Marini trafiony w klatkę piersiową. „Mogło być znacznie gorzej”
Luca Marini został uderzony w klatkę piersiową przez oderwany element motocykla podczas GP Austrii. Zawodnik Hondy podejrzewa, że było to skrzydło Yamahy Fabio Quartararo. Mimo bólu kontynuował jazdę i ukończył wyścig na 14. miejscu.
„Myślę, że było to skrzydło Quartararo, bo zobaczyłem niebieski fragment, który uderzył mnie podczas hamowania do czwartego zakrętu. Nie wiem, czy miał z kimś kontakt na prostej między trzecim a czwartym zakrętem. Zobaczyłem skrzydło, próbowałem go uniknąć, ale trafiło mnie tutaj [w klatkę piersiową]. Przez te dwa zakręty bardzo mnie bolało. Potem próbowałem o tym zapomnieć i ponownie skupić się na jeździe” – relacjonował Luca Marini.
Luca Marini ruszał z 15. pola i przez znaczną część wyścigu jechał poza punktowaną piętnastką. Na 21. okrążeniu wyprzedził Fabio Quartararo, a w końcówce poradził sobie także z Diogo Moreirą. Metę przekroczył na 14. miejscu, około sekundy za zastępującym Joana Mira Takaakim Nakagamim i sześć sekund za najlepszym z zawodników Hondy, Johannem Zarco.
Włoch przyznał, że tylna opona Michelina o sztywniejszej konstrukcji, przygotowana na Red Bull Ring, wyjątkowo utrudniała mu zadanie. „Bardzo męczyłem się z tą tylną oponą. Miałem ogromne problemy z jej temperaturą i bardzo dużo uślizgów. Nie mogę już zrobić więcej, bo nie otwieram gazu, ustawiam motocykl całkowicie pionowo, nie korzystam z urządzenia [do obniżania motocykla] i staram się utrzymywać temperaturę na jak najniższym poziomie. Ale nawet w ten sposób mam o 20 stopni więcej niż pozostali zawodnicy Hondy, więc naprawdę tego nie rozumiem. Oczywiście, może to dlatego, że jestem wysoki i ważę więcej od innych, ale *****, to były naprawdę trudne sobota i niedziela. Nie spodziewałem się, że aż tak” – powiedział Luca Marini.
Źródło: motorsport.com



