Home / WSBK / Honda w WSBK na zakręcie. Koniec współpracy z Ten Kate?

Honda w WSBK na zakręcie. Koniec współpracy z Ten Kate?

Nie wiadomo, co z przyszłością Red Bull Hondy w World Superbike. W programie ekipy, prowadzonej przez holenderski utytułowany zespół Ten Kate, nie ma odbywania testów w Aragonii w listopadzie, toczą się natomiast rozmowy z potencjalnymi kandydatami do szefowania zespołowi.

Na razie pewne jest tylko tyle, że kontrakt na przyszły rok ma Leon Camier. Brytyjczyk, który w WSBK wyrobił sobie opinię bardzo solidnego zawodnika, nie „zbawił” zespołu i nie stanął na podium, ale na przeszkodzie stanęła mu poważna kontuzja po bardzo obiecującym początku sezonu, która wykluczyła go z trzech rund. Efekty są takie, że Honda zakończyła rok bez choćby miejsca na podium. Ostatni sukces Honda zanotowała z Nickym Haydenem.

O drugim zawodniku fabrycznym – Jake’u Gagne i reprezentancie prywatnej ekipy Triple M PJ Jacobsenie nie ma co mówić – obaj Amerykanie ledwie dawali radę punktować, zresztą Jacobsen stracił posadę jeszcze przed rundą w Magny Cours. Efekt jest taki, że nie wiadomo, kto mógłby jeździć w zespole za rok. Póki co nie wiadomo nawet, kto miałby go prowadzić.

Kliknij, aby pominąć reklamy

W ostatnich dniach pojawiły się pogłoski, że w Hondzie może zajść duża restrukturyzacja. W rundzie w Portugalii w garażach zespołu obecna była Midori Moriwaki, zarządzająca obecnie związaną z Hondą marką wyścigową Moriwaki, niegdyś budującą motocykle w grand prix. Również w Katarze obecni byli przedstawiciele zespołu, co spotęgowało plotki, że to ta ekipa miałaby przejąć cały program Hondy – która i tak nie angażuje się bezpośrednio w WSBK. Zresztą podobnie robi np. Yamaha, mając od tego europejski oddział.

Kilka dni temu wywiadu udzielił szef zespołu Althea Racing, który w sezonie 2018 korzystał z motocykli BMW. Genesio Bevilacquq przyznał, że świetnie zna się z Midori Moriwaki i gdyby zaszła taka potrzeba, może udostępnić zasoby swojego zespołu. Włoch ma już oficjalnie dość BMW, a rozmowy z Ducati stanęły w miejscu. „Od dawna przyjaźnię się z rodziną Moriwaki. Słyszałem o planach i oczywiście kontaktowałem się. Midori Moriwaki o wszystkim mi powiedziała, poszukuje logistycznego partnera dla tego projektu. Rozmawiamy o współpracy. Honda potrzebuje dobrego wyniki w WSBK. Ja jestem otwarty.”

Póki co jednak nie wiadomo, co oznaczałoby to dla współpracy Hondy z Ten Kate Racing. Zespół, który prowadziłby Bevilacqua i Moriwaki równie dobrze mógłby być podstawową ekipą Hondy w WSBK, jak i zupełnie osobną strukturą.

Źródło: bikesportnews.com, pt.motorcyclesports.net

Kliknij, aby pominąć reklamy

AUTOR: Paweł Krupka

Fan sportów motorowych każdego rodzaju - w szczególności Formuły 1, poprzez wyścigi motocyklowe, rajdy samochodowe, a na żużlu kończąc. Na portalu MOTOGP.PL pisze regularnie od 2009 roku.

komentarzy 12

  1. Ciekawe kiedy (i czy w ogóle) skończy się to balansowanie WSBK na krawędzi. Karuzela zespołów, często robiących prowizorkę (Honda, Aprilia, BMW, MVAgusta…). Nic dziwnego, że liczy się jedynie Kawasaki i Ducati, które jako jedyne wiedzą po co są w tej serii.
    Ale gdyby z tego chaosu miała się wyłonić SMR BMW (co już nastąpiło), Althea Honda i Ten Kate Aprilia/Suzuki to czemu nie.

