Recepta na sukces Marco Bezzecchiego

Marco Bezzecchi nie dał szans rywalom, wygrywając domowy wyścig o GP Włoch! Dla „Beza” to czwarta wygrana w sezonie i umocnienie na prowadzeniu w tabeli MŚ MotoGP. Zawodnik fabryczny Aprilii podkreślił, że kluczem do sukcesu było nie spanikowanie po udanym ataku szarżującego Pecco Bagnai z Ducati.

Tym razem MB72 nie popełnił błędu ze sprintu, utrzymując się w czołówce. Najpierw zaciekle walczył ze swoim zespołowym partnerem, Jorge Martinem, którego szybko zostawił za sobą. Na trzecim okrążeniu musiał jednak uznać wyższość szalejącego Francesco Bagnai. W tym momencie kierowca fabryczny Aprilii nie spanikował, utrzymując tempo rodaka. Wyprzedził go dopiero w momencie, gdy Pecco nie był w stanie się już bronić. Potem „Bez” narzucił tempo nieosiągalne dla rywali, pewnie przecinając linię mety przed „Martinatorem”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

„Na początku z Jorge toczyliśmy zaciętą walkę. Chciałem utrzymać się na czele, ponieważ wiedziałem, że moja przednia opona wytrzyma dłużej bez nikogo z przodu. Ale potem Pecco zaliczył szok i mnie wyprzedził. Widziałem, że jest superszybki. Nie panikowałem. Starałem się trzymać blisko, ale nie za blisko, żeby nie przegrzać wszystkiego” – oznajmił lider MŚ.

Marco zachowywał spokój zarówno przy walce z Martinem, jak i Bagnaią: Widziałem, że Jorge się od nas oddala. I to dało mi pewność siebie, by poczekać. Potem, gdy tylko zobaczyłem, że Jorge do mnie wraca, powiedziałem: „Teraz jest moment, żeby prowadzić”. Starałem się zachować trzeźwy umysł przez cały czas”.

Po wyprzedzeniu Bagnai Bezzecchi miał tempo nieosiągalne dla reszty stawki. Włoch dał jednak do zrozumienia, iż pomimo bezpiecznej przewagi nad Martinem nie czuł się komfortowo. Odczuwał bowiem ogromną presję, jaka na nim ciążyła: Kiedy udało mi się wyprzedzić Pecco, złapałem rytm, a czucie motocykla było niesamowite. Szczerze mówiąc, ostatnie dwa okrążenia były ciężkie, bo kątem oka widziałem wszystkich ludzi na trybunach, na trawie, machających i wiwatujących. Utrzymanie koncentracji było trudne, ale kiedy przekroczyłem linię mety, uczucie było niesamowite”.

Kliknij, aby pominąć reklamę

„Bez” nieustannie odrzuca od siebie myśli, w których zostaje Mistrzem Świata MotoGP. W trakcie weekendu o GP Włoch po raz pierwszy poczuł jednak presję faworyta: Od czwartku presja była ogromna. Kibice byli niesamowici, ale też odpowiedzialność była ogromna, bo wszyscy mówili mi „Musisz wygrać!”. Po raz pierwszy naprawdę poczułem presję, ale to było też niesamowite doładowanie. Widziałem bowiem, jak mnóstwo ludzi mnie wspiera. Dlatego też ciężko pracowałem, żeby to osiągnąć. I to jak spełnienie marzeń!”.

Lidera MŚ MotoGP wymachał prowadzący w tabeli MŚ Formuły 1 Andrea Kimi Antonelli. Marco podkreśla, że cieszy się z obecności w padoku swojego przyjaciela: Kimi to mój wielki przyjaciel. Zbliżyliśmy się do siebie w ciągu ostatnich trzech lat i wspaniale jest go mieć tutaj”.

Za tydzień obaj panowie będą bronić prowadzenia w mistrzostwach. Marco jedzie na GP Węgier, mając 17. pkt przewagi nad Jorge Martinem. Antonelli natomiast uda się na GP Monako, posiadając 43. pkt zapasu nad Georgem Russellem.

