Home / Moto2 / Zawodnicy klasy Moto2 po Grand Prix Francji

Zawodnicy klasy Moto2 po Grand Prix Francji

Pogoda w czasie francuskiego Grand Prix kolejny raz w sezonie 2012 nie rozpieszczała kierowców. Zawodnicy ponownie rywalizowali na mokrym torze, a co za tym idzie, nie obyło się bez często zaskakujących upadków, które diametralnie zmieniały losy wyścigu.

 

W tych trudnych warunkach rewelacyjnie spisał się Thomas Luthi. Szwajcar, który od pierwszej rudny prezentuje bardzo równy i wysoki poziom, wielokrotnie już w tym roku był bliski zwycięstwa. Do tej pory jednak brakowało mu odrobiny szczęścia, zawsze coś stawało na drodze do upragnionego triumfu. We Francji natomiast udało się Thomasowi osiągnąć swój cel i stanął na najwyższym stopniu podium. Jest to drugie w karierze zwycięstwo tego zawodnika w klasie Moto2 – wcześniej wygrał Grand Prix Malezji w roku 2011.

To był bardzo trudny wyścig. Na początku istotną rzeczą było, aby znaleźć dobry, równy rytm jazdy, jednak wciąż przytrafiały mi się uślizgi tyłu i widziałem, że ten sam problem miał jadący wówczas przede mną Scott Redding. Ile razy puszczałem gaz na zakrętach, za każdym razem traciłem przyczepność tyłu. Miałem wrażenie, że Pol Espargaro nie ma tego problemu i dzięki temu udało mu się wytworzyć małą przewagę nad nami. Starałem się być skupiony, pomyślałem sobie, okay, uspokój jazdę, rozgrzej opony, a później odrabiaj straty. Udało się, znalazłem swój rytm, objąłem prowadzenie i to ja zacząłem odjeżdżać od reszty stawki. Ale muszę przyznać, że na każdym okrążeniu jechałem na granicy. W dodatku w połowie wyścigu znowu zaczęło mocno padać i Zarco zaczął mnie doganiać w bardzo szybkim tempie. Gdyby odrobił stratę do końca, nie ukrywam, musiałbym go przepuścić. Ale on wtedy rozbił się i wszystko stało się dla mnie trochę łatwiejsze. Muszę podziękować mojemu zespołowi, jest wielki duch w naszym teamie i myślę, że możemy być tylko silniejsi, co jest dla nas ogromną motywacją. Tak jak mówiłem, moim planem na ten wyścig było znalezienie odpowiedniego rytmu jazdy, przejęcie inicjatywy i ucieczka. Wszystko udało się zrealizować perfekcyjnie, co daje ogromną satysfakcję. W dodatku, 25 zdobytych punktów jest niezwykle ważne w kwestii mistrzostwa – mówił Thomas Luthi.

Faktycznie, zwycięstwo Luthiego, oraz słabsza dyspozycja Pola Espargaro i Marca Marqueza sprawiła, że Szwajcar sporo odrobił w klasyfikacji generalnej. Obecnie zajmuje w niej trzecie miejsce, ale ma zaledwie 2 punkty straty do Marqueza i 3 punkty do Espargaro.

Mokre wyścigi zawsze dostarczają wielu emocji. Nie da się ukryć, że rywalizacja w takich warunkach jest trochę jak loteria. Trudno przewidzieć, kto będzie najlepszy w takiej scenerii. Także tym razem w klasie Moto2 zakończenie wyścigu przyniosło sporą niespodziankę. Drugie miejsce zajął bowiem Claudio Corti. Dla Włocha jest to pierwsze podium zdobyte w klasie Moto2. On sam był chyba najbardziej zaskoczony ze wszystkich tym, że udało mu się osiągnąć taki rezultat, szczególnie że zawodnik ten nie ukrywa, że… nie znosi jeździć w deszczu!

