamu, który pokazał już w tym sezonie, że sentymenty czy lojalność to nie jest ich mocna strona. Zresztą, Redding na mnie zawsze sprawiał wrażenie zawodnika, który ogólnie niewiele myśli o innych.

  5. He he, już pod opisem wyścigu pisałem że Redding po prostu zemscił się na Ducati :). Śmieszne jest w tym to że akurat padło na Reddinga – bo przecież i Lorenzo i Petrux na milion procent nie tylko puściliby Doviego ale jeszcze blokowali Pedrosę…
    No ale trafiło na Reddinga, taka sytuacja :)

  6. No to Redding z tytułem „Barrosa Mugello 2007”? Mimo że ogromnie liczę na Doviego w walce o mistrzostwo świata, tak Redding nie powinien celowo przepuszczać Włocha i dobrze zrobił, pojechał swoje.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
56 zapytań w 2,948 sek