    • Ja tam sobie wielkich nadziei nie robię co do tej serii.
      Jak dla mnie WSBK zostało skazane na porażkę w momencie przejścia na czterosuwy w GP.
      Od tego czasu, nikt to nią rządził, chyba nie wie co dalej robić.
      Jak przypomnę sobie jak wyglądała stawka Superbike w czasach walki Edwardsa z Baylissem i porównam ją z np. ostatnim GP Kataru to aż się przykro robi.

      Po nowym projekcie SMR też niczego wielkiego nie oczekuje.
      BMW lubi gdzieś wejść i po jakimś czasie znudzić się i odejść.
      Są mocni w seriach narodowych, ale tu chyba wchodzą tylko po to żeby sprawdzić jeszcze raz Reitenbergera.
      A same fabryki, po za Kawasaki, traktują tą serię jak wyścigi klasy B czy C.
      Nie ma dla mnie znaczenia kto te nowe zespoły będzie prowadził i jakie partnerstwa będą zawierane, jeśli nic się zmieni jeśli chodzi o kalendarz i zaangażowanie fabryk, to będzie to tylko pudrowanie trupa.

      • Co prawda nie pamiętam tych czasów SBK sprzed 2002 roku (no chyba że z gry komputerowej, która byla naprawdę udana!), ale SBK do roku 2014 chyba nie miala się tak źle? Ja najchętniej widziałbym zmianę cyklu WSBK na system jesień-wiosna (torów na południowej półkuli + ciepłych cały rok torów na północnej półkuli chyba również nei jest tak mało, żeby organizować wyścigi od grudnia do lutego?). A może łączyć rundy w WSBK w danym kraju z lokalnymi SBK? ;)

        Także nie wierzę, żę to falowanie zespołami się skonczy i czy to „Moriwaki/Honda” wniosłoby coś nowego do tej serii… Szkoda tylko Ten Kate, bo malowanie Red-Bullowe to był kosmos! :)

        • Oczywiście nie wierzę, że powstanie nowych zespołów cokolwiek zmieni, ale w tej beznadziei jakikolwiek ruch daje nadzieję, że ta seria może rewolucyjnie się nie odmieni, ale da szansę na przetrwanie i doczekania lepszych czasów. Akurat wtedy gdy ktoś wpadnie na pomysły, które realnie podniosą tą serię z kolan.

        • To chyba ta seria musiałaby być zabrana Dornie ;D

        • Czy ja wiem czy do 2014 nie było źle?
          Ciągłe zmiany regulaminów (ban MSMA, wymuszenie zmiany na Pirelli), raz w stronę stocków, raz w stronę prototypów jak z MotoGp – szczyt to chyba 2009, gdzie Yamaha Spiesa bardziej przypominała prototyp niż coś co możesz kupić w salonie.
          Kiedyś siłą WSBK było to że regulamin był przejrzysty i bardzo podobny jak nie identyczny, z niektórymi seriami narodowymi.
          Dzięki temu mieliśmy zawodników z dzikimi kartami którzy mogli się pokazać i powalczyć z regularnymi – Hodgson, Tamada, Byrne.
          Ich „stockowość” przekładała się także na zyski fabryk – hasło „win on sunday, sell on monday” miało wtedy rację bytu.
          BSB pokazuje że można zrobić ciekawą serię na bazie motocykli zbliżonych do tych z salonu.
          WSBK też miało taki plan, ale zdaje się że nic z tego nie wyszło.
          Po drodze był oczywiście kryzys i dziś motocykle sportowe nie sprzedają się tak dobrze jak kiedyś i to też pewnie ma wpływ na popularność i ogólną kondycję serii.