I pomyśleć, że tak naprawdę chciałem się poddać… W sobotę, w czasie mokrych kwalifikacji, czułem się fatalnie na torze. A potem, na całkowicie zalanym torze, zdobywam podium. To niewiarygodne, życie jest naprawdę zaskakujące. Nigdy nie byłem szybki na mokrym torze, ja nienawidzę jeździć po mokrym asfalcie, nie podoba mi się również ten tor! Tym bardziej jest to niewiarygodny wynik. Na początku wyścigu jechałem z całą grupą kierowców, starając się być jak najbardziej skoncentrowanym na jeździe. Wtedy to upadł De Angelis i wleciał z powrotem na tor, to wybiło mnie z rytmu, bo jechał przede mną. Ale wziąłem się w garść, spróbowałem jeszcze raz złapać dobre tempo i dogonić zawodników z przodu. Udało mi się to. Być może stać było mnie nawet na coś więcej, ale kiedy Zarco upadł przede mną, zdałem sobie sprawę, że w tych warunkach w jednej sekundzie można stracić wszystko, więc skupiłem się na tym, by bezpiecznie dojechać do mety na miejscu na podium”.

Powody do ogromnej radości miał również Scott Redding. Brytyjczyk od dawna nie ukrywał, że jego aspiracją jest powrót do ścisłej czołówki klasy Moto2. Jego zespół również ma ambicję na stanie się czołowym teamem w tej klasie, stąd przed sezonem 2012 wprowadzili sporo zmian, łącznie ze zmianą dostarczyciela ramy.

Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy, ponieważ po długim czasie jestem znowu na podium i to jest wynik rewelacyjny zarówno dla mnie, jak również dla zespołu. Zaryzykowaliśmy i zmieniliśmy dostawcę na firmę Kalex. To był dobry ruch, od czasu zimowych testów miałem dużo zaufania do tego motocykla. Po tej zamianie od początku sezonu byliśmy blisko osiągnięcia takiego rezultatu, jak ten. Wcześniej przytrafiało nam się sporo wypadków. Oprócz podium, cieszy mnie to, że zdobyłem je w deszczowych warunkach. Wspaniale czułem się na motocyklu, chociaż na początku wyścig był bardzo ciężki. Za każdym razem gdy ruszałem przepustnicę, traciłem przyczepność tyłu, musiałem więc uspokoić jazdę. Zacząłem atakować wtedy, kiedy poczułem się komfortowo. Gdy wróciłem na trzecie miejsce, zależało mi na tym, żeby utrzymać koncentrację, ponieważ łatwo było popełnić błąd. Teraz możemy iść naprzód z poczuciem, że jestem konkurencyjny zarówno na mokrej, jak i suchej nawierzchni”.

Na czwartym miejscu uplasował się Andrea Iannone. Włoch nie brał udziału w walce o miejsca na podium, ale udało mu się wywalczyć przyzwoity rezultat, szczególnie mając na uwadze to, że po pomyślnym dla niego Grand Prix Kataru, gdzie zajął drugie miejsce, jego zespół zmagał się z problemami z motocyklem:

To był naprawdę skomplikowany wyścig. Nie było łatwo utrzymać się na motocyklu, w każdej chwili można było zaliczyć upadek. Warunki były trudne, tor był bardzo śliski. Powiedzmy, że wyścig nam wyszedł, wcześniej na mokrym torze trochę się z nim zmagaliśmy. Na szczęście w wyścigu czułem się lepiej, a to w połączeniu z ciężką pracą zespołu sprawiło, że osiągnęliśmy ten rezultat. Teraz czekam na wyścig w Barcelonie, tam będziemy próbować wywalczyć coś więcej”.

To był udany weekend dla zespołu Marc VDS Racing Team. Scott Redding stanął na podium, natomiast drugi reprezentant tego teamu, Mika Kallio, również osiągnął najlepszy rezultat w sezonie 2012. Fin ostro walczył i zakończył wyścig na piątym miejscu:

