Home / Inne / AMA Supercross FIM World Championships – Relacja z rundy 12 (Toronto).

AMA Supercross FIM World Championships – Relacja z rundy 12 (Toronto).

Stewart – wyeliminowany. Na dzień przed wyścigiem świat obiegła informacja, że „Bubba” nie weźmie udziału podczas eventu w Kanadzie. Tym samym kolejny z wielkich zasiadł na „szpitalnej pryczy”. Ostatni z największych, którzy pozostali w grze – Ryan Villopoto – nie traci czasu, by opłakiwać poległych i… zwycięża po raz kolejny!

 

23 marca – po długim milczeniu – do mediów trafiła informacja, że numer #7 nie wystąpi w Toronto na Rogers Centre, by walczyć o punkty w serii AMA FIM Supercross 2012. Jak powiedział właściciel zespołu JGR MX, Coy Gibas:

 

Wypadki w tym sporcie się zdarzają. Bezpieczeństwo naszych zawodników jest priorytetowe i dlatego chcemy, by James miał czas na regenerację. Tym samym minimalizujemy ryzyko zaistnienia większych obrażeń i liczymy na jego szybki powrót na tor.”

 

Tak, to prawda – „wypadki się zdarzają”. Wiedzą już o tym m.in. Chad Reed i Ryan Dungey – dwóch z czterech riderów, którzy zaciekle walczą/walczyli o tytuł Mistrza AMA Supercrossu. Trzecim z nich jest właśnie James Stewart. Na polu bitwy pozostał więc już tylko… Ryan Villopoto. Największymi rywalami dla ridera zespołu Kawasaki stali się teraz Justin Brayton i Kevin Windham – oboje dosiadający sprzętów Hondy.

 

Klasa 250 EAST:

Duża niespodzianką okazał się w pierwszym biegu eliminacyjnym Malcolm Stewart, który zdołał zakończyć bieg na drugiej pozycji, spychając tym samym Kena Roczena (który po starcie był drugi) na trzecią lokatę. Holeshota trafił zaś do Justina Barcii i to właśnie ten rider przejechał 6. okrążeń najszybciej ze wszystkich, co zapewniło mu pierwsze miejsce na mecie. Alex Martin zacumował jako czwarty.

 

Holeshotterem biegu No2. o mały włos nie został Blake Bagget, ale uprzedził go w tym Darryn Durham. I mówiąc najprościej, zdołał utrzymać tę pozycję, dzięki czemu wygrał bieg. Blake Wharton na swojej Suzuki RM-Z 250 był drugi ze stratą 0.510s.do Darryna. Bagget wylądował na trójce, a Shaw Rife na czwórce.

 

Bieg główny:

Tor w Toronto był znakomicie przygotowany, czego potwierdzeniem była epicka rywalizacja w biegu głównym klasy 250. Długa, (nawet bardzo długa!) i szeroka prosta, podczas 12 rundy z cyklu była swoistego rodzaju sprawdzianem na sprint do pierwszego, równie szerokiego, szybkiego nawrotu, którego wyprofilowanie wybijało wjeżdżających w niego riderów z naprawdę sporą prędkością. I gdy bramki opadały rozpoczęła się prawdziwa inwazja rozwścieczonych 250 na ten nawrót. Najszybciej znalazł się tam Justin Barcia, który na swe lasso po raz kolejny złapał holeshota. Ale…ale długo nie cieszył się prowadzeniem, bo Ken Roczen wybrał inny sposób na pokonanie pierwszej sekcji hopek, dzięki czemu przeleciał przez nie z niesamowitą energią – wyprzedzając Barcię i wychodząc z drugiego korneru jako lider wyścigu. Drugie okrążenie powitał więc jako pierwszy. Barcia walczył, ale był drugi. Darryn Durham trzeci. Malcolm Stewart, który odnotował wspomniany już wcześniej dobry start w eliminacjach, teraz wylądował poza torem. Szybko jednak na niego powrócił – tyle że na 19. miejscu.