Źródło: gpone.com

Kliknij, aby pominąć reklamę

Powiązane artykuły

11 komentarzy

    1. @Witek Spokojnie, to nadal jest do odrobienia, Bezzecchi będzie miał gorsze występy, w Katalonii był farciarzem ogromnym, ale tempo miał na marne pkt. Większym faworytem do tytułu jest Martin, a bardzo groźny DiGia, ale on musi przede wszystkim ogarnąć się na początku wyścigów.

    2. @Witek Nikt w MotoGP nie wywróci drugiego zawodnika specjalnie, każdy w to wierzy – chociaż Bez korzysta z tej kraksy do dzisiaj – ale zobaczycie, jest takie powiedzenie „Karma wraca”
      Choć tak naprawdę, raz to się zdarzyło, ale to było ponad 10 lat temu i przy bardzo małej prędkości więc chyba się nie liczy 🙂

      1. @spark Nie wiem czy nikt nie wywrócił drugiego zawodnik specjalne. Przynajmniej jeden taki mi się przypomina i nie mam na myśli Beza. Beż sam opowiadała, że za agresywna wyprzedzania powinno się usunąć Marquez ze stawki, więc jego miarą co się powinno zrobić z zawodnikiem, który głupio kontuzjował drugiego na ponad pół roku? 🤷🏻‍♂️

  1. Ciekawe jak długo Bez będzie miał takiego farta? Jak głowni rywale jadą dobrze , to on jak dzisiaj – jeszcze lepiej. Ale jak mu nie idzie ( Katalonia) to ci sami rywale dają ciała. I do tego skasowani bracia M. Chociaż dzisiejszy uśmiech Marca daje nadzieję. Pytanie – jaki jeszcze są w stanie zrobić regularny progres DiGia i Ogura ? Zwłaszcza w kwalifikacjach. Co do Acosty- chyba za bardzo chce i nie patrzy na ofiary. Dzisiaj ponownie zrobił kilka niefajnych manewrów i jak zwykle zajechał opony.

  2. Oczywiście jak zwykle to kwestia kilku czynników:
    – Marquez nie jeździ tak jak jeździł z oczywistych powodów, i pytanie czy w ogóle wróci do formy (kontuzje, wiek, kalkulacja). Powrotu do pełni sprawności oczywiście wszyscy mu życzymy i oby skończył ściganie nie wtedy kiedy będzie musiał ale wtedy kiedy sam będzie „chciał”.
    – Aprilia ma motocykl jeśli nie najlepszy to napewno w niczym nie ustępujący Ducatom,
    – Aprilia ma młodych ale już doświadczonych zawodników, którzy potrafią wykorzystać potencjał sprzętu,
    Patrząc obiektywnie – niecelowy incydent z Bezem w końcówce poprzedniego sezonu spowodował to co dzisiaj widzimy.
    On wie, że każdy upadek może się skończyć niestety już inną rolą w padocku.
    Moim zdaniem MotoGP na Mugello obok Assen jedne z najbardziej spektakularnych widowisk w świecie motorsportu.

  3. Ale ten trzask pękających dup jest smutny. Tak, MM nie jest w formie. Nie, Bezz nie jest temu winny, a już na pewno tego nie planował. Trzeba być skończonym debilem aby takie coś sugerować. Nikt tu nie wykrzykuje że Acosta wyeliminował AM, bo nikt nie żywi głębszych uczuć do tego chłopaka, ale fanboje MM nie mogą przełknąć, że ich bożyszcze mogło brać udział w wywrotce której (wyjątkowo) nie spowodował.

    Był przecież prosty sposób na uniknięcie tamtej sytuacji. Wystarczyło lepiej wystartować i odjechać. Albo inny – jechać ciaśniejszą linią, nie wpuścić przed siebie Beza, ale to by wymagało pewnego tradeofu, a na pierwszym kółku cele były inne…

    1. @grooby A w jakiej ma być formie po tylu kontuzjach i operacjach to że w ogóle jeszcze jeździ i walczy w czołówce to tylko pokazuje jakim jest zawodnikiem i jeszcze bym go nie skreślał na tytuł to szans nie ma Aprilia jest poza zasięgiem ale podium na koniec może być realne

Dodaj komentarz

Back to top button