Muszę czuć się usatysfakcjonowany piątym miejscem, które jest moim najlepszym osiągnięciem w tym roku, bowiem na torze tak łatwo było o błąd i upadek. Byłem naprawdę szybki i mogłem utrzymać się z zawodnikami ze ścisłej czołówki, ale kiedy podkręciłem tempo, zdałem sobie sprawę, że trzymanie się ich wiąże się z bardzo dużym ryzykiem. Nie miałem zupełnie przyczepności tyłu, więc musiałem być bardzo ostrożny na zakrętach, a to kosztowało mnie trochę czasu. Musiałem się skoncentrować, ponieważ za każdym razem istniało niebezpieczeństwo wypadku. Pod koniec jednak wykręciłem kilka naprawdę niezłych okrążeń i podjąłem jeszcze ryzyko, dzięki czemu znalazłem się na piątym miejscu. Podium Scotta i mój wynik z pewnością są bardzo pozytywnym zakończeniem rudny we Francji”.

Na początku wyścigu wiele wskazywało na to, że to Pol Espargaro będzie dominował w rywalizacji Hiszpan zaczął rewelacyjnie i uciekł rywalom. Ta dobra dyspozycja nie trwała jednak długo i ostatecznie Pol tym razem nie liczył się w walce o zwycięstwo, a do mety dojechał na szóstej lokacie. Patrząc jednak na okoliczności, zawodnik jest zadowolony z takiego zakończenia, ponieważ jego głównym celem jest skupienie się na walce o tytuł:

Jestem bardzo zadowolony z tego rezultatu. Patrząc na dotychczasowe cztery wyścigi, podjęliśmy inicjatywę w klasie Moto2 i skupiamy się na całości mistrzostw. W suchych warunkach szósta pozycja byłaby rozczarowująca, jednak na mokrym torze trudno jest się utrzymać na motocyklu. Widziałem upadek Marqueza i to chyba wpłynęło na to, że zacząłem jechać ostrożniej, byłem konsekwentny. Mimo iż straciłem kilka pozycji przez to, że zwolniłem tempo, robiłem to z myślą o zdobyciu punktów. Teraz nadchodzi czas domowego wyścigu i cieszę się, że wystąpię na nim w roli lidera klasyfikacji generalnej. Odrobiłem stratę do Marqueza i to daje nam dużo pewności siebie. Zespół wykonał świetną pracę, udowodniliśmy że możemy być mocni w każdych warunkach, a to niezwykle ważne, szczególnie że przed nami jeszcze sporo wyścigów, w czasie których może padać – przed nami rundy w Anglii, Holandii, Niemczech i Australii, tak więc dobra dyspozycja na deszczu jest bardzo ważna”.

Dla wielu zawodników deszczowe warunki są najgorszą scenerią do ścigania. Ale mokry tor to to, co…Anthony West lubi najbardziej! Australijczyk znalazł się w czołówce wyścigu we Francji, a siódme miejsce wywalczone na torze Le Mans dało mu pierwsze punkty w sezonie 2012:

Na początku wyścigu było mi ciężko, ponieważ miałem problemy z motocyklem. Nie miałem dobrej przyczepności tyłu i przez cały czas próbowaliśmy z tym walczyć. Na kilku pierwszych okrążeniach byłem bliski rozbicia się, ale później znalazłem sposób na to, by wyprzedzić kilku zawodników i jechać sprawniej i efektywniej. W ten sposób awansowałem o sporo pozycji. W połowie wyścigu jechało mi się już całkiem dobrze, ale deszcz zaczął znów mocno padać i kolejny raz byłem bliski upadku. W sumie około dziesięciu razy byłem bliski upadku. Próby złapania przyczepności były trudne i miałem szczęście, że udało mi się utrzymać na motocyklu. Byłem zły, kiedy w końcówce straciłem dwie pozycje, gdy jechałem z grupą kierowców. Wynik mógł być lepszy, ale patrząc na całokształt, jestem zadowolony. To dobre miejsce dla zespołu i myślę, że jest znakomitym punktem do kontynuowania pracy”.

