Marquez: „Najważniejsze, że nie drętwieje mi ręka”

Marc Marquez dzielnie walczył w niedzielnej rywalizacji o GP Włoch. Hiszpan ostatecznie musiał zadowolić się siódmym miejscem. Kierowca fabryczny Ducati ma jednak świadomość, że musi dojść do siebie po przerwie spowodowanej rehabilitację. MM93 cieszy przede wszystkim fakt, że ręka nie drętwieje!

W udzielonym wywiadzie obrońca mistrzowskiej korony przyznał: Najważniejsze dla mnie było to, że nie było drętwienia. Czułem, jakbym odzyskał czucie w ramieniu. To było najważniejsze i taki był cel operacji”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Marc nie stawia sobie żadnych celów. Będzie dawał z siebie wszystko, jednak z pokorą przyjmie każdy rezultat: „Od teraz nie ma znaczenia, w ilu procentach jestem w stanie jechać. Będę starał się osiągać 100% każdego dnia. Postaram się dać z siebie wszystko, a potem zobaczymy, gdzie uda mi się dotrzeć. Nikt nie powiedział, że w przyszłości wrócę do formy takiej, jaką miałem wcześniej. Ale spróbuję. Znasz moją mentalną stronę.”.

W trakcie wyścigu starał się nie kalkulować. Chciał bowiem sprawdzić, na ile go stać: Nie wiedziałem, jak to będzie. Po prostu dawałem z siebie wszystko, dopóki ciało i prawa ręka nie powiedziały „Dobra, stop!”. Pamiętam, że czułem się bardzo zmęczony i sprawdziłem ścianę boksów, a do końca zostało jeszcze dziesięć okrążeń”.

Kontynuując wypowiedź, miał świadomość, że nie będzie w stanie długo trzymać się czołówki. Do końca jednak starał się dawać z siebie wszystko: „Było tam trochę frustracji. Ale starałem się walczyć. Wiedziałem, że przegram tę walkę, ale powiedziałem sobie „Jeśli muszę sprzedać swoją skórę, sprzedam ją drogo!”. Stoczyliśmy zaciętą walkę z wieloma zawodnikami i najważniejsze dla mnie jest to, że ukończyłem cały weekend. Punktem wyjścia dla mnie jest to, że rehabilitacja na motocyklu nie była zła”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

Marquez został również zapytany o kontuzję stopy, której nabawił się podczas GP Francji. Hiszpan podkreśla jednak, że uraz barku jest dużo poważniejszym schorzeniem. Stopa defacto ogranicza go w jeździe na motocyklu. Marc przyznał, że gdyby nie problemy z prawą ręką, to nie opuściłby rundy w Katalonii: Kontuzja stopy to nic w porównaniu z tym, co mam z barkiem. Mówiąc o tej kontuzji, byłem gotowy do wyścigu w Montmelo. Głównym zmartwieniem był bark. Prawa stopa nie jest w 100% sprawna, ale nie stanowi ograniczenia w jeździe na motocyklu”.

Powiązane artykuły

6 komentarzy

    1. @bertylowy_ Nie no Ciebie chyba jeszcze po sobocie trzyma i to grubo. Problem z walka 1na1 chyba niema lepszego wojownika w stawce niż MM. Jet po kontuzji a i tak objechał połowę stawki. A w przyszłym sezonie jak znikną te wszystkie areo itd obawiam się że MM pozamiata stawkę, jest jednym z nielicznych co jeździli bez tych wynalazków i jak nikt potrafi się adaptować i zrobić różnice

      1. @misz07 No rzeczywiście mistrz 1vs1, walka z Rinsem na Silvestrone, walka z Dovim na RedBull Ringu, walka z Pecco na Aragon, walka z Petruccim i Dovim na Mugello, to są przykłady tak bez dogłębnego szukania, a wygranej walki 1vs1 nie ma. Nie wliczam walk takich, które trwają krótko, które wygrywa i przegrywa.
        „Jet po kontuzji a i tak objechał połowę stawki”, objechał na jednym z najlepszym motocyklu stawki, tak samo byłoby na Yamasze?
        „A w przyszłym sezonie jak znikną te wszystkie areo itd obawiam się że MM pozamiata stawkę, jest jednym z nielicznych co jeździli bez tych wynalazków i jak nikt potrafi się adaptować i zrobić różnice”, wybrałeś cechę, która jest najgorsza u Marca, gorsza niż pojedynki 1vs1 xD

      2. @misz07 Niestety mam dla Ciebie i w sumie dla nas wszystkich bardzo złą wiadomość. Ja też na początku cieszyłem się, że wraz z erą motocykli 850cc, zniknie aerodynamika. Ale niestety. Ma zostać jedynie ograniczona w porównaniu do tego co mamy obecnie. Więc niestety, ale nadal będziemy musieli oglądać paskudne motocykle.

Dodaj komentarz

Back to top button