Marquez tłumaczy powód pozostania w Hiszpanii
W związku z wysokimi podatkami wielu sportowców wybiera mieszkanie w Szwajcarii lub Monako. Część kierowców motocyklowych przeprowadza się nawet do Andory. Marc Marquez również należy do zamożnych ludzi, w związku z czym płaci wysokie podatki w Hiszpanii. Pomimo tego siedmiokrotny Mistrz Świata MotoGP postanowił pozostać w rodzinnych stronach. Kierowca Ducati tłumaczy swoją decyzję.
MM93 podkreśla, że dzięki mieszkaniu w Hiszpanii czuje ogromny komfort psychiczny oraz ma dostęp do placówek medycznych: „Rozumiem ludzi, którzy chcą się przeprowadzić. Mają swobodę. Ale moim zdaniem, czuję się wolny, jeśli mieszkam tam, gdzie chcę”.
Wielu zawodników przenosi się do Andory, małego państwa graniczącego z Hiszpanią. Wszystko za sprawą podatków, które są dużo mniejsze. Marc uważa jednak, że nie ma z tym problemu: „Oczywiście, fakt, że zarabiam dużo pieniędzy. Płacę duże podatki, ale i tak pozostaje mi sporo na koncie. To prawda, że to pomaga, ale czuję się dobrze w Hiszpanii i chcę mieszkać tam, gdzie czuję, że da mi to maksimum możliwości, aby dobrze spisywać się na torze”.
Marquez długi czas mieszkał w rodzinnym mieście, Ceverze. Przez liczne kontuzje przeniósł się jednak do Madrytu, gdzie ma dostęp do specjalistycznego sprzętu medycznego. To bowiem klucz do maksymalizacji osiągów: „Najpierw mieszkałem w Cerverze, bo byłem zrelaksowany. Nie potrzebowałem fizjoterapeutów, ani specjalistycznego sprzętu. Teraz, odkąd doznałem kontuzji, wręcz przeciwnie. Potrzebuję innego rodzaju treningu, w związku z czym przeniosłem się do Madrytu. Znalazłem tam dobry zespół i wysokiej klasy centrum medyczne. Ale zawsze mieszkam tam, gdzie czuję, że to najlepsze warunki, żeby lepiej spisywać się na torze”.
Co ciekawe, Marc próbował przeprowadzić się do Andory w wieku 22. lat. Ostatecznie zamiary te nie doszły do skutku. Hiszpan podkreśla, że nigdy nie unikał płacenia podatków. Wspomina również czasy, kiedy nocował koło toru, na którym trenował: „Płaciłem podatki przez całą moją karierę sportową w Hiszpanii i mam dom w Andorze. Nie będę kłamał – róbowałem pojechać do Andory. Spróbowałem, bo odkąd miałem 15. lat, jeździłem do Andory. Cervera (tj. rodzinne miasto Marqueza – przyp. red.) jest godzinę drogi od granicy i jeździliśmy tam na zakupy z moimi rodzicami, żeby spędzić weekend, ścigaliśmy się tam. Kiedy startowałem w mistrzostwach świata i miałem już samochód, wsiadałem, nocowałem, trenowałem na torach”.
Marc mieszkał łącznie dwa miesiące w Andorze. Było to w okresie zimowej przerwy. Zrozumiał jednak wtedy, że jego prawdziwy dom jest tylko w Hiszpanii.
Źródło: La Sexta, crash.net