Pierwsze punkty w sezonie 2012 zdobył również Max Neukirchner. Niemiec, który reprezentuje zespół, który wywalczył tytuł mistrzowski w sezonie 2011, do tej pory spisywał się poniżej oczekiwań. Upadki i problemy sprawiały, że był zupełnie niewidoczny. We Francji poszło mu lepiej i do mety dojechał na ósmym miejscu:

Warunki były ciężkie. Na każdym okrążeniu trzeba było myśleć o tym, jaki jest limit, jak bardzo można naciskać. Na początku jechałem ostrożnie, ale później podkręciłem tempo. Na dziesięć okrążeń do mety byłem bardzo blisko grupy walczącej o piąte miejsce. Chciałem dojechać do nich, ale wtedy przytrafiły mi się trzy duże uślizgi tyłu, ledwo opanowałem sytuację. Te incydenty niestety pozbawiły mnie szansy na lepszą lokatę. Ale zdobycie pierwszych punktów w sezonie to dla mnie duża ulga. Brakowało nam szczęścia w tym roku. Na suchym torze mój motocykl nie jest w pełni konkurencyjny. Wynika to też z mojego stylu jazdy, maszyna nie jest jeszcze dopasowana do mnie w 100%. Miałem też złamaną rękę i często wciąż odczuwam ból, przez co jazda momentami jest bardzo trudna. Mam nadzieję, że stan mojej ręki się poprawi przed Barceloną”.

Grand Prix Francji było rundą wyjątkową dla dwóch zawodników. Bradley Smith odnotował swój 100 start w wyścigach, natomiast Toni Elias startował po raz 200! Niestety, obaj jubilaci nie mogli być w pełni usatysfakcjonowani rezultatami tej rundy. Bradley walczył o wysokie pozycje, jednak pod sam koniec wyścigu wywrócił się i na metę zdołał dojechać na 10 lokacie:

Muszę przyznać, że to był bardzo urozmaicony scenariusz mojego 100 wyścigu. Przypuszczam, że mogło być lepiej, ale mogło być też gorzej. Miałem świetne pierwsze kilka okrążeń i walczyłem o miejsca w czołówce. To było trudne, ponieważ chciałem być agresywny i atakować, ale musiałem uważać, by nie przesadzić, ponieważ warunki nie były najlepsze. Trudno jeździło mi się na zakrętach, ale później odzyskałem zaufanie do motocykla i poprawiłem tempo, dzięki czemu znalazłem się w czołowej szóstce. Niestety, na ostatnim zakręcie popełniłem mały błąd i upadłem. Mimo wszystko cieszę się, ponieważ mogłem wrócić do rywalizacji i zakończyć wyścig jeszcze w top10, ale z drugiej strony, czuję trochę rozczarowania, ponieważ mogłem również walczyć o podium, a to byłoby najlepsze uczczenie mojego 100 startu w wyścigach”.

Toni Elias dołączył do elitarnej grupy zawodników, którzy w swoim dorobku mają już 200 startów w wyścigach MotoGP. Hiszpan niestety nie miał powodów do świętowania i był rozczarowany rundą we Francji, gdzie zajął 12 miejsce:

Nie jestem szczęśliwy. Nie miałem dobrej przyczepności od samego początku. Traciłem wiele do reszty zawodników już na pierwszych okrążeniach. W dodatku, prawie wjechałem w De Angelisa po jego upadku, a to sprawiło, że zupełnie straciłem kontakt z grupą. W każdym razie, mam kilka punktów. To był mój 200 start, ale teraz to tylko liczba. Ważniejsze jest patrzenie w przyszłość i skupienie się na mojej domowej rundzie, to dla mnie bardzo istotne. Mam nadzieję, że więcej nie będzie mokrych wyścigów”.

Bez wątpienia całe „show” ukradł w niedzielę Julian Simon. Hiszpan wspaniale walczył w grupie o szóste miejsce, jednak na samym końcu ostatniego okrążenia przewrócił się na prostej prowadzącej do mety. Powodem upadku była awarii motocykla. Wtedy też mogliśmy oglądać obrazy, jakie w świecie motocyklowym zdarzają się bardzo rzadko – Simon podniósł maszynę i biegł wraz z nią do mety! Kilku zawodników ominęło Juliana, ale mimo wszystko, Hiszpan ukończył wyścig w punktach, dobiegając do mety na 13 miejscu!