          Zgadzam się z Tobą co do systemu jesień-wiosna.
          Moim zdaniem byłaby to świetna alternatywa na puste zimowe miesiące.
          Tyle że nie widzę chęci Dorny do takich drastycznych zmian.
          Skończy się na kombinowaniu z ilością i ułożeniem wyścigów w trakcie weekendu, może kolejne roszady na polach startowych i tyle.

        • Niby była ostatnio próba „zestockowania” tych motocykli w WSBK, ale jak widać, niewiele to dało. A zwalanie winy na „brak charyzmy Jonathana Rea” to chyba tylko dowód na to, że Dorna nie ma pomysłu na tę serię, mając w portfolio MotoGP.
          Póki co nie widziałem nigdzie kalendarza WSBK na sezon 2019 – może sezon będzie odwołany, jak drugi wyścig w Katarze? ;)

          A przy okazji, czemu stało się tak, że wypolaryzował się zdecydowany lider w wyścigach motocyklowych? Te 10-15 lat temu zawodnicy z SBK mogli spokojnie rywalizować w MotoGP (a przy okazji Bayliss mógł przyjechać na Walencję, wygrać sobie wyścig MotoGP i wrócić do WSBK), a teraz, jak przechodzą do tej serii, to raczej dolna część tabeli…

  2. Może niech po prostu fabryki znikną z WorldSBK żebyśmy mieli same prywatne ekipy? Mniejsza już o to czy zaangażują się w MotoGP, ale po co nam fabryczny zespół w WorldSBK? WTCC przeszło na regulacje TCR i teraz w WTCR nie ma fabrycznych zespołów. Może w WorldSBK trochę większy ukłon zrobiliby w stronę prywatnych ekip? Niech nawet outsiderzy z regionalnych Superstocków tu jadą, żeby tylko rywalizacja odbywała się z innymi prywatnymi ekipami.

    • A jak ta regulacja działa, że żadna fabryka potajemnie się nie angażuje w serię? W sumie pomysl 3 wyścigów już chyba jest zaczerpnięty z WTCR właśnie, o ile się nie mylę? Choć pomysł miałby spory sens :)

      • WTCR to tak naprawdę World Touring Car Cup – skrót i logo WTCR odnoszą się do faktu połączenia WTCC i TCR International Series. Specyfikacja TCR zabrania startu fabrycznym zespołom więc mamy tam same prywatne ekipy.

        WorldSBK potrzebuje tego samego – zakaz startu fabrycznych ekip i same prywatne zespoły, ale też i odpowiedniej specyfikacji motocykli, żeby nadal to były wyścigi motocykli seryjnie produkowanych – ścigaczy, ale seryjnych. Niech sobie tam klasyfikacje zespołów i producentów istnieją.

        Natomiast wyścigi sprinterskie były w wielu seriach, to że teraz WorldSBK to wprowadza to raczej nic wielkiego – choć i tak wyścigi motocyklowe to w większości sprinty, bez pit stopów, tyle że z odpowiednim zarządzaniem oponami.

        • Moja wiedza kończyła się na tym, że WTCR = WTCC + TCR, reszta była mi już obca, głównie właśnie z tymi fabrycznymi zespołami – no bo jak zakazać istnienia fabrycznych zespołów? Chyba nawet teraz Kawasaki działa na bazie hiszpańskiego zespołu Provec? Bo też jak zabezpieczyć się przed takim tajemniczym angażem fabryk?
          To nie tak, że nie wierzę, że to nie działa w WTCR – po prostu jestem ciekaw, jak to tam działa? :D

        • Bardzo łatwo, wprowadzić regulamin jak w WTCR, który wyrównuję stawkę. Każdy producent musi udostępnić włodarzą serii swój sprzęt. Oni go sprawdzają i wyrównują do poziomy reszty producentów. Jeśli by obcięli moc Kawasaki w WSBK, to na pewno Japończycy nie byliby tacy chętni na wkładanie takiej kasy. Tym bardziej jak by musieli każdemu chętnemu dostarczyć takie same motocykle na jakich jeździ fabryka.

Dodaj komentarz

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
72 zapytań w 1,154 sek