 

Przewaga Roczena rosła i narzucane przez niego tempo także. Trzecie okrążenie przyniosło jednak… „KONTAKT”! Drugi korner na Rogers Centre jadący z numerem #70 Roczen chciał pokonać po zewnętrznej. Barcia zaś po wewnętrznej. Kroc pobudzony świetnym przejazdem 2 z 15 okrążeń stracił na chwilę czujność i agresywnym ruchem kierownicy wjechał prosto pod koło Barcii, który uderzając w niego (w cale nie tak mocno) wybił go z toru jazdy. Niemiec utrzymał w prawdzie panowanie nad motocyklem i nie wyleciał z track’u, ale stracił cenną sekundę, którą wykorzystał rider Hondy. Barcia pierwszy! Wybity z rytmu zawodnik KTM musiał się nieźle nagimnastykować, by nie dać się wyprzedzić Durhamowi i Whartonowi, którzy prowadzili ze sobą bój o miejsce trzecie. A bój ten był zacięty i przeniósł się także na okrążenie czwarte. Mało brakło i Wharton albo by wyprzedził Durhama, albo obaj panowie wylądowaliby na glebie. Nagle, ku zdziwieniu walczących, z nikąd pojawił się Alex Martin i w fantastycznym stylu wyprzedził i Whartona i Durham, bo „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”.

 

Ale nie do końca… Bo dopiero fakt włączenia się do gry Martina przyniósł niesamowite piekło. Trzech riderów jadących ramię w ramię, na przemian się wysuwających na czoło, walczyło o trzecią lokatę. Coś niezwykłego!

 

Okrążenie piąte przyniosło już lekkie ochłodzenie tych relacji i Durham odzyskał swoje trzecie miejsce, Wharton wrócił na czwarte, a Martin – na piąte.

 

Nim skończyłem tę myśl, napięcie znów podskoczyło! Niespodziewanie Durham zalicza glebę na jednym z nawrotów, pod koniec piątego „lapsu”. Niegroźny upadek mógł skończyć się groźnie, bo mało brakło i Wharton najechałby na głowę leżącego ridera Monster Energy Pro Circuit Kawasaki.

 

Barcia, Roczen, Wharton, Martin i Bowers – tak na okrążeniu szóstym prezentowała się pierwsza piątka. Durham spadł na miejsce 9. Za nim byli Lemoine oraz Baggett. Mimo rosnącej przewagi Barcii to i on zaliczyłby glebę. Na sekcji whoopsów Justin stracił swój rytm, ale zdołał pokonać odcinek i wyjść z tego cało. Chwilę później żółta flaga nakazała zachować ostrożność wszystkim riderom, a powodem jej ukazania był wypadek z udziałem Bowersa i Alexa Martina, w skutek którego Martin wyleciał poza tor.

 

Dalej obyło się już bez większych niespodzianek i w końcu na głównym zegarze wybiła „piętnastka”, czyli liczba sygnalizująca ostatnie okrążenie. Bez zmian na prowadzeniu pozostawał Barcia. Chwilę za nim był Roczen i Wharton. Jake Canada czwarty, Durham piąty, a Martin szósty. W takiej kolejności chłopcy wlecieli na metę i zakończyli swoje szóste starcie jako formacja EAST.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Bm54PWnMBT4[/youtube]

Klasa 450 Supercross:

Poziom emocji w tej klasie lekko opadł. Nie prędko bowiem zobaczymy pojedynki Reeda ze Stewartem oraz z Dungeyem. No cóż – supercross, to nie gra w golfa (nie mam oczywiście żadnych obiekcji do tego sportu jak i samych golfistów) i wypadki są tu na porządku dziennym…

 