Jestem zadowolony, ponieważ próbowałem dać z siebie wszystko i zrobić jak najlepiej. To był szalony wyścig, ale jechałem całkiem dobrze w tych skomplikowanych warunkach. Na mokrym asfalcie prawie się rozbiłem, więc skupiałem się na tym, by ukończyć wyścig. Kiedy upadł Corsi, byłem zły, bo straciłem wiele miejsc, ale udało mi się dojechać do Espargaro w czasie trwania rywalizacji. W końcu walczyłem z nim o szóstą pozycję, ale na koniec motocykl zatrzymał się z powodu awarii elektryki. To nie była wina zespołu. To, co zrobiłem, było naturalną reakcją. Kibice dopingowali mnie, myślę że ludzie doceniają zawodników walczących do końca. Podejrzewam, że inni kierowcy zrobiliby to samo, każdy z nas chce ukończyć wyścig, nawet na ostatniej pozycji”.

Nie wszystkim udało się dojechać do mety. Wielkimi przegranymi byli z pewnością Marc Marquez i Johann Zarco. Hiszpan, który przed rundą we Francji był liderem klasyfikacji generalnej, tym razem przez upadek nie dopisał do swojego konta żadnego punktu i został wyprzedzony przez Pola Espargaro:

Treningi odbywały się w różnych warunkach. Kwalifikacje były mokre, ale wywalczyłem w nich pierwsze pole startowe. Miałem dobre przeczucie, jednak jak wiemy, w wyścigu może być bardzo różnie. Źle zacząłem wyścig, znalazłem się w dużej grupie i nie mogłem uzyskać odpowiedniego tempa. Kiedy w końcu uwolniłem się od reszty i zacząłem awansować, zrobiłem błąd i upadłem. Ale nie chcę już o tym myśleć, takie są mokre wyścigi. Teraz walka będzie jeszcze bardziej ekscytująca, bowiem aż trzech kierowców ma prawie tyle samo punktów na koncie”.

Po wypadku Marc Marquez został przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono uszkodzenie kciuka. Kontuzja nie jest jednak poważna i Marc po tygodniowym odpoczynku będzie mógł wystartować w swoim domowym wyścigu.

Johann Zarco miał szanse stać się bohaterem francuskich kibiców, podobnie jak Louis Rossi w klasie Moto3. Francuz, po fatalnym początku wyścigu, w mig odrabiał stratę i prawie dojechał do lidera wyścigu, Thomasa Luthiego. Niestety, ku rozczarowaniu publiczności, w czasie tej pogoni przewrócił się.

To był dobry wyścig dla mnie, ale nie mogę być szczęśliwy, kiedy pomyślę o tym upadku. Na początku wyścigu byłem dopiero 18, a w deszczowych warunkach nie jest łatwo wyprzedzać. Mimo to jechałem spokojnie i nie podejmowałem zbędnego ryzyka. Udawało mi się awansować, ponieważ miałem świetne tempo i cieszyłem się jazdą. Kiedy już utrzymywałem się na drugim miejscu przez długi czas, moim celem było wywalczenie bezpiecznej odległości od trzeciego zawodnika. Jechałem szybko i zobaczyłem, że moja strata do Luthiego maleje. To sprawiło, że zapragnąłem jechać szybciej, w tempie Thomasa, jednak wciąż myślałem o tym, by ukończyć wyścig. Byłem na tym bardzo skupiony, jednak na ułamek sekundy straciłem koncentrację, co w takich warunkach wystarczyło, aby się rozbić. Już myślę o rundzie w Barcelonie, pragnę się ścigać i walczyć z najlepszymi. To, co się stało, to nie jest koniec świata, musimy kontynuować naszą pracę, ćwiczyć jeszcze więcej i wiem, że dzięki ciężkiej pracy osiągnę cel w przyszłości”.

AUTOR: Ania Pyzałka

Na portalu MotoSP.pl od 2005 roku. Szczególnie oddnana klasom Moto3 i Moto2. Uwielbia patrzeć, jak rodzą się nowe talenty świata MotoGP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są gwiazdką *

*

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookie. Pozostając na tej stronie wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności.
122 zapytań w 0,386 sek