Przejdźmy jednak do rywalizacji, którą po pięknym starcie i zdobyciu holeshota, otwarł Justin Brayton. Wojowniczy Villopoto ustawił się zaraz za jego plecami i od początku wyglądał na takiego, który nie lubi przyglądać się komuś będąc – „ZA NIM”. Davi Millaps trzeci, za nim Weimer, Windham i Musquin. Na atak Ryana V. nie trzeba było długo czekać. Czerwona tablica z numerem #1 agresywnie, ale rzeczowo przejęła pozycję Braytona, na jednym z nawrotów. Od tej chwili, przez następne… 19 okrążeń, liderem był Villopoto! Zamach na Braytonie o mały włos się nie zemścił na riderze Monster Energy Kawasaki, bo na następnym okrążeniu, na sekcji whoopsów, Ryan w sposób identyczny, co Barcia w Lites 250, stracił rytm i był bliski zaliczenia gleby. Zdołał się jednak wybronić i mknąć dalej…do mety.

 

Za jego plecami toczyła się z kolei bitwa między Millsapsem broniącym miejsca trzeciego i Jakem Weimerem. Niestety Davi nie zdołał utrzymać tego ataku i oddał swoją lokatę na rzecz Jake’a. Metcalfe przejął natomiast „ósemkę”, którą obstawiał Musquin. Millsaps ciągle spadał, bo na 10. okrążeniu zainteresował się nim Kevin Windham i jego Honda. Po krótkim pojedynku odstawił on Millsapsa zbliżając się tym samym do pierwszej trójki.

 

Na pięć okrążeń do końca biegu staje się rzecz dość dziwna, bowiem Jake Weimer wyjeżdza z toru. Po czym jakby nigdy nic, wraca na niego i wraca tym samym do batalii. Kosztowało go to jednak utratę trzeciej pozycji, którą zajął teraz Kevin Windham. Davi Millsaps awansował na czwartą, a Weimer był piąty. Villopoto nie przejmując się niczym pokonywał kolejne pętle na Rogers Centre. Jego przewaga rosła. W końcu Ryan zamknął licznik okrążeń i przekroczył linię ostatniego z nich. Wygrywa! Chwilę po nim zjawił się i Justin Brayton, następnie Kevin Windham. Davi Millsaps zarejestrował się jako czwarty, a Weimer, który mógł być trzeci – był piąty. Marvin Musquin odbił się od dna i zdołał ukończyć wyścig na szóstce.

 

12 z 17 rund dobiegła końca. Jej królem w klasie Supercross został Villopoto, który zdominował wyścig – to nie ulega wątpliwości. Ale czy wyścigowi nie brakowało…emocji? Czy nie było zbyt spokojnie? Sądzę, że właśnie tak było i że tym razem więcej wrażeń dostarczyli chłopcy z klasy Lites, których jeszcze młodzieńcza burza hormonów, znalazła swój upust właśnie w Toronto. Co czeka nas w najbliższy weekend w Houston? Czy któryś z „wielkich” powróci, by podsycić ogień w ekipie 450? Miejmy nadzieję, że tak…

 

Klasyfikacja generalna: Klasy Lites 250 (EAST) – po 6 rundach:

1. Justin Barcia (Honda) – 145 pkt.

2. Blake Wharton (Suzuki) – 117 pkt.

3. Darryn Durham (Kawasaki) – 114 pkt.

4. Ken Roczen (KTM) – 102 pkt.

5. Jake Canada (Honda) – 90 pkt.

6. Blake Baggett (Kawasaki) – 86 pkt.

 

Klasyfikacja generalna – Klasa Supercross 450 (po 12 rundach).

1. Ryan Villopoto (Kawasaki) – 271 pkt.

2. Ryan Dungey (KTM) – 192 pkt.

3. James Stewart (Yamaha) – 177 pkt.

4. Davi Millsaps (Yamaha) – 169 pkt.

5. Kevin Windham (Honda) – 166 pkt.

6. Justin Brayton (Honda) – 165 pkt.

fot. Frank Hoppen

AUTOR: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
167 zapytań w 0,521 sek